fot. PAP/EPA

Waszyngton: dziesiątki tysięcy osób na Marszu dla Życia

Ulicami Waszyngtonu przeszedł największy na świecie Marsz dla Życia. Do jego uczestników zwrócił się prezydent Donald Trump. Wcześniej amerykański przywódca ułaskawił osoby ścigane za obronę nienarodzonych.

Ścigała ich poprzednia administracja Joe Bidena. Oskarżała o utrudnianie dostępu do klinik aborcyjnych. 23 obrońców życia. Tych, którzy życie ludzkie próbowali ratować za wszelką cenę. Zapłacili ją – zostali skazani na kary więzienia. Najdłuższy wyrok, jaki zapadł za ochronę ludzkiego życia to cztery lata i dziewięć miesięcy (!). Obrońcy życia, wśród nich ludzie starsi, zostali ułaskawieni przez nowego amerykańskiego prezydenta.

– Nie powinni być ścigani. To wielki zaszczyt to podpisać – powiedział Donald Trump.

 
Donald Trump podpisał decyzję 23 stycznia. Kolejnego dnia przemawiał do uczestników Marszu dla Życia w Waszyngtonie. To największa manifestacja pro-life na świecie. W tym roku odbyła się pod hasłem „Każde życie: dlatego maszerujemy”.

– Wasze serca są ciepłe, a wasze duchy silne, ponieważ wasza sprawa jest sprawiedliwa i bardzo, bardzo czysta: stworzyć społeczeństwo, które wita i chroni każde dziecko jako piękny dar od Stwórcy – akcentował prezydent USA.

Amerykański prezydent w swoim przesłaniu do obrońców życia przywołał historię jednej z ułaskawionych – 75-letniej kobiety skazanej na dwa lata mimo wielu wyniszczających schorzeń. Zapowiedział, że nigdy więcej w Stanach Zjednoczonych nie będzie zgody na prześladowania religijne.

Na marszu usłyszeć można było świadectwo młodego mężczyzny: urodził się w Korei Południowej, został adoptowany przez amerykańską rodzinę, w której było 11 innych dzieci. Przeżył tzw. aborcję, choć stracił część ręki; miał umrzeć w pierwszym trymestrze, a jego matkę po aborcji odesłano do domu.

– Myśleli, że wszystko poszło zgodnie z planem. Dopiero kilka miesięcy później okazało się, że aborcja się nie powiodła, a ja wciąż żyję – powiedział mężczyzna, który uniknął śmierci.

Obrońcy życia oczekują, że nowa administracja skończy z finansowaniem klinik aborcyjnych.

– Zamiast tego, przekażmy 700 milionów dolarów na ośrodki pomocy kobietom w ciąży – wskazała Lila Rose z Live Action.

Ze sceny padło wezwanie, skierowane w stronę nowej administracji, by skończyła z tzw. aborcją; i ratowała nienarodzonych. Każdego roku w Stanach Zjednoczonych zabijanych jest milion dzieci.

Gubernator Florydy Ron DeSantis uznał swoją aktywność za dowód, że opowiadanie się za życiem nie jest obciążeniem politycznym.

Przypomniał swoją walkę z aborcyjnym lobby; na Florydzie udało mu się zatrzymać próbę liberalizacji. Od około 6 tygodnia dzieci są chronione przez ustawę o biciu serca.

– Świętość życia nie zależy od wyników sondaży, nie zależy od tego, w którą stronę wieją wiatry – podkreślił Ron DeSantis, gubernator Florydy.

Podczas 52. dorocznego Marszu dla Życia w Waszyngtonie Wiceprezydent J.D. Vance zapewnił Amerykanów, że ​​rząd federalny nie będzie już dłużej ścigał i więził działaczy pro-life.

– Rząd federalny nie będzie już przeprowadzał nalotów FBI na domy ludzi takich jak Mark Houck i innych katolickich i chrześcijańskich aktywistów, którzy każdego dnia walczą o prawa nienarodzonych” – oświadczył Vance.

Republikanie chcą uchylić ustawę, która stała się pretekstem dla administracji Bidena, by ścigać obrońców życia. Zapowiadają też działania, które będą pomagały mamom i ich nienarodzonym dzieciom.

Donald Trump – po obaleniu Roe vs. Wade – nie chce wpływać na stanowe regulacje w sprawie tzw. aborcji; poparł finansowanie in vitro, co wprost jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

TV Trwam News

drukuj