Ojciec Święty zwrócił uwagę świata na problemy chrześcijan
Z księdzem Waldemarem Cisłą, dyrektorem polskiej sekcji międzynarodowej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, która pomaga chrześcijańskim rodzinom w Ziemi Świętej, rozmawia Sławomir Jagodziński
Zakończyła się podróż apostolska Ojca Świętego do Ziemi Świętej. To niezwykle zróżnicowany rejon, wielokulturowy, wieloreligijny, niestety, pełen konfliktów i niesprawiedliwości. Jak w ocenie Księdza Ojciec Święty poradził sobie z tymi wszystkimi okolicznościami, które zdawały się stawać na przeszkodzie jego owocnemu pielgrzymowaniu i nauczaniu?
– Pamiętając o wielkim krytycyzmie mediów w stosunku do osoby Ojca Świętego, jak zauważyliśmy to przynajmniej dwukrotnie (po przemówieniu w Ratyzbonie i zdjęciu ekskomuniki z lefebrystów), trzeba powiedzieć, że była to pielgrzymka trudna. Istotnie, Papież miał świadomość, że każda ze stron konfliktu izraelsko-palestyńskiego będzie chciała wykorzystać tę wizytę na swoją korzyść. W moim przekonaniu, udało się Benedyktowi XVI uniknąć takiej sytuacji. Nie pozwolił na polityczne wykorzystanie pielgrzymki. Zachował tak potrzebną równowagę pomiędzy oczekiwaniami strony izraelskiej i palestyńskiej, zwracając jednocześnie mocno uwagę na sytuację ciągle malejącej tam wspólnoty chrześcijan – a ten problem związany jest zarówno z Izraelem, jak i Autonomią Palestyńską. Ojciec Święty zwrócił uwagę świata na problemy chrześcijan, przypominając im jednocześnie o pracy nad swoją wiarą i jej umocnieniem, i potrzebie dawania o niej świadectwa.
Benedykt XVI bardzo mocno podkreślił tę potrzebę obecności i świadectwa chrześcijan w Ziemi Świętej. To chyba ważne słowa dla prześladowanej i zmniejszającej się ciągle liczby wyznawców Chrystusa na tych terenach?
– Jest to niezmiernie ważne, gdy Głowa Kościoła katolickiego, kiedy oczy niemal całego świata są zwrócone na ten rejon, mówi: „Orędzie o przyjściu Chrystusa, zesłane z nieba głosem aniołów, nadal rozbrzmiewa echem w tym mieście”, i nieco później, że o tym fakcie tutaj „krzyczą nawet kamienie”. Mówi to do ludzi, którzy stoją przed wyborem: podjąć bardzo ciężkie warunki życia i pozostać w Ziemi Świętej czy opuścić to miejsce, na czym zależy zarówno Izraelowi, jak i Arabom. Na ten trudny wybór zwracałem już uwagę na łamach „Naszego Dziennika” dzień przed rozpoczęciem pielgrzymki. W Betlejem jest 60-procentowe bezrobocie, ogromne utrudnienia związane z pokonywaniem muru – na który, nawiasem mówiąc, również zwrócił uwagę Ojciec Święty. Istnieją też różne utrudnienia, aby nie dać pracy tamtejszym chrześcijanom. Przykładem może być organizowanie pielgrzymek tak, aby nie było noclegu po stronie palestyńskiej, ustawianie planu tak, aby w Betlejem pielgrzymi nie mieli możliwości zakupienia pamiątek, których wyrobem w znacznej mierze trudnią się chrześcijanie.
Zwrócenie przez Papieża Benedykta XVI uwagi na los chrześcijan jest jednocześnie daniem motywacji tym wszystkim, którzy angażują się w pomoc tamtejszym wspólnotom chrześcijańskim, do dalszego wysiłku. W tym miejscu pragnę wyrazić wielkie uznanie dla redakcji „Naszego Dziennika” i Czytelników za wielką życzliwość dla tych inicjatyw, które podejmuje także Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
W Ziemi Świętej jest miejsce dla każdego, apelował Papież, wzywając władze na tych terenach do umożliwienia także wyznawcom Chrystusa godnego życia. Postawa władz izraelskich jest chyba kluczowa w tej kwestii?
– Tak jak wielokrotnie o tym wspomniano w różnych komentarzach, do zaistnienia pokoju w Ziemi Świętej jest potrzebna dobra wola wszystkich zainteresowanych stron, nie wykluczając USA. Odpowiadając na to pytanie, warto uświadomić sobie fakty: z jednej strony mamy prowokacje palestyńskie, ostrzał terytorium Izraela, który bardziej drażni, niż przynosi szkody, a z drugiej strony widzimy nieproporcjonalną odpowiedź – podczas ostatniej akcji zbrojnej Izraela w Strefie Gazy zginęło ok. 950 Palestyńczyków, w tym wiele niewinnych dzieci i kobiet, wobec 13 ofiar ze strony izraelskiej.
