fot. PAP

Wyrok sądu ws. afery gruntowej budzi coraz więcej kontrowersji

Fale komentarzy wywołał wczorajszy wyrok dla byłego szefa CBA. Mariusz Kamiński i jego podwładni zostali skazani na więzienie za metody stosowane podczas demaskowania afery gruntowej.

Sąd wymierzając karę, zaprzeczył swojej decyzji sprzed kilku miesięcy, kiedy akcja CBA uznana została za legalną. Dlatego też nasuwa się pytanie o stan polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Nie milkną echa wczorajszego wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w sprawie tzw. afery gruntowej. Sąd Rejonowy Warszawa –Śródmieście wymierzył mu karę 3 lat pozbawienia wolności.

Mariusz Kamiński skazany został nieprawomocnym wyrokiem na bezwzględne więzienie i 10 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych. Oprócz Kamińskiego skazano także Macieja Wąsika, byłego wiceszefa CBA, oraz dwóch innych funkcjonariuszy.

– Wyrok jest dosyć surowy, ale z drugiej strony trzeba też poczekać na uzasadnienie pisemne, żebyśmy mogli wiedzieć, jakie powody kierowały sędzią, że taki wyrok wymierzył – powiedział dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacja Praw Człowieka.

Uzasadniając ustnie, sędzia Wojciech Łączewski uznał, że…

– CBA nawet nie sprawdziło, czy w resorcie rolnictwa jest korupcja. Z akt sprawy wynika, że w CBA pomyślano: „wykreujemy sprawę, to się sprawdzi, czy jest korupcja”. To było rozpoznanie bojem – ocenił Wojciech Łączewski, sędzia Sądu Rejonowego.

Co ciekawe, główni oskarżeni w aferze gruntowej, których ścigało CBA  – Piotr Ryba i Andrzej K. – niespełna pięć miesięcy temu usłyszeli wyroki skazujące. Oskarżeni twierdzili, że mają wpływy w resorcie rolnictwa kierowanym przez Andrzeja Leppera  i mogą załatwić korzystne przekształcenie gruntu rolnego w użytkowy. CBA po otrzymaniu takiego sygnału rozpoczęło akcję. Sąd uznał ją za legalną.

Dwa różne wyroki i dwie różne role Piotra Ryby – w jednym procesie występuje jako oskarżony w drugim jako oskarżyciel posiłkowy; to wszystko  obrazuje stan polskiego wymiaru sprawiedliwości – zauważa mec. Bartosz Kownacki z Prawa i Sprawiedliwości.

–  To dla zwykłego obywatela prosty sygnał: sądy w Polsce działają w sposób absurdalny, irracjonalny. Nie może być w tym samym sądzie rejonowym dwóch tak odmiennych wyroków. Czarne jest czarne a białe jest białe – tu jest tak jak sąd sobie zinterpretuje – powiedział mec. Bartosz Kownacki (poseł PiS) w audycji Polski punkt widzenia. WIĘCEJ  

Nic dziwnego jednak nie widzi w tym Maciej Strączyński, sędzia Sądu Okręgowego i prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Jeżeli sąd rejonowy kiedyś orzekł inaczej, to znaczy, że miał inny pogląd prawny na temat tej sprawy – mówi Maciej Strączyński.

Jeżeli wyroki jednego sądu przeczą wyrokom drugiego, to jest to niepokojące – wskazuje Maciej Lisowski z Fundacji Lex Nostra.

Niestety w Polsce nie mamy precedensu, czyli określonej linii orzecznictwa, które wpływa na dalsze orzekanie i praktycznie sądy wydają – jak widać – wyroki praktycznie dowolne, w oderwaniu od innych wyroków sądowych, od innych spraw, a bardzo często w oderwaniu od zdrowego rozsądku – komentuje Maciej Lisowski z Fundacji Lex Nostra.

Sędziowie są niezawiśli i dokonują oceny materiału dowodowego zgodnie ze swoim sumieniem – przypomina Grzegorz Kachel, sędzia Sądu Rejonowego w Wejherowie.

Ta ocena podlega weryfikacji w toku instancji, zatem jeżeli wyrok zostanie zaskarżony, sąd drugiej instancji nad tą sprawą ponownie się pochyli i oceni go też zgodnie z sumieniem i z przepisami – stwierdza Grzegorz Kachel, sędzia Sądu Rejonowego w Wejherowie.

W sprawie afery gruntowej obrona Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników zapowiedziała złożenie apelacji. Czas pokaże, czy wyrok zostanie podtrzymany.

 

 

TV Trwam News

drukuj