fot. flickr.com

W sądach na rozpatrzenie po pandemii koronawirusa czeka kilkanaście tysięcy pozwów złożonych przez tzw. frankowiczów 

Po pandemii koronawirusa sądy będą musiały zmierzyć się z dużą liczbą pozwów złożonych przez tzw. frankowiczów.  

W sądach jest już kilkanaście tysięcy spraw. Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu spodziewa się w tym roku złożenia przez kredytobiorców podobnej skali pozwów. Frankowicze idą do sądów po tym, jak unijny Trybunał Sprawiedliwości potwierdził, że umowy kredytów frankowych zawierają wady prawne.

Prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu Arkadiusz Szcześniak zwraca uwagę, że ponad 90 proc. z nich ma istotne wady prawne wpływające na koszt kredytu.

– Wobec kilku banków są prawomocne wyroki, czyli klient nie musi sam sprawdzać, sam walczyć o to w sądzie, żeby sąd weryfikował, czy ta umowa zawiera jakiś niedozwolony zapis. Ci klienci mają najprostszą drogę – to są trzy banki. Na stronie UOKiK można sprawdzić, które to są banki i jakie to są zapisy umów. Ogólnie chodzi o zapisy, w których bank sam przeliczał kurs spłaty według tego, co sam ustalił. To jest podstawowa rzecz, którą trzeba sprawdzić. Jeżeli mamy taki zapis w umowie, to taka umowa jest do podważenia – podkreśla Arkadiusz Szcześniak.

Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu podkreśla, że proces złożenia pozwu do sądu trwa dość długo. Frankowicze muszą uzyskać historię spłaty kredytu w celu wyliczenia nadpłaty. Wylicza to kancelaria prawna.

Stowarzyszenie udziela bezpłatnych porad prawnych poszkodowanym kredytobiorcom. W obecnym czasie można skonsultować się z prawnikiem przez internet.

RIRM

drukuj