Dla chrześcijan ważne jest to, aby zarówno strona izraelska, jak i palestyńska miały świadomość, że tylko wzajemny szacunek, pomimo różnic religijnych, pozwoli godnie żyć tamtejszym mieszkańcom. Jest to szczególnie ważne dla mniejszości, jaką stanowią tam chrześcijanie.
Z jednej strony Benedykt XVI wzywał chrześcijan do pozostawania w Ziemi Świętej, z drugiej – apelował o solidarność z nimi całego Kościoła. Trzeba sobie uświadomić, że to, czy za jakiś czas wspólnota wyznawców Chrystusa w Ziemi Świętej będzie jeszcze istnieć, zależy także od nas. Jak możemy ich wspierać?
– Musimy pamiętać przede wszystkim o solidarności w modlitwie. Papież dał świadectwo takiej solidarności. Jako ludzie wierzący musimy sami więcej wiedzieć i informować innych o panującej tam sytuacji. Gdy np. jedziemy z pielgrzymką do Ziemi Świętej, zwracajmy uwagę, aby zatrzymać się u chrześcijan, aby od nich kupować pamiątki, dewocjonalia. To jest najlepsza forma pomocy i na taką oni czekają. Dzięki temu sami mogą zapracować na swoje utrzymanie.
Korzystając z okazji, dziękuję wszystkim Czytelnikom „Naszego Dziennika”, którzy wsparli naszą akcję „SOS dla Ziemi Świętej”. Od trzech lat prowadzimy ją systematycznie i ciągle się ona rozwija. Państwo przez zakup szopek, krzyży do bierzmowania, ozdób choinkowych, różańców dają pracę tamtejszym chrześcijanom i także w ich imieniu pragnę serdecznie podziękować. Dzięki temu 40 rodzin chrześcijańskich ma możliwość pozostania w Betlejem. To jest wymierny efekt naszych działań.
W Nazarecie Benedykt XVI bardzo mocno podkreślił rolę rodziny opartej na sakramentalnym małżeństwie kobiety i mężczyzny, wiernej i otwartej na życie. Ksiądz zna rodziny chrześcijańskie w Ziemi Świętej. Z jakimi wyzwaniami muszą się one mierzyć?
– Zarówno w obozie dla uchodźców, jak i przy innych okazjach Papież zwrócił uwagę na potrzebę edukacji. Jest to ważny aspekt – dać wykształcenie młodemu pokoleniu. Kolejny istotny problem to praca i opieka medyczna. Znamy problemy służby zdrowia w naszym kraju, a tam choroba oznacza to, że trzeba ponieść wysokie koszty, często w izraelskim szpitalu. Niezmiernie istotne jest danie nadziei młodym rodzinom tam mieszkającym, co jest trudne w obliczu skomplikowanej sytuacji politycznej, gospodarczej. Pojawia się u nich najprostsza pokusa – emigracja. Istotne jest również to, na co zwrócił uwagę Ojciec Święty – praca nad umocnieniem wiary tamtejszych chrześcijan. Stąd potrzeba wspierania również tamtejszych księży, wspólnot zakonnych, pracy duszpasterskiej, jaką one prowadzą. Pomoc Kościołowi w Potrzebie czyni to od wielu lat.
Choć Ojciec Święty kilkakrotnie mówił o trudnej sytuacji chrześcijan w Ziemi Świętej, to te problemy nie znalazły jakiegoś większego oddźwięku w komentarzach i publikacjach, przekazach medialnych. Natomiast nie obyło się bez krytyki Papieża za przemówienie w Instytucie Yad Vashem. O czym to świadczy?
– Każda ze stron, zarówno Izrael, jak i Palestyńczycy, chciała wykorzystać tę wizytę dla siebie. Benedykt XVI nie pojechał do Ziemi Świętej jako Niemiec, stąd dziwne wydaje się oczekiwanie, aby przepraszał za Niemców. Istnieją środowiska w Izraelu, którym zawsze będzie czegoś brak. Może warto w tym miejscu zapytać, czy strona izraelska nie ma sobie nic do zarzucenia w kwestii otwarcia i poziomu prowadzonego dialogu.
Natomiast jeśli chodzi o marginalne potraktowanie przez światowe media sytuacji tamtejszych chrześcijan, to przypomnijmy, że jest to niemal reguła. Podobna sytuacja była w Indiach w stanie Orisa – kilkaset ofiar śmiertelnych i milczenie mediów. Nieco później zamach w Bombaju, podobna liczba ofiar – ale tu relacje na żywo, również w polskojęzycznych mediach. Istnieje jakaś „zmowa” milczenia wobec trudnej sytuacji chrześcijan w wielu krajach… Być może w odpowiedzi na pytanie o źródła takiej sytuacji trzeba przypomnieć nauczanie Benedykta XVI o odchodzeniu kultury europejskiej od jej chrześcijańskich korzeni, tradycyjnego modelu rodziny, o postępującej sekularyzacji w wielu dziedzinach życia społecznego i indywidualnego.
Pomoc Kościołowi w Potrzebie – Sekcja Polska
ul. Puławska 95, 02-595 Warszawa
tel./faks 022 845 17 09
email: [email protected]
