Medialne działa skierowane na umysły Polaków

W niedziele 13 grudnia 1981 r. dokładnie o godz. 9 rano zadrżały miliony polskich serc. Państwowa telewizja wyemitowała dwudziestotrzyminutowe przemówienie generała Jaruzelskiego. „Obywatelki i obywatele  (…) Rada Państwa (…) wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju”. Zamknięto wszystkie granice, wyłączono telefony, nikt bez specjalnej przepustki nie mógł opuścić miejsca zamieszkania. Nadzieja na wprowadzenie 21 postulatów sierpniowych pękła ja mydlana bańka. Szczególnie bolesny dla wierzącego, lecz zniewolonego Narodu był brak postulatu trzeciego, który mówił o nierepresjonowaniu niezależnych wydawnictw oraz udostępnieniu środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań. Wolność słowa dalej siedziała za kratkami.  Władze PRL przeciwko społeczeństwu użyły całej siły komunistycznego państwa. „Stan wojenny wprowadzało 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, kilkanaście tysięcy funkcjonariuszy SB. Wyposażono ich w 1396 czołgów oraz blisko 2 tys. transporterów opancerzonych”[1].

„A mury runą, runą…”

 

Wyrwij murom zęby krat

 Zerwij kajdany, połam bat

 A mury runą, runą, runą

 I pogrzebią stary świat!

No i runął mur, ale w Berlinie, a w Polsce po 1989 r., choć było to tajemnicą Poliszynela, kontrolę nad rynkiem mediów wciąż trzymała opcja postkomunistyczna. Wyjątkiem było tylko Radio Maryja, którego słuchacze rozpoczęli długi marsz po ogólnopolską koncesję dla tej katolickiej stacji. W ten sposób starali się wypełnić trzeci postulat sierpnia 1980 r. – chodziło głównie o udostępnienie środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.  Niestety nie zrobiono tego do dziś, co widać gołym okiem przy okazji największych od ponad 30 lat protestów społecznych przeciwko dyskryminacji katolickich mediów. Na ulicach, rynkach i placach polskich miast i miasteczek wciąż jeszcze rozbrzmiewa echo słów: „Nie oddamy wam TELEWIZJI TRWAM!!!”

Nie dość, że katolikom nadal utrudnia się dostęp do środków społecznego komunikowania, to na dodatek polski system masowego przekazu, niczym wielka medialna gąbka, przesiąknął treściami antynarodowego kosmopolityzmu i wojującego ateizmu rodem z PRL-u. To dziwne, bo zgodnie z oficjalną linią propagandową elit rządzących proces demokratyzacji mediów powinien ewoluować w kierunku tolerancji, dialogu a nawet lustracji postpeerelowskiej mentalności.

Medialne działa wycelowane w Radio Maryja

 

To swoisty paradoks, że kiedy zapalamy biało – czerwone znicze w kolejne rocznice stanu wojennego, w mediach elektronicznych i prasie trwa permanentna wojna informacyjna z katolicką i patriotyczną Polską. Milicyjne pałki czy gaz łzawiący dziś zastępuje się dezinformacją czy czarną propagandą, mówiąc zaś metaforycznie, medialne czołgi i transportery opancerzone stoją często pod Radiem Maryja, by systematycznie atakować ten „katolicki głos w naszym domu”. Medialne działa wytoczone przeciwko katolickiej rozgłośni z Torunia to psychologiczna broń najnowszej generacji. Niektórzy przypisują jej nawet siłę porównywalną z bombą atomową, bo może niszczyć instytucje, osoby czy całe środowiska w świadomości zbiorowej miliardów mieszkańców naszego globu. Dezinformacja jest jedną z najskuteczniejszych doktryna kłamstwa, jaką dotychczas wymyślono. Jest działalnością obmyślaną i zorganizowaną, prowadzoną systematycznie przez specjalistów z dziedziny propagandy.

Klasycznym przykładem takiej dezinformacji medialnej była spreparowana historyjka o „maybachu”, którym rzekomo miał jeździć o. Tadeusz Rydzyk. Tą fałszywą informację zamieściła najpierw „Gazeta Pomorska”, potem przedrukowały ją inne wysokonakładowe gazety, m.in. „Gazeta Wyborcza” (17/18 lipca  2004 r. – Maybach z Torunia jak potwór z Loch Ness). Celem dezinformacji o „maybachu” było przykrycie wielkiej XII pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę, która odbyła się 11 lipca 2004 r. Metoda przykrycia jest jednym ze sposobów realizacji szumu informacyjnego. „Chodzi o podrzucenie w danym momencie informacji (albo całego tematu, problemu) tak ciekawej, sensacyjnej bądź szczególnie obchodzącej ludzi, by odwrócić ich uwagę od innego tematu (problemu) i właśnie przykryć coś, co zdaniem manipulatorów lepiej usunąć ze strefy zainteresowania”[2]. Wirtualny „maybach” wywołał wiele negatywnych komentarzy pod adresem o. Tadeusza Rydzyka. Jednak nikt z tego powodu nie poniósł żadnych konsekwencji. Rada Etyki Mediów czy inne kompetentne instytucje nabrały wody w usta. Niestety do dziś wielu nieświadomych internautów wyznaje mit o „maybachu” i kolportuje kłamstwa o najdroższym samochodzie świata zaparkowanym przy Radiu Maryja. Po ostatnich skandalicznych wydarzeniach: podarciu i spaleniu w Gdyni Pisma Świętego, zamachu na Krzyż w Bydgoszczy, podpaleniu Szopki Bożonarodzeniowej w Radiu Maryja w Toruniu i zamachu na Najświętszy Symbol Narodu Polskiego – Ikonę Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze widać, że wojna z Kościołem przechodzi do „realu”. Nadszedł czas by powiedzieć: „Non possumus”!

