Wicemin. M. Przydacz: Warto wzywać R. Sikorskiego do wyjaśnienia, skąd pobiera pieniądze za konsultacje
Wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Przydacz, ocenił, że warto wzywać europosła Radosława Sikorskiego, by wyjaśnił, skąd pobiera pieniądze za konsultacje.
Polityk odniósł się w ten sposób do artykułu opublikowanego przez brukselski portal Politico. Wskazano w nim, że eurodeputowany PO Radosław Sikorski zarabiał 40 tys. euro miesięcznie „za nieokreślone konsultacje”.
Tekst opisuje szereg kontrowersyjnych praktyk europosłów, które w końcu – według autorów – musiały skończyć się skandalem, tj. aresztowaniem wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego, Evy Kaili.
Wiceminister Marcin Przydacz odniósł się do sprawy na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia.
– 40 tys. euro – tj. około 290 tys. zł – miesięcznie za bliżej niesprecyzowane konsultacje nie wiadomo z kim. Myślę, że warto wzywać na poziomie medialnym pana europosła do wyjaśnienia informacji, skąd te pieniądze pobiera, bo aktualnie toczy się śledztwo w Europarlamencie. Znikąd się ta sprawa nie wzięła. To wzięło się po aresztowaniu greckiej wiceprzewodniczącej – mówił Marcin Przydacz.
W ostatnim czasie jest głośno o aferze korupcyjnej w Europarlamencie. Ma ona związek z „kupowaniem” wpływów przez Katar, przekazywaniem wysokich sum pieniędzy i drogich prezentów.
W tej sprawie aresztowane zostały cztery osoby, w tym Eva Kaili, która następnie została usunięta ze stanowiska wiceprzewodniczącej Europarlamentu.
RIRM



