W wielu miejscach Polski odbyły się uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką
Uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką odbywały się dziś w całej Polsce.
Data uroczystości nie jest przypadkowa.
– 24 marca 1944 roku, niedaleko Łańcuta, w wiosce Markowa (dzisiejsze Podkarpacie) ginie wspaniała rodzina. Ginie dwoje dorosłych ludzi – małżeństwo Wiktorii i Józefa Ulmów oraz sześcioro dzieci plus siódme w łonie mamy, jeszcze bez imienia – wspominał dyrektor gdańskiego oddziału IPN, prof. Mirosław Golon.
Rodzina Ulmów, mimo niebezpieczeństwa i grożącej im kary śmierci, dała schronienie ośmiu osobom pochodzenia żydowskiego.
– Ulmowie są wybitnym przykładem tego, jaką cenę Polacy płacili w czasie II wojny światowej, jeżeli oczywiście chcieli i ratowali Żydów. W odróżnieniu od mieszkańców innych krajów Europy, my Polacy byliśmy karani śmiercią za okazywane Żydom wsparcia – mówił marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl podczas uroczystości w Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów.
Takich rodzin było więcej.
„Każdy przejaw pomocy, każde działanie, każda wyciągnięta ręka w kierunku drugiego człowieka – zwłaszcza pochodzenia żydowskiego – była przejawem największego heroizmu, zważywszy na grożącą za to karę śmierci” – podkreślał wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński w odczytanym podczas uroczystości liście.
Dzisiejsze święto to element troski o pamięć i prawdę.
– To również próba zmierzenia się z pytaniem, którego nikt wcześniej w Polsce nie zadawał: jak należy oceniać ratowanie i pomoc, gdy ta nie skończyła się happy endem, kiedy zginęli zarówno ratowani, jak i ratujący? Ile takich historii wydarzyło się w Polsce, dokładnie nie wiemy. Nie zawsze prokuratorzy i sędziowie docierali do małych miast i miasteczek. Niektóre historie ratowania nie mogły być ujawnione przez rodziny ze względu na komunistyczny system i strach przed kontaktem z PRL-owskim wymiarem sprawiedliwości – akcentowała wiceminister kultury Magdalena Gawin podczas uroczystości w Instytucie Pileckiego.
Z kolei w Warszawie w miejskim ogrodzie zoologicznym odsłonięto dziś tablicę pamiątkową ku czci Jana i Antoniny Żabińskich. To właśnie tu małżeństwo dawało schronienie tym, którzy nie widzieli już nadziei na przeżycie.
„Za sprawą Jana i Antoniny Żabińskich willa pod Zwariowaną Gwiazdą stała się azylem, gdzie znajdowali schronienie skazani na eksterminację Żydzi. Dla setek osób ogród zoologiczny był kryjówką przed tropiącymi ich zbrodniarzami” – napisał prezydent Andrzej Duda w liście na tę okoliczność.
Z kolei w Pałacu Prezydenckim głowa państwa wręczyła odznaczenia państwowe osobom zasłużonym w ratowaniu Żydów podczas II wojny światowej oraz pielęgnującym pamięć o tamtych wydarzeniach. To wielkie dzieło – mówił prezydent zwracając się do uhonorowanych i ich rodzin.
– Ci, którzy to wtedy czynili, nie postrzegali tego wcale jako wielkiego dzieła. Postrzegali to jako coś, co było ich obowiązkiem, co musieli zrobić dla drugiego człowieka – podkreślał Andrzej Duda.
Pamięć o Polakach, którzy ratowali Żydów powinna być żywa nie tylko od święta. Temu służą takie programy, jak „Zawołani po imieniu”. Do tej pory udało się uhonorować 43 bohaterów. Program jest realizowany od 2019 roku.
TV Trwam News