Wirtualny „maybach” to tylko czubek góry lodowej dezinformacji medialnych skierowanych przeciwko Radiu Maryja i o. T. Rydzykowi.  Ich skala jest wręcz niewyobrażalna. W ciągu tylko 9 lat  (1997 – 2006) „Gazeta Wyborcza”, „Trybuna” „Rzeczpospolita”, „Nie”, „Polityka”, „Wprost”, „Super Express,, wyprodukowały ponad 2 miliardy egzemplarzy z tekstami dotyczącymi Radia Maryja. Gdybyśmy ułożyli te gazety obok siebie, stworzyłyby dystans długości ponad miliona kilometrów. Czyli można by nimi obłożyć dookoła świat, przynajmniej 25 razy! Jeśli położylibyśmy jedną gazetę na drugiej to wyrosłaby góra o wysokości ponad 10 tysięcy kilometrów. To ponad 3 miliony 333 tysiące 333 pięter w bloku – istna Wieża Babel! Dla porównania najwyższy wieżowiec świata Burdż Chalifa ma „tylko” 163 piętra użytkowe”[3]. A to tylko siedem tytułów prasowych. Warto zaznaczyć, że w archiwum Radia Maryja na koniec 2005 r. zidentyfikowano ich aż 359 (281 prasy polskiej i 78 zagranicznej). Dodać do tego cytowalność w telewizjach, rozgłośniach radiowych czy Internecie?

Królestwo zapomnienia  

 

„Za komuny” każde dziecko wiedziało, że Dziennik telewizyjny kłamie. Po przemianach ustrojowych 1989 r. Polacy niczym orzeł zbyt długo trzymany w klatce peerelowskiej propagandy „wyleciał na wolność” zatracając swój samozachowawczy instynkt, stając się łatwym łupem dla współczesnych inżynierów dusz. Wielu naszych rodaków po prostu wpadało w subtelne sidła liberalnego systemu masowej manipulacji i zapadło w głęboki letarg.

Zgodnie z platońskim mitem dusza, która zgrzeszyła, za karę trafiała do królestwa bogini Leto. Przepływając przez rzekę zapomnienia otaczającą to królestwo zapadała w letarg. Nie wiedziała, kim jest, skąd wyszła, i dokąd zmierza. Platon twierdził, że wybudzenie z tego stanu wymaga wielkiego wysiłku, że można się z niego wyzwolić dzięki poznaniu przypominającemu, które „cofa zapomnienie” i prowadzi do prawdy.

Jak wybudzić Polaków z medialnego letargu i pokazać im „Drogę do Prawdy”? Należy rozpocząć od edukacji medialnej polskiej młodzieży. Przed II wojną światową ojcowie badań nad propagandą przekonywali do jej zwalczania poprzez zaznajamianie obywateli z technikami działania propagandowego. Mam nadzieję, iż  publikowane na łamach „Naszego Dziennika” artykuły przyczynią się do wybudzenia opinii publicznej z głębokiego letargu i staną się pewnym remedium na wszechobecną dezinformację medialną. Ufam także, że dzięki Państwa pośrednictwu różne środowiska poszerzą swoją wiedzę, jak świadomie korzystać z mediów. Tym pierwszym krokiem w podróży do zdobycia umiejętności rozeznania prawdy niech będzie antyczna metoda selekcji bombardujących nas każdego dnia informacji.

Do Sokratesa, znanego mędrca w starożytności greckiej, przybiega znajomy i zadyszany zaczyna opowiadać:

Sokratesie, muszę ci coś powiedzieć, twój przyjaciel…

Poczekaj, przerywa mu mędrzec. Czy, to co chcesz powiedzieć, przesiałeś przez trzy sita? Trzy sita, zadziwił się sprawozdawca.

Tak, przez trzy sita.

Pierwsze – to prawda. Czy jesteś pewny, że wszystko, co chcesz mi powiedzieć, jest zgodne z prawdą?

No, nie wiem. Opowiedział mi to…

Ale, przerywa filozof, z pewnością przesiałeś to przez drugie sito, a jest nim dobro. Czy to, co chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej dobre i pożyteczne?

Przeciwnie…

To weźmy jeszcze trzecie sito i zapytamy, czy to, co chcesz mi powiedzieć, jest niezbędne?

Niezbędne? Chyba nie…

A więc, uśmiecha się Sokrates, jeżeli to, co chcesz mi powiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani niezbędne, to nie obciążaj tym ani siebie, ani mnie”[4].

dr Witold Pobudzin

Autor pracy doktorskiej „Problem dezinformacji medialnej. Studium socjologiczne na przykładzie informacji prasowych dotyczących Radia Maryja” .


   [1] A. Dziurok, M. Gałęzowski, Ł. Kamiński, F. Musiał, Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918 – 1989, Warszawa 2010,  s. 430.

[2] M. T. Iłowiecki, Krzywe zwierciadło – o manipulacji w mediach, Lublin 2003, s. 129.

[3] K. Pobudzin, Poznajcie prawdę, www.radiomaryja.pl s.77-78.

[4] Cyt. za: L. Dyczewski,  Kryteria rzetelnej informacji, w: L. Dyczewski (red.),  Jaka informacja?, Lublin – Warszawa 2009, s. 29-30.

drukuj