
Obraz autorstwa Freepik
Konieczność kupna nowych podręczników obciąży budżety polskich rodzin
Zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej obciążą domowe budżety. Wbrew deklaracji resortu rodzice będą zmuszeni do kupienia nowych podręczników dla swoich dzieci.
Z ust minister edukacji, Barbary Nowackiej, wielokrotnie słyszeliśmy, że szkoła potrzebuje spokoju.
– Nie potrzebujemy rewolucji. Potrzebujemy mądrej ewolucji – mówiła szefowa MEN na początku tego roku.
Rewolucyjnych zmian w polskiej szkole od grudnia ubiegłego roku było sporo: zakaz prac domowych, próba wyrzucenia ze szkół religii i wreszcie odchudzenie podstawy programowej. Od 1 września z podstawy programowej znika 20 procent treści. Decyzja w tej sprawie zapadła 28 czerwca. Resort obiecywał, że nie trzeba będzie kupować nowych podręczników, ale w praktyce wygląda to tak, że niektóre ćwiczenia są kompatybilne wyłącznie z nową wersją podręcznika. Niektóre szkoły wręcz wymagają zakupu zaktualizowanej wersji. Tak jest na przykład w placówce, do której uczęszczają dzieci pana Piotra Janika.
– Teraz dostaliśmy informacje o konieczności wymiany podręcznika do historii, którego koszt wydaje się może nie duży, bo to jest ok. 50-60 złotych, ale jak się to przemnoży przez kilka przedmiotów, koło dziesięciu, to już się robi 600 złotych. A jak się ma większą rodzinę? Każde dziecko: 600 złotych razy trzy, to już wychodzi ponad tysiąc złotych – zwrócił uwagę rodzic.
Nowe podręczniki stanowią obciążenie dla domowego budżetu, którego nie dało się go przewidzieć. Resort edukacji winą za sytuację obwinia wydawnictwa, które niepotrzebnie drukowały nowe podręczniki.
„Uważajcie na oszustów naciągaczy którzy twierdzą że zmiany wymagają nowych podręczników!” – napisała na portalu X minister edukacji (pisownia oryginalna).
Nie ma powodu by wymieniać podręczniki lub kupować nowe ze względu na uszczuplone podstawy programowe. Tak dokonywane były zmiany by nie narażać nikogo na dodatkowe koszty.
Uważajcie na oszustów naciągaczy którzy twierdzą że zmiany wymagają nowych podręczników!…— Barbara Nowacka (@barbaraanowacka) August 19, 2024
Wydawnictwa „odbijają piłeczkę”. Mówią one nawet o tym, że to ministerstwo kazało drukować nowe podręczniki, a teraz zrzuca winę na wydawców. Wydawnictwa tłumaczą też, że nie było czasu na przygotowanie całkiem nowych książek.
– Najłatwiej byłoby powiedzieć, że wszyscy uczniowie muszą mieć kupione nowe podręczniki, ale nie ma takiej możliwości technicznej – zwróciła uwagę była małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak.
Zdaniem byłej kurator decyzja zapadła za późno, bo zaraz po rozpoczęciu wakacji. To rodzi kolejne pytania, np. o to, kiedy – zdaniem urzędników resortu edukacji – nauczyciele, którzy wraz z rozpoczęciem wakacji zaczęli wolne, mieli przygotować się do zajęć zgodnie z nową podstawą programową.
– Trzeba sprawdzić, komu służy ten wydatek poszczególnych rodzin, kto za tym stoi. Bo to, że za tym stoi absurdalna decyzja pani Nowackiej, która wprowadza chaos w szkołach, to jest jedna rzecz, ale trzeba sprawdzić i zbadać, kto na tym zyskuje – mówił poseł Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki w rządzie Zjednoczonej Prawicy.
Cały ten chaos odczują przede wszystkim uczniowie.
TV Trwam News


