Warszawa: Taksówkarze pod budynkiem MPiT
Strajkujący taksówkarze dotarli pod budynek Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, gdzie ich przedstawiciele spotkają się z przedstawicielami rządu. Wcześniej odczytali ironiczny list adresowany do ambasador USA Georgette Mosbacher, będący odpowiedzią na jej pismo ws. firmy Uber.
„Będziemy rozmawiać ze stroną rządową o naszych bolączkach. Dzisiaj już chyba wszyscy wiedzą, że my się nie cofniemy już przed niczym” – zapowiedział przewodniczący mazowieckiego NSZZ „Solidarność” Rafał Piotr Jurek przed wejściem przedstawicieli związków taksówkarzy zawodowych na rozmowy.
Taksówkarze poniedziałkowe zgromadzenie rozpoczęli przed godz. 11.00 pod siedzibą Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Spod KPRM przemaszerowali pod resort sprawiedliwości, a stamtąd przeszli pod Ambasadę Stanów Zjednoczonych. Wśród postulatów uczestników protestu jest egzekwowanie prawa transportowego i „wyrzucenie do kosza” ustawy, która ma regulować działalność pośredników, takich jak Uber. Trzecim postulatem jest napisanie nowej ustawy.
W czasie demonstracji odczytano ironiczny list kierowany do ambasador USA Georgette Mosbacher, będący odpowiedzią na jej wcześniejsze pismo. Chodzi o ujawniony w styczniu przez „Fakt” list do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, w którym ambasador domagała się „odstąpienia od przepisów, które miały zamknąć polski rynek dla firmy Uber”. Jak pisał dziennik, „ambasador USA zażądała w nim odstąpienia od projektu i zagroziła, że w przeciwnym razie może to zamrozić planowane inwestycje amerykańskie w Polsce”.
„Złośliwi twierdzą, że list w sprawie amerykańskiej firmy Uber nie trzyma się żadnego protokołu dyplomatycznego i jest skandaliczną ingerencją w wewnętrzne sprawy polskie, ale cóż oni wiedzą o innowacyjności” – głosi odczytane w poniedziałek przez Piotra Jurka pismo.
„Wracając do firmy Uber, wciąż nie możemy uwierzyć, jak w prosty i nowoczesny sposób można realizować rozwój swojej struktury na terenie naszego państwa. Pani ambasador, proszę sobie wyobrazić, że funkcjonują na naszym rynku firmy realizujące tożsamą usługę, jednak z przestarzałą formułą opartą o współpracę z uprawnionymi, legalnymi podmiotami gospodarczymi (…) Firmy te, w przeciwieństwie do Ubera, wywiązują się z archaicznego obowiązku płacenia podatków w kraj, w którym realizują swoją usługę” – mówił Piotr Jurek.
Ze sceny rozrzucono banknoty imitujące amerykańskie dolary z wizerunkiem ambasador USA. Na rewersie widniał napis „uberdolary”.
PAP/RIRM



