fot. twitter.com/PLinVatican

W Rzymie konferencja o błogosławionym księdzu Jerzym Popiełuszce

„Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, posłaniec prawdy i wolności” – to tytuł konferencji, która odbyła się we wtorek na Papieskim Uniwersytecie Urbaniana w Rzymie. Uczestniczyli w niej członkowie rodziny kapłana męczennika, zamordowanego w październiku 1984 roku.

Podczas spotkania w Auli imienia Benedykta XVI rektor uczelni ksiądz profesor Leonardo Sileo powiedział, że młody polski ksiądz Jerzy Popiełuszko należał do „pokolenia wolności” i kształtował ludzkie sumienia. Polski błogosławiony jest „wzorem służby na rzecz wolności” – podkreślił rektor.

Marek Popiełuszko, bratanek błogosławionego i wiceprezes fundacji „Dobro” zauważył, że spotkanie poświęcone kapelanowi „Solidarności” jest jego symbolicznym przyjazdem do Rzymu.

„Pamiętam, że w sierpniu 1984 roku mówił mi, że być może pojedzie do Rzymu, bardzo tego chciał, ale to nie był wtedy dobry moment” – zaznaczył.

Janusz Kotański powiedział, że ksiądz Jerzy został zamordowany przez komunistów dlatego, że „głosił miłość”. Podkreślił, że Msze św. za Ojczyznę odprawiane przez księdza Popiełuszkę w ostatnią niedzielę miesiąca w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu były „oazą wolności”.

Mówiąc o fenomenie kapłana, który przyciągał tłumy, ambasador zauważył, że nie był on „nadzwyczajnym mówcą”. Jak stwierdził, najważniejsze było to, że ksiądz Popiełuszko kładł nacisk na prawo do godności.

„Upominał się o uwięzionych, bitych, zwalnianych z pracy, tych, którzy stracili nadzieję, apelował do sumienia prześladowców, wzywając ich do nawrócenia” – wskazał.

Jego kazania nie były „mowami wywrotowymi”,

„Nie znalazłem w nich żadnego osobistego oskarżenia” – powiedział Kotański.

Wskazywał, że uczestnicy Mszy św. za Ojczyznę stali się wspólnotą, a byli wśród nich także niewierzący. Dodał, że niektórzy się nawracali.

Ambasador RP odnotował też, że w swych kazaniach przyszły błogosławiony nie używał słów „komunizm” czy „komuniści”. Przywołał słowa księdza Popiełuszki, który wyznał: „Boję się, że mnie zabiją”.

Metropolita białostocki ksiądz arcybiskup Tadeusz Wojda przypomniał, że od wczesnej młodości ksiądz Jerzy doznawał prześladowań i upokorzeń ze strony służb PRL.

Duchowny opowiedział też o Mszach św. za Ojczyznę, jakie kapłan odprawiał w kościele św. Stanisława Kostki, i dodał, że prawda była dla niego jedną z wartości absolutnych w „zniewolonym społeczeństwie”. Jak zaznaczył, polski ksiądz od początku lat 80. miał świadomość tego, że nie będzie żył długo.

Ksiądz Arcybiskup Tadeusz Wojda powiedział, że śmierć księdza Popiełuszki była zakończeniem „długich tortur”, jakie zadawały mu komunistyczne służby. Władze PRL, dodał, opracowały „kryminalny plan” przeciwko kapłanowi, posługując się kalumniami, fałszywymi świadectwami, oskarżeniami i licznymi próbami zdyskredytowania go.

Burmistrz Suchowoli Michał Matyskiel mówił, że rodzinne strony błogosławionego są „małą Ziemią Świętą”. Przyznał, że nie wiedziano tam długo, co robi ksiądz Jerzy i jak jest ważną postacią. Przypomniał, że tylko z Radia Wolna Europa można było dowiedzieć się o jego Mszach św. za Ojczyznę. Wyraził też nadzieję, że wkrótce pojawi się informacja o kanonizacji kapłana.

Na Papieskim Uniwersytecie otwarto wystawę pod hasłem „Dekalog księdza Jerzego”. Podzielono ją na części: miłość, wiara, odwaga, radość, solidarność, godność, wolność, prawda, dobro, świętość.

PAP

drukuj