Wątpliwa ustawa o farmach wiatrowych

Ministerstwo Gospodarki przygotowuje ustawę, która zakłada m.in. że przez 15 lat firmy inwestujące w farmy wiatrowe otrzymają wsparcie. Wytwórcy otrzymają również gwarancje odbioru energii po cenach stałych – napisała jedna z gazet.

 

Po 2027 roku właściciele elektrowni wiatrowych będą mogli sprzedawać energię już po cenach rynkowych, co może oznaczać  podwyżkę ceny prądu.

 

Stanowisko Ministerstwa Gospodarki w tej sprawie świadczy o tym, że nie kierują się oni interesem państwa i konsumentów. Jak zauważają niektórzy wspieranie przez rząd elektrowni wiatrowych to nieporozumienie.

 

„Stoją za tym lobbyści, grupy interesu, ludzie z najwyższej półki w kraju, którzy uruchomili firmy, budują te elektrownie i na tym zarabiają. Energia z elektrowni wiatrowych jest dwuipółkrotnie droższa od energii z elektrowni konwencjonalnych. To dofinansowanie, które teraz jeszcze proponuje tym elektrowniom Ministerstwo Gospodarki, to ewidentny dowód na to, że rządzący prowadzą politykę kolesiostwa, politykę dofinansowywania swoich kolegów, a w ogóle nie interesuje ich interes społeczeństwa” – powiedział Marian Daszyk – koordynator Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed budową Elektrowni Wiatrowej.

Tymczasem dla elektrowni wiatrowych są inne alternatywy, które mogą przynieść zysk m.in.. lokalnym mieszkańcom.

 

„Alternatywą są właśnie elektrownie wodne. Tutaj na Podkarpaciu mamy elektrownie chociażby w Solinie, która nie tylko zabezpiecza region w prąd, ale jest źródłem zarobkowania wielu mieszkańców. W przypadku jeziora Solińskiego rozwinęła się turystyka i w taką energetykę powinno się inwestować, kierować środki publiczne. Oczywiście, również geotermia, czyli ciepło z ziemi, również fotovoltaika, a więc jeżeli zarabiają, to mogą zarabiać lokalnie mieszkańcy na budowie tej energii” – dodaje Marian Daszyk.

Wypowiedź Mariana Daszyka:


Pobierz Pobierz

drukuj