fot. brzesko.ws

[TYLKO U NAS] Ks. M. Frankowski z Detroit: Czas separacji przyniesie dobre owoce, a ludzie docenią, jak wielkim skarbem jest możliwość bycia we wspólnocie Kościoła

Miejmy nadzieję, że czas rozłąki od normalnego życia sakramentalnego był dla ludzi czasem zastanowienia się, docenienia sakramentów świętych oraz docenienia roli Kościoła i kapłana. Wydaje mi się, że czas separacji przyniesie dobre owoce, a ludzie docenią, jak wielkim skarbem jest możliwość bycia we wspólnocie Kościoła – wskazał ks. Mirosław Frankowski TChr, proboszcz parafii św. Floriana i kaplicy św. Władysława w Hamtramck w diecezji Detroit, podczas rozmowy z o. Zbigniewem Pieńkosem CSsR, dyrektorem Centrali Radia Maryja w Chicago, w audycji „Aktualności dnia”.

W Stanach Zjednoczonych, podobnie jak w krajach europejskich, powoli zostają znoszone restrykcje związane z koronawirusem. Do kościołów wracają wierni. Ks. Mirosław Frankowski przyznał jednak, że Msze św. były sprawowane w kościele św. Floriana przez cały czas trwania pandemii.

– Nie było tak, że kościół był całkowicie zamknięty. Owszem, sakramenty typu chrzest czy ślub mogły być sprawowane tylko za zgodą księdza biskupa. Miałem w tym czasie jeden chrzest i bardzo skromny prywatny ślub, w którym uczestniczyło tylko 10 osób w kościele – mówił kapłan.

Gość Radia Maryja poinformował, że od 30 maja Kościół w diecezji Detroit będzie mógł wejść w szerszy tryb działalności, gdyż podczas Mszy św. będzie mogło uczestniczyć więcej osób – liczba wiernych będzie mogła stanowić 25 proc. wszystkich miejsc siedzących znajdujących się w kościele św. Floriana.

– Pan Bóg pobłogosławił nas olbrzymią świątynią św. Floriana. Jest tyle miejsc siedzących, że tak naprawdę wszyscy moi parafianie będą mogli brać udział we Mszy św. – dodał proboszcz parafii.

Kapłan przyznał, iż wśród naszych rodaków mieszkających na emigracji bardziej można było dostrzec pragnienie uczestniczenia w Eucharystii, niż wśród Amerykanów. Teraz jednak będą podejmowane działania, aby wszyscy wierni powrócili do kościoła.

– Musimy robić wszystko, żeby ludzie nie mieli takiej mentalności: o, dzisiaj świat jest tak zelektronizowany, że można sobie pozwolić na to, żeby być w domu i łączyć się z wiernymi, kapłanami, samym Panem Jezusem nie będąc obecnym w kościele. Nie chcemy takiej sytuacji. Chcemy, aby ludzie przychodzili do kościoła. Wydaje mi się, że ten czas pandemii pokazał, że ludzie mają wewnętrzne pragnienie, żeby wrócić do kościoła, brać czynny udział w Eucharystii poprzez słuchanie Słowa Bożego, a przede wszystkim poprzez karmienie się Ciałem Pana Jezusa. Już w tą niedzielę Komunię w Detroit możemy rozdawać. Miejmy nadzieję, że czas rozłąki od normalnego życia sakramentalnego był dla ludzi czasem zastanowienia się, docenienia sakramentów świętych oraz docenienia roli Kościoła i kapłana (…). Wydaje mi się, że czas separacji przyniesie dobre owoce, a ludzie docenią, jak wielkim skarbem jest możliwość bycia we wspólnocie Kościoła – akcentował ks. Mirosław Frankowski.

W Stanach Zjednoczonych w działalność Kościoła bardzo zaangażowane są także osoby świeckie. Przy parafii św. Floriana również znajdują się wierni, którzy pomagają kapłanom w posłudze na emigracji.

– W naszej wspólnocie parafialnej takich osób mamy wiele. Moja parafia składa się z tak sympatycznych ludzi, tak oddanych Kościołowi, tak zaangażowanych w życie Kościoła, że życzyłbym, aby inne parafie też miały takie działające osoby. Razem z wiernymi staramy się prowadzić to wielkie dzieło ewangelizacyjne na emigracji – powiedział ksiądz proboszcz.

Wśród parafian jest pan Wiesław Roczon, który na falach Radia Maryja podzielił się swoim świadectwem przeżywania czasu pandemii.

– Było ciężko, to był trudny czas dla nas wszystkich, bo nikt z nas – szczególnie moje pokolenie – czegoś takiego nie przeżył. Dla mnie i dla mojej rodziny było to doświadczenie próby wiary, próba wytrwałości w rodzinie. Dzięki naszemu księdzu proboszczowi – „jaki pan, taki kram” – było nam o wiele łatwiej przeżyć cały ten okres. Doświadczaliśmy jego obecności na bieżąco. Na ile mógł kontaktował się z nami. Z tego co wiem dzwonił do wszystkich. Troszczył się o osoby, które miały przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej, do Sakramentu Bierzmowania, uspokajał, zapewniał, że to wszystko będzie przeprowadzone (…). Poczuliśmy, że nasz ksiądz proboszcz troszczy się o nas. Pasterz zadbał o swoje owce – podkreślił parafianin.

Dodał, że okres ten przetrwał także dzięki Radiu Maryja.

– Zrobiliśmy sobie domowe ołtarze, o wiele częściej słuchaliśmy audycji z Radia Maryja oraz Mszy św. Ten głos z Polski tutaj na emigracji bardzo pomógł nam przetrwać – zaznaczył Wiesław Roczon.

Cała rozmowa z ks. Mirosławem Frankowskim dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj