W sprawie przekazania Wołodymyra Ż. Niemcom zdecyduje sąd

Niemcy domagają się wydania przez Polskę Wołodymyra Ż. podejrzanego o wysadzenie przed dwoma laty gazociągu Nord Stream. O losach obywatela Ukrainy zdecyduje sąd.

Wołodymyr Ż., obywatel Ukrainy, poszukiwany przez Niemcy na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania w związku z wysadzeniem gazociągu Nord Stream, został aresztowany na siedem dni. Mężczyznę zatrzymano na terenie Polski, w Pruszkowie. O ewentualnym wydaniu go za granicę zdecyduje sąd.

– Wszystko powinno się odbyć oczywiście zgodnie z prawem polskim, Wszystko powinno się odbyć zgodnie z przepisami prawa. Jeżeli sytuacja uzasadnia tego rodzaju działania, to jak najbardziej powinno być to rozważone przez nasze służby – mówił rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, Rafał Bochenek.

Sąd nie powinien ulegać presji medialnej czy politycznej – tłumaczył minister koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak.

– To jest decyzja sądu i też kwestia oceny sytuacji przez prokuraturę. Uważam, że absolutnie nie ma powodów do jakiegoś pośpiesznego działania. Sprawa jest niesłychanie poważna – zaznaczył minister.

Sąd na zapoznanie się z dokumentacją w sprawie Wołodymyra Ż. ma sto dni. Jego werdykt – na co zwrócił uwagę prezydencki minister Marcin Przydacz – będzie miał wpływ na relacje międzynarodowe nie tylko z Niemcami, ale też z Ukrainą. Pieniądze, jakie Rosja od lat zarabiała na umowach gazowych w Europie, posłużyły jej do sfinansowania wojny.

– Może należy rzeczywiście prześledzić, czy przekazanie tego pana służbom niemieckim jest zgodne ze wszystkimi procedurami, ale przede wszystkim, czy jest zgodne z interesem naszego kraju, ale też wspólnoty euroatlantyckiej. A po trzecie, trzeba też patrzeć na skutki polityczne takiej decyzji – mówił Marcin Przydacz.

Prezydencki minister nie wykluczył, że intencją zatrzymanego Wołodymyra Ż. było wzmocnienie europejskiego bezpieczeństwa. Do zniszczenia trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło we wrześniu 2022 r. na głębokości około 80 metrów, na dnie Bałtyku – siedem miesięcy po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.

TV Trwam News

drukuj