
Obraz autorstwa wavebreakmedia_micro na Freepik
Wysyp bruksizmu wśród Polaków
Bruksizm to niekontrolowany zgrzyt zębami. W ostatnim roku obserwujemy wśród Polaków wysyp przypadków tej dolegliwości, w dużej mierze związanej ze stresem – alarmują stomatolodzy. Podejrzewa się, że bruksizm dotyczy od 8 do 31 proc. populacji, jednak wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyż zgrzytanie zębami odbywa się w czasie snu. Mogą to jednak zauważyć domownicy, gdyż zgrzyt zębami jest zwykle dość doniosły.
Z najnowszych danych Medicover Stomatologia wynika, że tylko w 2022 r., w porównaniu do 2021 r., liczba pacjentów, którzy z powodu rozpoznanego bruksizmu wymagali fizjoterapii narządu żucia, wzrosła aż o 79 proc. Dotyczy to głównie osób żyjących w stresie, ale też cierpiących na zaburzenia lękowe i depresję.
„W ostatnim roku obserwujemy prawdziwy wysyp przypadków bruksizmu, za którym w dużej mierze stoi stres, w jakim żyją Polacy. Możemy podejrzewać, że przyczyniają się do niego m.in. problemy w pracy, natłok obowiązków, kłopoty osobiste i zdrowotne, ale także, co szczególnie zauważalne w 2022 r., sytuacja ekonomiczna, przez którą wiele osób niemal dosłownie zjada zęby z nerwów” – stwierdza lek. dent. Marta Siewert-Gutowska, chirurg szczękowo-twarzowy z Medicover Stomatologia w Warszawie.
Grzegorz Kruszczyński z centrum stomatologicznego Bimedical w Warszawie zaznacza, że bruksizm zazwyczaj jest związany ze stresem i napięciem emocjonalnym, ale może być również spowodowany nieprawidłowym zgryzem, nieprawidłową pozycją szczęki do żuchwy, a także złym ustawieniem wypełnień, mostów i protez dentystycznych.
„Objawami bruksizmu mogą być ból głowy, szczęki lub szyi, nadwrażliwość zębów, starcie szkliwa, a także zła jakość snu. W niektórych przypadkach może on prowadzić do poważniejszych problemów związanych z zębami i szczęką, takich jak złamania zębów, uszkodzenie stawów skroniowo-żuchwowych lub pogłębienie wad zgryzu” – zwraca uwagę specjalista.
Jak wyjaśnia jest to zaburzenie ruchowe polegające na mimowolnym skurczu mięśni żujących, co wpływa negatywnie na struktury takie jak zęby, kość szczęk, stawy skroniowo-żuchwowe oraz mięśnie szyi. Najczęściej występuje ono podczas snu i jest wtedy najbardziej szkodliwe.
„Uciążliwość bruksizmu dla innych osób może jednak pomóc nam w rozpoznaniu choroby. Do naszego gabinetu często zgłaszają się osoby, których partnerzy usłyszeli zgrzytanie zębami podczas snu. Pacjenci, którzy zauważają hałasowanie zębami w nocy, powinni skonsultować się z dentystą. Warto monitorować siebie i być dodatkowo wyczulonym na pojawiające się bóle szczęki, stawów skroniowo-żuchwowych oraz wrażliwość lub uszkodzenia zębów. Dentysta z łatwością zaobserwuje starcie zębów spowodowane przez bruksizm i zaproponuje leczenie które zahamuje ten proces” – tłumaczy Grzegorz Kruszczyński.
Eksperci twierdzą, że jednym z najskuteczniejszych sposobów leczenia jest wyeliminowanie napięcia mięśni żucia. Pomaga w tym fizjoterapia, zastosowanie tzw. szyn relaksacyjnych oraz farmakoterapia. Gdy zużycie zębów lub kości wokół nich jest już znaczne, konieczne jest zastosowanie tzw. technik odtwórczych, w tym odbudowy zniszczonych zębów.
„Dlatego pamiętajmy o tym, że wizyty kontrolne należy robić co pół roku. W ten sposób nie tylko oszczędzimy sobie nieprzyjemności związanych z problemami zdrowotnymi, ale również nieprzyjemności związanych z ubytkiem zawartości naszego portfela” – podkreśla Grzegorz Kruszczyński.
Zdarza się, że powodem bruksizmu jest zbyt częste żucie gumy. Ale doprowadzają do niego nieleczone wady zgryzu, niezdiagnozowane dysfunkcje stawów skroniowo-żuchwowych, zaburzenia snu, wady postawy, a nawet choroba refluksowa i zgaga, nietolerancje pokarmowe, niedobór magnezu oraz palenie papierosów.
„Tak, jak w przypadku innych dolegliwości o podłożu psychosomatycznym, etiologia bruksizmu jest złożona. Często na jego pojawienie składa się splot wielu czynników, które oddziałują na siebie i potęgują dolegliwości. To, co jednak łączy każdy przypadek, to fakt, że niepowstrzymanie jego rozwoju nieuchronnie prowadzi do dolegliwości bólowych, zniszczenia zębów i powstania recesji dziąsłowych. Może także odpowiadać za szereg innych bolesnych dolegliwości, które początkowo trudno łączyć z jamą ustną i zębami” – tłumaczy lek. dent. Marta Siewert-Gutowska.
Fizjoterapeutka stomatologiczna z Medicover Stomatologia w Warszawie Justyna Walczewska wskazuje, że dolegliwość tę może maskować bezwiedne nerwowe, nawykowe zaciskanie zębów. Warto też zwrócić uwagę na ciągnący się miesiącami ból głowy i gałek ocznych przypominający migrenę, ale także na bóle karku, pleców, obręczy barkowej, ręki czy uczucie guli w gardle.
„Bywa, że u pacjentów pojawiają się też piski, lub szumy uszne. Nierzadko też pacjenci uskarżają się na zatkane uszy lub ich ból” – dodaje.
Choroba ta rozpoznawana jest w stanie zaawansowanym.
„Nawet u 90 proc. osób, które trafiają na konsultacje do fizjoterapeuty, rozpoznaje się bruksizm w różnym stopniu zaawansowania. To odsetek, który z każdym rokiem rośnie, i to w każdej grupie wiekowej, także wśród osób młodych, a niestety nie mamy jednej terapii, którą można rozwiązać problem. Każdy przypadek jest jednak inny i często potrzeba całego zespołu specjalistów – dentystów, fizjoterapeutów, logopedów i psychologów, którzy są w stanie wyprowadzić pacjenta z bruksizmu” – ostrzega Justyna Walczewska.
Na bruksizm wskazuje starcie powierzchni zębów, jak też pęknięcie szkliwa, nadgryzione policzki albo odciśnięte zęby na języku, czyli tzw. girlandy. Niepokojące są trudności w otwieraniu ust, krwawienia przy myciu zębów, a w konsekwencji stany zapalne dziąseł, wyszczerbiające się zęby czy nieprawidłowa pozycja spoczynkowa języka.
PAP


