Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego w 200. rocznicę śmierci Fryderyki i Marcellego Bacciarellich

 

 

 

Piękno jest po to,

aby zachwycało  (C. K. Norwid)

 

 

Panie Ryszardzie

i cała Czcigodna Rodzino

Bacciarellich,

Czcigodni Bracia Kapłani

i Wszyscy – Kochani moi,

którzy modlicie się ze mną

za śp. Fryderykę

i Marcellego Bacciarelli

w 200 rocznicę Jego śmierci.

 

 

 

 

 

 

Dziękuję Panu Ryszardowi,

który z taką bacciarellowską kulturą,

a tak usilnie prosił,

abym dziś z Wami

modlił się w Warszawskiej Katedrze

za wielkiego królewskiego malarza

w 200 rocznicę Jego śmierci,

za Jego żonę i całą rodzinę

Bacciarellich, którzy wybrali Polskę,

jako drugą Ojczyznę

i aby tu z nami pozostali na zawsze.

 

To dla mnie wielka łaska i honor,

za który Bogu i Wam Czcigodni,

serdecznie dziękuję.

 

Panie Ryszardzie,

Czcigodny Jubilacie!

Ośmielam się zapowiedzieć

uroczyście, wszem i wobec,

że 8 grudnia RP 2017

Pan Ryszard obchodził

dopiero 90-tą rocznicę

swoich urodzin,

więc polecam Go życzliwości Państwa,

a ja modlę się:

Niech Go Bóg zachowa i strzeże

ad multosplurimosqueannos!

 

Jestem z Łowicza

od Józefa Chełmońskiego,

który umiał patrzeć

na ptaki niebieskie

i na lilie polne,

a kolorami łowickimi

stroić ludzi i ziemię Mazowsza.

Znam Jego Krzyż w zadymce,

Kuropatwy, Żurawie, Babie lato,

Pod Twoją obronę i inne obrazy,

ale dziś przecież nie o Chełmońskim.

 

W Łowiczu, w zakrystii katedralnej

jest portret prymasa

Macieja Łubieńskiego.

W kościele Świętego Jakuba

w Skierniewicach jest królewski portret

Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Kto je malował?

Ten, za którego dziś się modlę,

Marcello Bacciarelli.

 

Tak chciałbym więcej o nim wiedzieć,

bo człowiek, który maluje

pięknie, szlachetne i dobre twarze,

musi być szlachetny i dobry.

Skąd się u nas wziął

ten szlachetny i dobry makaroniarz?

No, pewnie z Włoch?

 

Tak, urodził się w Rzymie w 1731 r.

To u nas czasy Łowickiego Prymasa

Teodora Potockiego.

A tam na siedmiu wzgórzach,

gdzie rozsiadła się Roma,

stolica cezarów i piękna gród,

urodził się Marcello Bacciarelli.

 

Rzym nauczył nas prawa,

ale Rzym to też

kłębowisko świętości i grzechu.

Katakumby i Pochodnie Nerona,

cyrk Flawiusza i cztery Bazyliki Większe.

 

Kazałeś mi, Panie

podbić to miasto,

więcem je podbił.

Kazałeś mi umiłować to miasto,

więcem je umiłował.

Kazałeś mi tu założyć

stolicę Twoją, więcem ją założył,

ale komuś Ty, Panie,

dał rządy nad tym światem?   (por. H. Sienkiewicz)

 

Marcello obdarzony był od dziecka

talentem malarskim,

więc mógł z pasją rysować

rzymskie akwedukty, jońskie kolumny,

włoskie pinie, platany

i biedę Zatybrza.

 

Bogaty, dobrze wykształcony,

ze sławą malarza,

Marcello mając 22 lata,

wyjechał do Drezna,

na zaproszenie króla Augusta III.

Król przyjął go z saską gościnnością.

Marcello oglądał, szkicował, kopiował

bogactwo Galerii Drezdeńskiej.

Za intratną propozycją królewską

osiadł w Dreźnie

i ożenił się z piękną miniaturzystką

Fryderyką Richter.

On rozśpiewany, roztańczony

włoski malarczyk,

ona ‑ uporządkowana, spokojna,

drezdeńska, drobiazgowa

malarka miniatur.

Łączyła ich szlachetność i dobroć.

Król August Saski często podróżował

do Warszawy, był przecież królem Polski.

Bacciarelli poznał tu

Stanisława Poniatowskiego,

a ten był wówczas

tylko stolnikiem Litewskim.

