W szaleństwie Sekuły jest metoda

Z posłem Zbigniewem Wassermannem, członkiem sejmowej komisji śledczej badającej aferę hazardową, rozmawia Anna Ambroziak



Dziś ma zapaść decyzja o terminie przesłuchania premiera Donalda Tuska.

– Mimo wielokrotnych nalegań ponawianych od wielu tygodni, przewodniczący Mirosław Sekuła nie chce słyszeć moich wniosków o udostępnienie komisji najważniejszych dowodów akt prokuratorskich śledztw afery Chlebowskiego i Sobiesiaka, przecieku z kancelarii premiera oraz billingów połączeń telefonicznych, nadto stenogramów z podsłuchów rozmów telefonicznych. Wygląda to na utrudnianie postępowania komisji, moim zdaniem nawet ma charakter działań o charakterze przestępczym. Na poniedziałek Sekuła zaprosił na spotkanie z komisją prokuratorów. Oni – jego zdaniem – mają zadecydować o odblokowaniu tych dowodów. Od tej decyzji uzależniony został termin przesłuchania premiera Donalda Tuska. Niewątpliwie jednak przewodniczący Sekuła kompromituje swoim działaniem Sejm, komisję, ale też własne kwalifikacje. Jego decyzje dotyczące absurdalnego sposobu prowadzenia prac przez komisję dają podstawy do przyjęcia tezy o celowym udaremnianiu możliwości wyjaśniania całej tej sprawy.

Sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacek Cichocki zeznał, że premier Tusk znał przed 16 września treść pisma o „przecieku”, które przesłał mu ówczesny szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński…

– Zdumiewająca była bezczynność zarówno niekompetencyjnego sekretarza Cichockiego, jak i samego premiera Donalda Tuska. Tusk zachował się jak Miller w sprawie Lwa Rywina i nie tylko nie zawiadomił prokuratury, ale zdymisjonował szefa CBA, który ujawnił aferę hazardową i przeciek.

Jak dotąd żadne z przesłuchań komisji nie przyniosło przełomu w badaniu afery hazardowej. Dlaczego?

– Nie da się prawdy o bezprawnych działaniach przykryć treningiem i najgrubszą nawet warstwą pudru. Gratuluję Platformie wzorca uczciwości i etyczności w osobie Zbigniewa Chlebowskiego. Oni grają nam na nosie, bo wiedzą, że nie mamy dostępu do najważniejszych dokumentów, że wyrzucono nas na miesiąc z prac nad tą sprawą, że przesłuchania prowadzone są tak, że nie można się do nich i następnych przygotować.

Były minister sportu Mirosław Drzewiecki nie stawił się w piątek przed komisją, jak twierdził – z powodu choroby. Nie przedstawił jednak zwolnienia lekarskiego. O czym to świadczy?

– Wszystko wskazuje na to, że Drzewiecki „spietrał” i mógł się obawiać, że jego zeznania będą sprzeczne z zeznaniami Chlebowskiego. Zadecydowano więc, że musi się do nich lepiej przygotować. Platforma Obywatelska kompromituje sposób wnioskowania o przesunięcie przesłuchania, a Sekuła zachował się jak chłopiec na posyłki. Podobnie postąpili Zbycho i Miro wobec Sobiesiaka.

Ale Pan również wnioskował wcześniej o przesunięcie przesłuchania Chlebowskiego i Drzewieckiego.

– Dlatego że ich przesłuchanie bez dostępu do akt prokuratorskich, billingów i stenogramów z podsłuchów mijało się z celem. Nie można byłoby im wykazać, że działali wspólnie z rekinami rynku hazardowego w celu usunięcia z ustawy hazardowej niekorzystnych dla nich zapisów np. o dopłatach, co jest przecież istotą całej tej afery.

O kierowaniu komisją przez Sekułę krąży już powiedzenie „latający cyrk Sekuły”… Zrobiło się to popularne po jego skandalicznym zachowaniu w trakcie przesłuchania Chlebowskiego, kiedy zakończył posiedzenie komisji, mówiąc do pustych ścian…

– Mogę tylko powtórzyć, że w szaleństwach Sekuły może być metoda na niedopuszczenie do ujawnienia prawdy o aferze hazardowej Mira, Zbycha, Grzesia. Chciałbym też zaznaczyć, że fatalnym, niespotykanym w innych komisjach standardem tej komisji jest prowadzenie przesłuchań bez obecności ekspertów, szczególnie prawników, co pozwala Sekule na podejmowanie bezpodstawnych decyzji, zwłaszcza dotyczących prawidłowego zadawania pytań, prawidłowego przesłuchania, sposobu prowadzenia prac komisji oraz na przykład decyzji o naszym, tj. moim i poseł Kempy, wykluczeniu. Platforma ma zbyt wiele do stracenia, aby zaryzykować prawidłowe funkcjonowanie tej komisji. Liczy na to, że na manipulacji ocenami prac komisji mniej straci niż na ujawnieniu przez nią prawdy.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj