Węgry i Słowacja walczą z pryszczycą. Zaraźliwa choroba zwierząt hodowlanych zagraża polskiemu rolnictwu
Węgry i Słowacja walczą z pryszczycą, która wcześniej pojawiła się w Niemczech. Bardzo zaraźliwa choroba zwierząt hodowlanych poważnie zagraża polskiemu rolnictwu. Jeśli się pojawi, straty będą ogromne. Choroba nie jest niebezpieczna dla ludzi.
Na Słowacji, gdzie jest już co najmniej sześć ognisk pryszczycy, wprowadzono nowe środki bezpieczeństwa. Służby kontrolują gospodarstwa, czy stosują się do procedur. Władze kraju zdecydowały też o częściowym zamknięciu granic.
– Mówimy o 17 przejściach granicznych, głównie z Węgrami. Myślę, że będzie też zamknięte jedno przejście z Austrią – wskazał minister rolnictwa Słowacji, Richard Takáč.
Austria, gdzie nie potwierdzono jeszcze żadnego przypadku choroby, zamknęła już 23 przejścia graniczne ze Słowacją i Węgrami. Na Węgrzech, gdzie potwierdzono kilka ognisk pryszczycy, rząd ogłosił kolejne ograniczenia.
– Zapadła decyzja, że w każdej osadzie prowadzone będą kontrole policyjne, obejmujące również przemieszczanie się osób wjeżdżających i wyjeżdżających – wskazał minister rolnictwa Węgier, Istvan Nagy.
Polskie Ministerstwo Rolnictwa powołało sztab kryzysowy. Resort wprowadził zakaz importu zwierząt, mięsa, mleka, słomy i obornika z Węgier oraz regionów Austrii i Słowacji, gdzie potwierdzono przypadki pryszczycy. Minister Czesław Siekierski zapewnia, że w Polsce nie ma żadnego ogniska choroby, ale zagrożenie jest duże.
– Właściwie, jeśliby się to pojawiło, to też będzie zamknięcie w dużej mierze naszego eksportu. Będą ogromne straty – zaznaczył minister Czesław Siekierski.
Na wniosek opozycji rząd miał przedstawić na ostatnim posiedzeniu Sejmu szczegółowy plan tych działań. Nie uzyskaliśmy tych informacji – wskazał poseł PiS, Krzysztof Ciecióra.
– Nie dowiedzieliśmy się, dlaczego wstrzymaliście import ze Słowacji, z Węgier, ale nie wstrzymaliście tego importu od Niemców. Nie dowiedzieliśmy się również tego, dlaczego kontrolujecie duże przejścia graniczne, ale tych małych już nie kontrolujecie – zwrócił uwagę poseł Krzysztof Ciecióra.
Brak kontroli małych przejść ułatwia nielegalny przewóz do Polski, zwierząt wyprzedawanych przez hodowców z regionów, gdzie pojawiła się pryszczyca. Minister rolnictwa zapowiedział surowe kary dla rolników, którzy zdecydują się na udział w nielegalnym procederze.
– Chcę jasno przekazać, że będą wysokie kary za przekroczenia, łącznie z wnioskami do sądu – podkreślił minister Czesław Siekierski.
Zastrzeżeń do działań resortu jest więcej. Firmy utylizacyjne wciąż nie otrzymały wytycznych, jak postępować z zarażonymi zwierzętami. Nie ma też szerokiej akcji informacyjnej dla hodowców. Potrzebujemy skutecznych procedur ochronnych, dostosowanych do czasu inkubacji choroby i jej złośliwości – wskazał weterynarz, Maciej Perzyna.
– Za każdym razem próbujemy rozmawiać z polskimi służbami weterynaryjnymi, z Ministerstwem Rolnictwa i zwracamy uwagę na to, że działania są daleko niedostateczne – mówił Maciej Perzyna.
Eksperci i rolnicy wzywali rząd do podjęcia działań już na początku roku, gdy pojawiły się pierwsze przypadki pryszczycy w Niemczech.
TV Trwam News