 

Zazdrosna Maria Teresa Austriacka

też chciała mieć obrazy

sławnego już wtedy mistrza.

Bacciarelli na plafonie

wiedeńskiej sali pałacu cesarskiego

namalował Apollina z Muzami,

a dla pochlebstwa cesarzowej,

muzami były cztery jej córy.

 

Po śmierci swego protektora,

króla Augusta III-go,

a na usilną prośbę

już wtedy króla

Stanisława Augusta Poniatowskiego

Bacciarelli wrócił do Warszawy

i na szczęście osiadł tu z rodziną

już do końca życia.

Polska stała się Mistrzowi

drugą Ojczyzną,

Ojczyzną z wyboru,

którą pokochał

jak matkę rodzoną.

 

Mistrz poznał zamiłowania króla.

Namalował królowi 250 jego portretów.

W sali marmurowejZamku

namalował Portrety Królów Polskich.

na suficie sali balowej.

Jowisz wyprowadza świat z chaosu.

 

Wsali rycerskiejObrazy z dziejów Polski:

Kazimierz Wielki nadaje prawa królewskie,

Władysław Jagiełło funduje Akademię Królewską,

Jan III Sobieski – zwycięzca spod Wiednia.

I jeszcze w tejże Sali

‑ portrety Wielkich Polaków:

Chodkiewicza, Hozjusza, Kopernika.

 

W Łazienkach, w sali gościnnej

Król Salomon – poświęcenie świątyni.

 

Król był bardzo rad

z działalności Bacciarellego.

Uczynił go Generalnym Dyrektorem

Królewskich Budowli, powierzył mu

nadzór nad ogrodami królewskimi

i nad całą królewską

Ekonomią Kozienicką.

Król nazwał go swoim przyjacielem!

To wielki tytuł i honor!

 

W 1787 roku za pozwoleniem króla

Bacciarelli pozwolił sobie

na tryumfalną podróż po Europie.

Owszem zakupił wtedy

wiele eksponatów dla królewskich zbiorów,

a Akademie Sztuk Pięknych

we Wiedniu, w Berlinie, w Dreźnie,

w Wenecji, Bolonii i w Rzymie

nadały mu tytuły:

Członek Akademii.

Sam papież Pius VII

mianował Go

Kawalerem Złotej Ostrogi.

 

 

 

 

Warszawa też, w dowód uznania,

uczyniła Bacciarellego członkiem

Warszawskiego Towarzystwa

Przyjaciół Nauk,

a Uniwersytet Warszawski

nadał mu tytuł

Honorowego Dziekana

Sztuk Pięknych.(A. Hyczewska)

 

Niestety. Nie pomogły już

zaklęcia proroka

księdza Piotra Skargi,

w tej katedrze,

wobec króla,

senatorów i dworu:

 

Przezacni Panowie!

Mury Rzeczypospolitej się rysują,

a wy mówicie: Nic to!

Polska nierządem stoi…

Pogruchocze was Pan Bóg 

jako ten garniec gliniany!  (ks. P. Skarga)

 

Po pierwszym rozbiorze Polski

Bacciarelli nie opuścił króla.

Przyszły trudne sprawy majątkowe,

pieniężne.

Bacciarelli był pokorny,

nawet służebny.

Nie dokończył ostatniego portretu

Wielkiego Imperatora i Króla Polski

Aleksandra I.

Może lepiej?

W dniu 5 stycznia 1818r.

zmarł Książę Polskich

Malarzy Oświecenia.

Życzył sobie, aby był pochowany

obok żony, w grobach kościoła

na Ujazdowie.

14 stycznia odbyły się egzekwie

i ceremonie pogrzebowe

w kościele ujazdowskim.   (A. Hyczewska)

 

Nie wiem jaki był pogrzeb,

czy uczestniczył w nim król?

Czy uczestniczył w pogrzebie

prymas Ignacy Raczyński?

Nie wiem.

 

Podczas przebudowy

Zamku Ujazdowskiego

szczątki śp. Fryderyki i Marcellego

Bacciarellich przeniesiono

do Katedry Warszawskiej św. Jana.

I słusznie!

Tu przecież pracował,

tu często w pracowni nawiedzał Go sam król.

Marcelli Bacciarelli

spoczywa obok króla

jak mój wspomniany Chełmoński

obok swego przyjaciela

‑ księdza Barnaby.

