fot. pixabay.com

Włochy: „Restauratorzy umierają z głodu” – otwarte lokale wbrew przepisom rządu

“Restauratorzy umierają z głodu” – te słowa znanego szefa kuchni, właściciela restauracji Gianfranco Vissaniego powtarzane są w dniu ogólnokrajowej inicjatywy „Ja otwieram” we Włoszech, w ramach której otwarto 50 tys. lokali wbrew rządowym przepisom.

Bary i restauracje, które przyłączyły się w piątek do ogłoszonej w mediach społecznościowych inicjatywy, naruszają przepisy ograniczające ich działalność.

W regionach o najbardziej surowych restrykcjach, czyli w Lombardii, Wenecji Euganejskiej, Emilii-Romanii, Kalabrii i na Sycylii lokale gastronomiczne nie mogą w ogóle obsługiwać klientów przy stolikach. Dozwolona jest tylko sprzedaż na wynos oraz dostawy domu.

W pozostałych 15 regionach bary i restauracje otwarte są do godziny 18.00, a później mogą prowadzić sprzedaż na wynos i dostawy do domu.

Inicjatywa otwarcia lokali gastronomicznych wbrew przepisom z rządowego dekretu została zainaugurowana w przeddzień wejścia w życie następnego rozporządzenia, w którym zapisano dalsze restrykcje.

W kilkunastu regionach kraju, w tym w Lombardii, Wenecji Euganejskiej i stołecznym Lacjum bary, restauracje i cukiernie będą mogły wyłącznie sprzedawać na wynos. Tylko w kilku regionach możliwa będzie obsługa przy stolikach, ale do godziny 18.00.

Restauratorzy mówią w mediach, że są finansowo wręcz wykończeni skutkami miesięcy pełnego i częściowego lockdownu i dlatego zdecydowali się na akcję, którą nazywają „obywatelskim nieposłuszeństwem” i „pokojowym protestem”.

Cała akcja narodziła się w mediach społecznościowych po apelu, jaki wystosował Maurizio Sara, właściciel pubu w Cagliari na Sardynii. Poprosił on restauratorów i właścicieli barów, by przyłączyli się do ich otwarcia.

Z Sardynii apel popłynął na całe Włochy i został poparty przez kilkadziesiąt tysięcy przedstawicieli branży gastronomicznej.

Komentując akcję szef federacji usług gastronomicznych Fipe Confcommercio, Roberto Calugi powiedział: „Rząd powinien przeprowadzić kontrole, a nie masakrować dalej sektor, który już jest zmasakrowany”.

Niektóre restauracje i bary zostały otwarte dla klientów w Weronie w Wenecji Euganejskiej, gdzie na mocy przepisów mogą sprzedawać tylko na wynos i prowadzić dostawy do domu.

„Mamy prawo pracować, nie chcemy od nikogo jałmużny” – tak odpowiedzieli restauratorzy, którzy w porze obiadu otworzyli tam restauracje.

Włoskiej telewizji wyjaśnili, że nie boją się kar, ponieważ gotowość bezpłatnej opieki prawnej zadeklarowało im pięć kancelarii adwokackich z Werony.

„Absolutnie nie negujemy pandemii, a prosimy tylko o to, by móc pracować przestrzegając norm sanitarnych, zgodnie ze wskazówkami, które skrupulatnie wprowadziliśmy” – zapewnił Alex Pinaroli, właściciel osterii w centrum miasta.

W regionie Emilia-Romania, gdzie również restauracje nie mogą obsługiwać przy stolikach, restauratorzy podzielili się w ocenie inicjatywy „Io apro”. Jak dowiaduje się PAP, w Modenie i Rimini niektórzy najbardziej znani restauratorzy nie przystąpili do niej.

„Wolą być ostrożni, także dlatego, że boją się, że kary finansowe mogą zostać wymierzone ich klientom” – powiedziała rozmówczyni PAP z urzędu władz regionu.

PAP

drukuj