Wieszcz COVID-owej apokalipsy na liście płac Pfizera

Dr Paweł Grzesiowski, szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego, straszący powrotem epidemii COVID-19, jest na liście osób opłacanych przez Pfizera. Wynika tak z raportów opublikowanych przez koncerny farmaceutyczne.

Z raportów opublikowanych przez zagraniczne i polskie przedsiębiorstwa farmaceutyczne wynika, że przeznaczyły one 532 mln złotych na „działalność badawczo-rozwojową” lekarzy, firm konsultingowych, zrzeszeń lekarskich i pielęgniarskich oraz fundacji w Polsce. Jak poinformował portal Business Insider, który przeanalizował dane ze wspomnianych wcześniej raportów, jedna trzecia tych środków trafiła do lekarzy – za usługi oraz na opłacenie szkoleń i sympozjów.

Pieniądze od firmy farmaceutycznej Pfizer, która produkuje m.in. szczepionki na SARS-CoV-2, pobierał m.in. dr Paweł Grzesiowski. Szef GIS znany jest z głoszenia czarnych scenariuszy dotyczących pandemii COVID-19 i jej powrotu. Ostatnie prognozy lekarza nie są jedynymi, ponieważ już wcześniej wygłaszał on podobne tezy, które okazywały się błędne. Dr Paweł Grzesiowski jest też zwolennikiem obowiązkowych szczepień.

Szef GIS pobierał transfery nie tylko od Pfizera, ale też od koncernu GSK, od którego w 2021 r. otrzymał wynagrodzenie w wysokości 35 tys. złotych, a w 2022 r. w wysokości prawie siedmiu tys. złotych.

Dr Paweł Grzesiowski nie jest rekordzistą, jeśli chodzi o środki otrzymywane od koncernów.

Największą kwotę od jednego koncernu (GSK) otrzymał właściciel prywatnej praktyki lekarskiej we Wrocławiu. W 2023 r. dostał on od farmaceutycznego giganta 116 tys. złotych za świadczone usługi, z czego aż 109 tys. złotych w formie wynagrodzenia.

Innym wysoko opłacanym przez koncerny lekarzem jest onkolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu. GSK przekazał mu 83 tys. złotych, głównie w formie wynagrodzenia. W 2023 r. onkolog miał aż 179 tys. złotych dochodów niepochodzących z jego pracy w szpitali i prywatnej praktyce. Sprawia to, że poznański lekarz jest rekordzistą pod kątem pieniędzy otrzymywanych od koncernów farmaceutycznych.

Niektóre koncerny, zamiast płacić lekarzom wynagrodzenia, wolały fundować im drogie zagraniczne szkolenia, pokrywając przy tym koszty podróży i hotelu.

Ministerstwo Zdrowia jeszcze nie odniosło się do sprawy opłacania lekarzy przez farmaceutycznych gigantów.

Do Rzeczy/radiomaryja.pl

drukuj