fot. flickr.com

Władze Zakopanego: Wpis prof. Hartmana o usunięciu krzyża na Giewoncie to atak ideologiczny

Władze Zakopanego w liście otwartym skrytykowały stwierdzenie filozofa, publicysty i profesora UJ Jana Hartmana, że „Krzyż zabija i należy go usunąć z Giewontu”. Hartman umieścił taki wpis na Twitterze nawiązując do tragicznej burzy w Tatrach, podczas której zginęły 4 osoby, a rannych zostało ponad 150. Według włodarzy Zakopanego to „ideologiczny atak”.

Trudno nam zgodzić się z argumentacją, nie tylko Pana Profesora, ale także różnych osób i środowisk, dotyczącą realnego zagrożenia, jakie stwarza krzyż na Giewoncie. Góry są miejscem pięknym, ale także niebezpiecznym. Wszyscy, którzy przemierzają górskie szlaki, powinni mieć tego świadomość. W codziennym życiu nie da się wyeliminować wszystkich zagrożeń związanych chociażby z ruchem drogowym, tym bardziej nie jest możliwe wyeliminowanie zagrożeń w górach. Usunięcie krzyża z Giewontu nie podniesie bezpieczeństwa w Tatrach, dlatego taka propozycja jest przez nas odbierana jedynie jako ideologiczny atak, któremu musimy się przeciwstawić” – napisano w liście podpisanym przez burmistrza Zakopanego Leszka Dorulę i jego zastępców: Agnieszkę Nowak-Gąsienicą i Tomasza Filara.

W związku z zupełnie niezrozumiałą dla nas reakcją Pana Profesora na niedawną tragedię w Tatrach, którą było twierdzenie, że krzyż zabija i jednoczesne nawoływanie do jego usunięcia ze szczytu Giewontu, pragniemy mocno i zdecydowanie zaprotestować. W imieniu mieszkańców Zakopanego i górali, przywiązanych do swojej tradycji i chrześcijańskiej wiary przekazywanej z pokolenia na pokolenie, nie wyrażamy zgody na takie traktowanie krzyża, który nasi przodkowie z wielkim trudem i poświęceniem ustawili na Giewoncie na przełomie XIX i XX wieku” – czytamy w liście otwartym władz Zakopanego.

Prof. Hartman na swoim blogu napisał, że: „Jeśli stawia się na jakiejś górze wielki krzyż, to wiadomo, że stanie się ona celem tłumnych, nazbyt tłumnych wycieczek, ze wszystkimi tego konsekwencjami. A jeśli ten krzyż jest gigantyczną masą metalu, to znacząco zwiększa prawdopodobieństwo porażenia osób przebywających na szczycie w czasie burzy. Gdyby nie był to krzyż, lecz metalowa wieża, dawno już by ją rozebrano. Ale krzyża nikt nie ruszy, z lęku przed Kościołem i katolikami. Tam, gdzie w grę wchodzi ideologia i władza kulturowa, bezpieczeństwo się nie liczy”.

W odpowiedzi na list otwarty włodarzy Zakopanego, prof. Hartman ponownie na swoim blogu napisał: „Krzyż na Giewoncie niechaj będzie – byle nie był tylko >>Wasz<<, to znaczy katolicki. I byle nie znaczył, że Podhale nie jest już Polską i nie obowiązuje tam polska konstytucja, nakazująca władzom publicznym z równym dystansem traktować wszystkie wyznania i światopoglądy”.

Filozof stwierdził, że nikt nie usunie krzyża, „bo zostałby za to pobity, a już z pewnością wyrzucony z pracy”. Dodał także, że „krzyż powinien stać się symbolem wszystkich ludzi: wyznawców Jezusa, wyznawców religii Mahometa, wyznawców religii Mojżesza, buddystów, a także ateistów”.

Stwierdza on także, że należy znaleźć sposób na zwiększenie bezpieczeństwa na Giewoncie i proponuje „uziemienie” lub „izolację”. Dodaje, że „za katolickim krzyżem stoi przemoc albo zagrożenie przemocą. I zawsze tak było, od kiedy chrześcijaństwo stało się religią władzy, uzurpującą sobie prawo własności symbolu krzyża. I spieszę raz jeszcze zapewnić – nikt krzyża z Giewontu nie śmie nawet próbować usuwać” – pisze prof. Hartman.

Publiczną dyskusję na temat krzyża na Giewoncie wywołała tragiczna burza w Tatrach. 22 sierpnia w okolicy szczytu Giewontu od uderzeń pioruna zginęły cztery osoby, a ponad 150 zostało rannych.

 

PAP/RIRM

drukuj