 

Procesyjne przeniesienie

szczątków śp. Fryderyki i Marcellego

Bacciarellich z Ujazdowa

do Katedry Warszawskiej,

było wielką patriotyczną manifestacją,

a było to w 1823 roku.  ( A. Hyczewska)

 

Tu więc spoczywa szlachetny, pracowity,

życzliwy, twórczy i uczony człowiek,

największy z malarzy Polskiego Oświecenia

‑Marcelli Bacciarelli, Polak z wyboru.

 

Piszącemu przyjacielowi polecił,

aby opisując bohaterskie dzieje Polaków

nie pominął ani generała,

ani żadnego z prostych żołnierzy.

To bardzo szlachetne polecenie.

 

*

 

 

W zamyśleniu nad grobem śp. Marcellego Bacciarelli,

chciałbym Go zapytać:

Mistrzu, dlaczego nie namalowałeś

Chrystusa, ani Jego Matki?

Człowiek z takim talentem

nie namalował Chrystusa?

Nie!

 

Byłem masonem!

Ale czytajcie dobrzemoje obrazy.

Ten Jowisz w sali balowej,

to mój Bóg Wszechmogący,

który wyprowadza świat z chaosu.

To wielkie: Stań się – stało!

 

Czytajcie dobrze obraz:

Salomon i Poświęcenie Świątyni.

Tak pragnąłem, aby mój król

był wielki jak Salomon,

który zbudował Bogu Żywemu

świątynię i modlił się tak:

O Boże, mój Boże!

Nie odrzucaj modlitw Twojego sługi

i próśb całego ludu…

Racz ich wysłuchać

z miejsca Twego przebywania,

i nie tylko wysłuchać,

ale i przebaczyć.   (Krl 8, 30)

Chciałem, aby tak modlił się

i mój król.

 

A to nie do uwierzenia,

że w czasie poświęcenia świątyni

Salomon złożył

Bogu na ofiarę:

dwadzieścia dwa tysiące wołów

i sto dwadzieścia tysięcy owiec.  (2 Krl 7, 5)

 

Niemożliwe!

Możliwe.

To jest król, którego na to stać!

Chciałem, aby mój król

czytał to w obrazie

i aby był tak jak Salomon bogaty

przed Bogiem i przed ludźmi.

Wtedy przybyłaby i królowa Saby,

przybyłaby, aby podziwiać

Jego bogactwo i mądrość.

 

Nie malowałem królowi

ludzi bez twarzy.

Malowałem królów

i postaci mężów,

którzy w twarzy mieli

mądrość, szlachetność,

męstwo i dobroć,

aby mój król

w nich się zapatrzył.

 

Rozumiem Cię, Mistrzu.

Dziś stoję nad Twoim grobem.

Modlę się za Ciebie, Rodzinę i króla.

 

Otwieram Wasze groby

na świadectwo im.

Nawet z wyschniętych kości

mocen jest Bóg

wskrzesić sobie Naród Doskonały.(Ez 37, 12)

 

Oby z Waszych kości

wyrośli Polsce

nowi, wielcy Jej synowie.

 

Patrz Mistrzu jak się zmieniło

przez te 200 lat.

Już po rozbiorach.

Jesteśmy wolni,

ale poplątały się nam kolory

biały z czerwonym.

Głupotę nazywają – mądrością,

chamstwo – szlachetnością,

ohydę – zowią pięknem.

Powiedz Mistrzu profanom:

 

Piękno jest po to,

aby zachwycało.

Praca zaś po to,

by się zmartwychwstało!  (C. K. Norwid)

 

Powiedz prostakom,

że kultura to żaden cud…

To tych spod serca

kilka nut,

miłość serdeczna.(C. K. Norwid)

 

Wyśpiewaj, wypisz, wymaluj

barbarzyńcom wielką

apoteozę Piękna

którą jest Bóg!

 

O Ty! Co jesteś miłości profilem

Któremu na imię Dopełnienie…

O Ty! Co w dziejach zwiesz się erą,

Gdzie zaś ani historii zenit jest

Zwiesz się Duchem i Literą

i Consumatumest!  (C. K.Norwid)

 

Boże, Dobroci i Piękności moja,

dlaczego tak późno Ciebie poznałem.   (św. Augustyn)

 

Mistrzu, masonem byłeś?

To już mnie nie obchodzi.

Wolnomularstwo modne było wtedy

u osób znaczących.

Proszę Cię tylko,

zanim oczy zamknę,

namaluj mi jeszcze Polskę

na niebie błękitnym,

w której ludzie są szczęśliwi,

gdzie płaczu już nie ma,

i podziałów już nie ma,

żebym uwierzył, że

Jeszcze nie zginęła!

 

Amen.

drukuj