fot. https://pixabay.com/

Węgry przejmują prezydencję w Radzie Unii Europejskiej

Węgry obejmują sześciomiesięczne przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Kraj ten przejmuje stery po Belgii, która przewodziła pracom Rady od 1 stycznia do końca czerwca. Węgry to państwo, z którym Polska jest w Grupie Wyszehradzkiej, tak więc współpraca obu krajów, także w relacjach politycznych w Parlamencie Europejskim, będzie obserwowana przez tzw. brukselską klasę polityczną.

Co sześć miesięcy kolejny unijny kraj przejmuje rotacyjną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. W tym okresie zgodnie z traktatowymi ustaleniami przewodniczy posiedzeniom tej instytucji na wszystkich szczeblach, pomagając zapewnić ciągłość prac Unii. Chodzi m.in. o dobrą współpracę z przewodniczącym Rady Europejskiej, ale również z Komisją i Parlamentem Europejskim, gdzie na początku lipca europosłowie odniosą się do priorytetów wyznaczonych przez węgierski rząd na najbliższe pół roku. W minionym półroczu władze Belgii chciały skupić się m.in. na obronie tzw. praworządności, demokracji i jedności w Unii. Powszechnie wiadomo, że Węgry były brane pod lupę, mając na uwadze chociażby działania premiera Viktora Orbána. To właśnie za prezydencji belgijskiej Parlament Europejski przyjął rezolucję (18.01.2024), gdzie potępił działania premiera Węgier, który – jak zapisano w dokumencie – „postanowił zablokować decyzję w sprawie zasadniczej rewizji WRF, w tym pakietu pomocowego dla Ukrainy, całkowicie lekceważąc i naruszając strategiczne interesy UE”. Większość europosłów przyznała wówczas, że takie działania naruszają zasadę lojalnej współpracy zapisaną w traktatach. Teraz przyszedł czas, aby punkty do rozmów w Radzie nakreślili Węgrzy. Co ciekawe, tzw. rule of law może być przedmiotem sporu podczas spotkań, które będą odbywać się na szczeblu Rady ds. Ogólnych (złożonej z ministrów ds. europejskich) przez najbliższe pół roku. Przypomnieć należy, że prezydencja będzie organizować również wiele formalnych i nieformalnych posiedzeń w Brukseli i w swoim państwie.

Dawid Nahajowski/RIRM

drukuj