fot. PAP/Mateusz Marek

W Senacie istniało podejrzenie, że jeden z pracowników parlamentu może być zarażony koronawirusem

Czwartek był bardzo nerwowym dniem w Senacie. Marszałek Tomasz Grodzki długo przesuwał początek obrad izby, po czym ogłosił, że wszyscy senatorowie mogą trafić na kwarantannę. Prawo i Sprawiedliwość mówi o nieodpowiedzialności i przekonuje, że działania marszałka nie służą walce z epidemią.

Marszałek Senatu długo trzymał senatorów w niepewności.

– Jedna z osób z obrębu Senatu w tej chwili podlega. Czekamy na wynik dotyczący tego, czy jest zarażona wirusem korona – powiedział Grodzki.

Jeśli okazałoby się, że wynik byłby dodatni, wszystkich senatorów czekałaby kwarantanna i dwukrotne przejście testów na koronawirusa.

Nad tym co działo się w Senacie, nikt nie panował. Tak przynajmniej wskazywał wicemarszałek Izby Stanisław Karczewski.

– Marszałek @profGrodzki od godzin porannych stwarza zagrożenie epidemiologiczne dla  ponad dwustu osób senatorów, dziennikarzy i pracowników – napisał Stanisław Karczewski, wicemarszałek Senatu.

Błędy marszałkowi wytykał senator Marek Pęk z PiS-u.

– Narażacie Państwo, w tym szczególnie pan marszałek, Senat na konkretne skutki zdrowotne, medyczne – powiedział senator Marek Pęk.

Ale marszałek chciał procedować dalej.

– Zadaniem konstytucyjnym Senatu jest dołożyć wszelkich starań, aby z tą epidemią jak najskuteczniej i jak najlepiej walczyć – przekonywał marszałek Grodzki.

Pytanie tylko czy to, co działo się w Senacie i to jaki przebieg miały obrady, na pewno służyło walce z epidemią.

– Senatorowie bezczynnie siedzą w Senacie po licznych przerwach ogłaszanych przez Pana Marszałka, czekając na wynik badania #koronawirus. Natomiast pracownicy Senatu porozchodzili się do domów. Prawdziwym zagrożeniem jest sam Marszałek – wskazał Stanisław Karczewski.

Wreszcie – po kilku godzinach – marszałek ogłosił senatorom, że kwarantanny nie będzie.

– Osoba, której dotyczyło testowanie, wynik jest ujemny – podkreślił Grodzki.

Tomasz Grodzki postanowił jednak pouczać rząd. W myśl tego, co mówi cała Koalicja Obywatelska.

– Warto zwiększyć dostępność testów dla wszystkich, gdyż to najlepsza metoda oddzielenia zdrowych od chorych i nosicieli bezobjawowych – napisał Tomasz Grodzki.

Jednak już wcześniej minister zdrowia tłumaczył, że testy wykonywane są wtedy, gdy jest to uzasadnione. Najpierw poddane im były osoby, które przyjechały z rejonów, gdzie wcześniej pojawił się wirus. Teraz testy robione są wszystkim, którzy mieli kontakt z zarażonymi.

– Mamy w tej chwili w Polsce kilkadziesiąt tysięcy testów z podpisanymi umowami na dostawę kolejnych testów – podsumował prof. Łukasz Szumowski.

Liczba wykonywanych testów będzie rosła. Osiągnie tyle, ile w krajach Europy Zachodniej – zapowiedział minister zdrowia i dodał, że Polska jest jeszcze na innym etapie walki z epidemią.

TV Trwam News

drukuj