fot. PAP

Wołomińskie pielęgniarki apelują do premiera

Pielęgniarki z powiatowego szpitala w Wołominie apelują do premiera Donalda Tuska o interwencję ws. obniżonego o blisko 3 mln zł dofinansowania NFZ dla szpitala.

W przyszłym roku zabraknie pieniędzy na leczenie pacjentów – alarmują kobiety. W liście wystosowanym do premiera pielęgniarki wyrażają nadzieję, iż problem ten nie zostanie po raz kolejny pominięty – tym bardziej, że kilka dni temu Donald Tusk osobiście zaangażował się w pomoc klinice „Budzik”.

Pielęgniarki kilkakrotnie interweniowały w sprawie szpitala. We wtorek wraz z delegacją 200 pracowników i pacjentów szpitala czekały na spotkanie z dyrektorem mazowieckiego NFZ Adamem Twarowskim. Bezskutecznie.

Przypomnijmy, już w połowie roku powiatowy szpital miał 147 % nadwykonań, czyli świadczeń niezakontraktowanych. Niedoszacowany kontrakt w oddziałach zachowawczych już na początku roku zmusił dyrekcję szpitala do wstrzymania przyjęć planowych.

Jak wskazuje dyrekcja, z roku na rok szpital popada w coraz większe zadłużenie. W efekcie sprawi to, że dojdzie do masowych zwolnień pracowników, a pacjenci nie będą przyjmowani.

Mimo podejmowanych oszczędności ciągle nam brakuje pieniędzy – alarmuje Andrzej Gruza, dyrektor szpitala powiatowego w Wołominie.

– Zadłużamy się z roku na rok i końca nie widać. Liczyliśmy na to, że przyszłoroczny kontrakt będzie choć odrobinę lepszy, niż ten, który mieliśmy w roku bieżącym. Mimo oszczędności, ciągle brakuje nam pieniędzy. Na przyszły rok zaproponowano nam kontrakt mniejszy o ok. 3 mln zł. To dramat, niedługo nie będziemy mieli czym płacić wynagrodzeń pracownikom i będziemy musieli zwalniać ludzi oraz ograniczać zakres kontraktowania. Dostępność do świadczeń medycznych dla mieszkańców powiatu wołomińskiego będzie wtedy jeszcze bardziej ograniczona, niż do tej pory. Wszystko skupia się na szpitalu, bo pacjenci czekając w kolejkach nie upatrują zła w NFZ, czyli w płatniku, tylko w tym, kto wykonuje świadczenia na zamówienie płatnika. Możemy robić tyle, ile płatnik zamówi – podkreśla dyrektor lecznicy.

Dyrektor zwraca uwagę, że mimo trudnej sytuacji szpital musi działać.  Tymczasem NFZ nie spełnia swoich obowiązków i pod pretekstem niedostatku finansów odmawia pomocy.

– Procedury konieczne, ratujące zdrowie i życie musimy wykonywać niezależnie od tego, czy mamy źródło finansowania, czy nie. Jest to nasz ustawowy obowiązek. Z drugiej strony obowiązkiem ustawowym NFZ jest za te procedury płacić. Ale NFZ, zastawiając się niedostatkiem finansów, mówi: Nie zapłacimy. W związku z tym dochodzimy naszych należności przed sądem. To trwa jednak lata. Tymczasem za leki, za materiały opatrunkowe, czy wynagrodzenia pracowników trzeba płacić. Sytuacja jest bez wyjścia. Mam nadzieję, że wreszcie i ministerstwo, i centrala NFZ to zrozumieją i zadbają, żeby przynajmniej środki finansowe, które są ograniczone były sprawiedliwe i sensownie rozdzielane, a nie na zasadzie uznania i widzimisię decydentów – mówi Andrzej Gruza, dyrektor szpitala powiatowego w Wołominie.

 

RIRM

 

drukuj