fot. flickr

Wyrok w sprawie przeprosin Lecha Wałęsy

Dwudziestego czwartego października zapadnie wyrok ws. przeprosin Lecha Wałęsy, których były prezydent żąda od członka Kolegium IPN Krzysztofa Wyszkowskiego. Chodzi o wypowiedzi, w których Wyszkowski stwierdził, że wygrał z byłym prezydentem proces sprzed kilku lat w sprawie oskarżenia Wałęsy o współpracę z SB.

W 2005 roku obecny członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej Krzysztof Wyszkowski w jednej z telewizji stwierdził, że były prezydent Lech Wałęsa współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa pod pseudonimem „Bolek”. W 2011 roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał Wyszkowskiemu przeprosić Wałęsę, czego jednak nie zrobił.

– Zażądał, żebym go przeprosił w mediach, i w uzasadnieniu te stwierdzenia są właśnie tego rodzaju, że powodowi jest przykro, ponieważ jest sławnym człowiekiem, wydaje się, że to jest argumentacja…

– Za co pan miał przeprosić Lech Wałęsa?

– Za to, że stwierdziłem, że był TW SB, co było absurdalne, bo w moim przekonaniu te dowody już wtedy były – mówił pozwany.

Krzysztof Wyszkowski informował więc, że z byłym prezydentem proces wygrał. To doprowadziło do kolejnego procesu. Tym razem Lech Wałęsa żąda przeprosin za rozpowszechnianie fałszywych informacji o wyniku postępowania sprzed lat.

– Lech Wałęsa publicznie mówił, że będzie multiplikował te oskarżenia po to, żeby mnie puścić w skarpetkach. Chodziło mu o to, żeby wyroki były tak dolegliwe finansowo, żeby mi zniszczyć życie – wskazywał Krzysztof Wyszkowski.

Krzysztof Wyszkowski utrzymuje, że proces rzeczywiście wygrał, a zasądzone przeprosiny miały być jedynie pozaprawnym ukłonem składu sędziowskiego.

– Skoro sąd stwierdził, że ja dochowałem należytej staranności, skoro zwolnił mnie z kosztów sądowych, czyli zwolnił mnie niejako z odpowiedzialności – dodał.

Jak mówił obrońca Wyszkowskiego, pozytywny dla Wałęsy wyrok w tej sprawie może wzbudzać w społeczeństwie wątpliwości co do jego agenturalnej przeszłości. Sąd nie ocenia jednak, czy Wałęsa był tajnym agentem, lecz kto wygrał poprzedni proces.

– To jest próba ominięcia czegoś, co jest w sprawie kluczowe, skupienia się tylko na formalnym aspekcie: wygrałem – przegrałem proces, żeby opinii publicznej przekazać: miałem rację, byłem niesłusznie oskarżany przez Krzysztofa Wyszkowskiego – podkreślił pełnomocnik pozwanego.

Proces w sprawie wyjaśnienia, kto ma rację: Wałęsa czy Wyszkowski, właśnie dobiegł końca. Dwudziestego czwartego października ogłoszony zostanie wyrok.

TV Trwam News/RIRM

drukuj