PAP/Radek Pietruszka

W Sejmie odbyła się debata w sprawie trwającej powodzi. Posłowie opozycji zarzucali rządowi skrajną nieudolność

Przez trzy godziny 14 ministrów prezentowało informację rządu o powodzi. Opozycja długo czekała, by zadać pytania. Kiedy udało jej się dostać do sejmowej mównicy, zarzuciła rządzącym, że sama debata – a wcześniej ciągnące się sztaby kryzysowe – to sposób na zagadanie tematu, by nie pytać o błędy.

Na mównicy sejmowej premier pojawił się po godzinie 18.00.

– Panie Marszałku, szanowne Panie i Panowie posłowie – zaczął Donald Tusk.

Rząd przedstawiał w Sejmie informację o powodzi. Głos zabierali kolejni ministrowie: minister spraw wewnętrznych, minister obrony, minister cyfryzacji, minister infrastruktury, minister finansów, minister klimatu i środowiska, minister zdrowia, minister edukacji, minister rodziny, minister rozwoju, minister nauki, minister sportu i wiceminister rolnictwa.

– Rozwodnienie rzeczywistych problemów w trzygodzinnym gadulstwie wszystkich ministrów po kolei nie sprawia, że to, co ma rząd do powiedzenia, jest bardziej przekonujące – wskazał Krzysztof Bosak, marszałek Sejmu z Konfederacji.

Dopiero po kilku godzinach politykom opozycji – krytycznym wobec reakcji rządu na powódź – udało się dojść do głosu.

– Państwo godzinami opowiadacie bzdury – zaakcentowała Elżbieta Witek, poseł PiS.

– Jesteście patologią polskiej polityki – odpowiedział Zbigniew Konwiński, poseł KO.

Po godz. 21.00 sejmowa dyskusja o powodzi przerodziła się w próbę wypunktowania błędów rządu Donalda Tuska.

– Zignorowanie ostrzeżeń i prognoz, złe zarządzanie upustem wody zbiorników retencyjnych, opóźnienia w przekazywaniu ostrzeżeń, niewystarczające wykorzystanie służb, chaos komunikacyjny – wyliczał Marcin Ociepa, poseł PiS.

Gdy padły te słowa, premiera nie było już w sejmowych ławach. Wcześniej szef rządu bronił tego, jak wyglądały sztaby kryzysowe i przekonywał, że były sposobem na rzetelną informację.

– Żeby media pokazywały ludziom, co do powiedzenia mają nie polityk, premier czy jakiś minister, tylko co do powiedzenia ma strażak, żołnierz, policjant – powiedział Donald Tusk.

W trwających godzinami posiedzeniach sztabu ludzie mieli szukać sprawdzonych informacji o powodzi, ale to na sztabie padły słowa prezydenta Wrocławia, później zdementowane, że pękł zbiornik w Mietkowie i konieczna jest szybka ewakuacja.

– To ta sama metoda na zagadanie tematu: gadać, gadać, gadać, gadać, gadać tyle, żeby informacje naprawdę ważne zniknęły w tym potoku gadulstwa – oznajmił Krzysztof Bosak.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości dopytywali o reakcję państwa w pierwszych godzinach po powodzi. Padły cytaty ze słów burmistrzów i starostów: „Sztab nie funkcjonował, gdy był potrzebny”, a także „Informację, że zbiornik w Stroniu Śląskim pękł, otrzymałem od dziennikarzy”.

– Starosta kłodzka o tym samym zbiorniku: „Do końca mieliśmy, mamy zresztą na piśmie informację, że wał w Stroniu Śląskim jest bezpieczny”. Małgorzata Jędrzejewska-Skrzypczyk z Koalicji Obywatelskiej – zacytował Marcin Ociepa z PiS.

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że informacje o powodzi docierały do polityków rządu na kilka dni przed powodzią.

– Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, na polecenie ministra Siemoniaka, jest zwoływane pierwszy raz po ostrzeżeniach z 10 i 11 września – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON.

Kacper Płażyński z PiS pytał, dlaczego kilka dni zajęła decyzja o wysłaniu wojska na tereny powodziowe. Marek Jakubiak z Kukiz’15 nie potrafił zrozumieć, dlaczego pacjentów ze szpitala w Nysie ewakuowano, gdy niszczący żywioł wdarł się do miasta.

– Mieszkańcy powinni wiedzieć, że mają się ewakuować. Nie można szpitali ewakuować pontonami. Oni muszą być wywiezieni przed powodzią, a nie w trakcie powodzi – mówił Marek Jakubiak, poseł Kukiz’15.

– Wyjaśnijcie mi Państwo, jak to jest możliwe, że burmistrz Paczkowa 9 września już zaczął przygotowywać się na ewentualną ewakuację, a Państwo rozlokowaliście wojsko, o czym też dzisiaj powiedzieliście, w sobotę – podsumował Kacper Płażyński.

13 września padły słowa szefa rządu: „Prognozy nie są przesadnie alarmujące”.

TV Trwam News

drukuj