fot. flickr.com

Ewangelia na piątek

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?” Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć”

(Mt 9, 14-15)

Pewien stary rosyjski mnich, który zawsze zachowywał surowe posty, jasno określone przez klasztorne przepisy, pewnego wieczoru został przyłapany znienacka jak jadł ze swoim współbratem dobrą wieczerzę. Nikt nie miał odwagi zganić go za to wykroczenie, a on sam wszystkim zgorszonym zaistniałą sytuacją wyjaśnił swoje zachowanie:

Oto przybył współbrat z dalekiej podróży, smutny i przygnębiony. Cóż mi było robić?

I dodał: Miłość czymś większym jest od postu

Post jednoznacznie kojarzy nam się z koniecznością przynajmniej częściowego powstrzymania się od jedzenia. O znaczeniu postu mówią księgi Starego Testamentu, powstałe wiele wieków przed narodzinami Chrystusa. W tradycji hebrajskiej post był i jest wyrazem żalu za popełnione zło, stanowi pamiątkę przebaczenia (zob. Kpł 16, 29-34), a także wzmaga skierowaną do Boga prośbę kogoś znajdującego się w jakimś nieszczęściu. Z kolei czterdzieści postnych dni, jakie Jezus spędził na pustyni, było swego rodzaju przygotowaniem do niezwykłej misji, jaką miał do wypełnienia.

Z punktu widzenia duchowości post jest rzeczywiście ważnym środkiem ascezy – wyrzeczenia i ofiary – stanowi pomoc w nawróceniu i przyswajaniu orędzia Bożego, ale przede wszystkim – i o tym przypomina nam dzisiejsza liturgia słowa – pozwala z większym zrozumieniem patrzeć na drugiego człowieka, zwłaszcza na słabszego czy uboższego. Ojcowie Kościoła kładli nacisk na trzy formy wyrazu chrześcijańskiej pokuty: post, modlitwę i jałmużnę – przy czym należy podkreślić, że są one od siebie nieodłączne, bowiem wyrażają one kompleksowe nawrócenie: w odniesieniu do samego siebie, do Boga i do drugiego człowieka (por. KKK 1434). Dlatego też post nie może oddzielać nas od bliźniego, szczególnie takiego, który znajduje się w potrzebie. Post, który zamyka nas na drugiego człowieka i sprawia, że nie dostrzegamy jego rzeczywistych potrzeb, nie jest prawdziwym postem. Czyż taki post nazwiesz postem i dniem miłym Panu? (por. Iz 58, 5).

Jak można mówić o poście i pokucie, a potem nie płacić składek pomocom domowym lub sprawiedliwej pensji swoim pracownikom, opłacając ich na czarno? – pytał papież Franciszek podczas jednej z Mszy św. w Domu św. Marty.

Taki post ma na celu jedynie uspokojenie naszego zabrudzonego sumienia. Taki post ma jedynie sprawić, że poczujemy się trochę lepiej, że będziemy lepiej się prezentować w swoich własnych oczach, ale w żaden sposób nie można w tym przypadku mówić o jakimkolwiek zwróceniu się do Boga czy zbliżeniu się do bliźniego w potrzebie.

Tak jak uczestnictwo w Eucharystii, która jest pamiątką męki, śmierci zmartwychwstania Chrystusa, przemienia nas i sprawia, że już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (por. Gal 2, 20), tak też post – ten prawdziwy, a nie ten „na pokaz” albo „dla zasady” – ma przemieniać naszą postawę, tak by każdy, kto nas spotyka, mógł dostrzec w nas samego Jezusa:

..rozrywającego kajdany zła, rozwiązującego więzy niewoli, uwalniającego uciśnionych, dzielącego swój chleb z głodnym, zapraszającego do domu biednych tułaczy, nieodwracającego się od współziomków (por. Iz 5, 6-7).

 

o.Arkadiusz Buszka CSsR

drukuj