Felieton „Spróbuj Pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Od soboty do wtorku potrwa tegoroczny czas świąt Bożego Narodzenia. Kalendarz wyznaczył nam sporo dni na spotkanie w rodzinnym gronie, bowiem radość z Narodzenia Pańskiego od dawien dawna Polacy starają się dzielić z najbliższą rodziną. Za wszelką cenę. Za cenę kosztów biletu, niebywale wysokich zwłaszcza w komunikacji krajowej, niewygód podróży, dąsów przyjaciół, niezadowolenia pracodawców. Dorosłe dzieci rozsiane po całym świecie zlatują do rodzinnych gniazd, aby choć przez kilka dni pobyć z rodzicami, przytulić się do babci, posłuchać opowiadań dziadka. Odnowiona przy wigilijnym stole atmosfera rodzinnego domu nada nowego smaku okruchom wspomnień, wyniesie ich wartość na należne im miejsce wśród innych wartości, także tych, za którymi młodzi ludzie rzucili się w pogoń na obczyźnie.

Być może nad barszczem z uszkami, nad pachnącą polskim lasem zupą grzybową, potoczą się rozmowy o zaskoczeniu, jakie budzi zagranicą nasza tradycja kulinarna. Pink soup może zadziwiać kolorem, mushroom soup straszyć zawartością. Do tego ten carp w innej roli niż ozdobna złota rybka. Ileż to trzeba się nagadać z obcokrajowcami, aby im opisać, to co dla nas jest oczywiste, bo znane od najmłodszego dzieciństwa. A kulinaria są drobiazgiem na tle spraw tak zasadniczych, jak wartości, diametralnie różne w różnych krajach Europy, co wykazał niedawno opublikowany Eurobarometer. Zaskakujące różnice kulturowe to trwały temat rozmów, nawet w czasach powszechnego dostępu do obrazu życia w innych krajach, tak łatwo osiągalnego za pomocą klawisza telewizyjnego pilota. Potem przyjdzie rozpakowywanie prezentów. Z bardzo wysokiej stałej pensji lub zaoszczędzonych kosztem wielu wyrzeczeń resztek pozostałych z nie zawsze regularnej wypłaty można sprawić radość najbliższym, udowodnić im i samej lub samemu sobie, że warto było wyjechać za pracą i płacą. Ten karp i te prezenty nie są przecież udziałem wszystkich. Tysiącom rodaków ambicja nie pozwala przyznać się do błędu, do życiowej porażki, jaką był wyjazd z kraju. Próbowali setki razy zaczepić się gdziekolwiek i zawsze spotykali się z odmową albo oszustwem. Ziemia obiecana stała się krainą wrogą, z niewiadomych powodów odrzucającą niektórych przybyszów z Polski. Wiedza, umiejętności, pracowitość i przedsiębiorczość, nawet w połączeniu, nie zawsze są wystarczają, aby odnieść sukces czy to w ojczyźnie, czy na obczyźnie. Tyle że wśród obcych gorycz porażki jest bardziej dławiąca. Co więcej, w porze wigilii ludziom największego sukcesu, najtęższym głowom, najtwardszym charakterom, oczy zajdą łzami, kiedy zdadzą sobie sprawę jak strasznie są samotni na duchowej pustyni poza domem.

Stawiając pusty talerz na wigilijnym stole, pomyślmy o wszystkich pukających, jeśli nie do naszych drzwi, to na pewno do naszych serc. Nie rezygnujmy z ułatwienia im powrotu do domu, do Ojczyzny. I tak Polska ponosi niepowetowane straty demograficzne, które, o czym wielokrotnie wspominałem, w swoich następstwach przekraczają straty wojenne. Pomimo pokładanych w nim nadziei, nawet obecny rząd nie potrafi wykazać się skutecznym programem przywrócenia Polski Polakom. Pielęgnowanie narodowych tradycji i umacnianie narodowej tożsamości są rzeczywiście dostrzegalnym i niezwykle chwalebnym dorobkiem obecnej władzy. Wielką zasługą jest także wyraźne i jednoznaczne opowiadanie się za polskim interesem narodowym w ponawianych jedna za drugą konfrontacjach z interesami innych narodów, zwłaszcza tych, które nie mogą się wyrzec agresji lub protekcjonalizmu w stosunku do wiecznie im przeszkadzającej Polski. Aby docenić postawę obecnej władzy, wystarczy wyobrazić sobie, co by z nas zostało, gdyby ostatnie wybory parlamentarne przyniosły inny wynik. Naprawa wymiaru sprawiedliwości idzie pełną parą i trzeba mieć nadzieję, że herkulesowych sił starczy panu ministrowi Zbigniewowi Ziobro i jego współpracownikom do wyczyszczenia tej stajni Augiasza.

Jednak na tym nie kończy się ogrom zadań stojących przed rządem RP. Jak przy udzielaniu pierwszej pomocy, podstawowym zadaniem ratownika jest powstrzymać upływ krwi, zatamować krwotok. Polska wykrwawia się, traci najbardziej przedsiębiorczych, najlepiej wykształconych, najmłodszych. Emigracja pożera nasze dzieci. Pozostałym w kraju starszym pokoleniom pozostaje strach przed przyszłością, mieszkańcom, rolnikom i przedsiębiorcom już silnie doskwiera brak rąk do pracy, a pacjentom coraz trudniej o fachową pomoc. Jest o czym w porozmawiać w domu, a wnioski z rodzinnych rozmów przenieść na forum życia publicznego, okupowanego obecnie przez żenujące sprawy trzeciorzędnej wagi.

Przełamanie się opłatkiem i wysłuchanie Ewangelii o narodzeniu Chrystusa otwiera najserdeczniejsze z naszych świąt. Dzielmy się do syta ich radością w rodzinnej wspólnocie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj