fot. PAP/EPA

Zła reforma systemu ratownictwa

Reforma systemu ratownictwa w woj. małopolskim wydłużyła czas przyjazdu karetek pogotowia, co przyczyniło się do śmierci kilku osób – alarmuje poseł Arkadiusz Mularczyk.

W 2012 r. tamtejszy wojewoda Jerzy Miller wprowadził nowy system ratownictwa medycznego, który miał je usprawnić, a karetki miały szybciej przyjeżdżać do poszkodowanych czy chorych. Stało się odwrotnie. Zlikwidowano wówczas wiele dyspozytorni ratunkowych na rzecz dwóch zintegrowanych w Krakowie i w Tarnowie. Przeciwko tej reformie protestowali pracownicy służby zdrowia, samorządowcy i pacjenci. Sprawą zajęła się również Prokuratora Okręgowa w Krakowie. Niedawno wydała oświadczenie, że system jest dysfunkcyjny i wydłuża m.in. czas oczekiwania na karetkę.

Działania wojewody naraziły zdrowie i życie wielu mieszkańców województwa – podkreślił poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący KP Solidarnej Polski. Premier powinien zastanowić się czy Miller jest odpowiednią osobą na tym stanowisku – dodał polityk.

– Wydłużył się czas dojazdu karetek pogotowia z półtorej minuty do pięciu minut. Ustalono, że w prawie 50 tys. przypadków doszło do opóźnienia wyjazdu karetki pogotowia i przekroczenia tego maksymalnego czasu dojazdu. Przypomnę, że czas dojazdu jest w różnych miejscowościach inny, zależy od liczby mieszkańców. Generalnie jest to czas do 15- 20 minut. Wprowadzono system, który był nieprzygotowany, nieprzystosowany, niesprawdzony mógł doprowadzić do rażących uchybień w procedurze zgłaszania, przyjmowania, a w konsekwencji dojazdu karetek pogotowia do osób potrzebujących pomocy- mówił poseł Arkadiusz Mularczyk.

Należy jak najszybciej zmodyfikować system ratownictwa medycznego, który nie sprawdza się w wielu miejscowościach np. górskich w woj. małopolskim. System opiera się o GPS i Internet i nie wszędzie jest dostępny.

RIRM

 

drukuj