fot. flickr.com

W RB ONZ o Ukrainie: przy braku woli politycznej istnieje ryzyko dalszej przemocy

Przy braku woli politycznej istnieje bardzo realne ryzyko pogorszenia sytuacji i dalszej przemocy – oceniła we wtorek zastępczyni sekretarza generalnego ONZ Rosemary DiCarlo w odniesieniu do wydarzeń na Ukrainie. Wypowiadała się w piątą rocznicę porozumień mińskich.

W trakcie wystąpienia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ mówczyni podkreśliła, że przyjęta 17 lutego 2015 roku rezolucja wraz z „protokołem mińskim” i „memorandum mińskim” pozostają jedynymi ustalonymi ramami wynegocjowanego, pokojowego rozwiązania konfliktu we wschodniej Ukrainie. Przypomniała o inicjatywach Normańskiej Czwórki, Trójstronnej Grupy Kontaktowej i OBWE, podejmowanych dla przełamania impasu.

Rosemary DiCarlo wskazywała zwłaszcza na znaczenie paryskiego spotkania 9 grudnia przywódców Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy w tzw. formacie normandzkim. Wzywali oni wówczas m.in. do bezzwłocznego szukania środków w celu ustabilizowania sytuacji na obszarze konfliktu oraz wdrożenia postanowień politycznych porozumień mińskich. Zobowiązali się do działań wspierających zawieszenie broni, rozminowania terenów i wymiany więźniów.

Według zastępczyni sekretarza generalnego ONZ ds. politycznych i pokoju Antonio Guterres przyjął z zadowoleniem wyniki spotkania. Ponowił też poparcie dla niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

DiCarlo zauważyła, że wymiana więźniów oraz inne postępy stanowią zachęcające sygnały, które mają jednak ograniczony charakter. Jej zdaniem sytuacja łatwo może ulec zmianie.

Za niepokojące uznała wtorkowe doniesienia o naruszeniu zawieszenia broni na linii kontaktowej w pobliżu Zolote w Donbasie. Wspominała o rzekomym użyciu ciężkiej broni. Według wstępnych informacji w ataku prorosyjskich bojowników zginął żołnierz ukraiński. Czterech innych zostało rannych.

„(Jest to) głęboko niepokojące i stanowi wyraźne przypomnienie, że w przypadku braku trwałej woli politycznej istnieje bardzo realne ryzyko pogorszenia sytuacji i dalszej przemocy” – przekonywała.

„Pomimo podjęcia pewnych kroków w celu złagodzenia wpływu konfliktu zbrojnego we wschodniej Ukrainie na ludność cywilną, wciąż powoduje on śmierć, obrażenia, poważnie redukuje swobodę przemieszczania się i negatywnie wpływa na podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do mieszkania, opieki zdrowotnej, edukacji i odpowiedniego standardu życia” – wyszczególniła DiCarlo.

Specjalna przedstawiciel urzędującego przewodniczącego OBWE Heidi Grau zwróciła w swym wystąpieniu uwagę na zmniejszenie od lipca ubiegłego roku liczby naruszeń zawieszenia broni. Mówiła o spadku ofiar wśród ludności cywilnej oraz grudniową wymianę 200 więźniów, pierwszą tego rodzaju od dwóch lat. Akcentowała jednak, że mimo niezaprzeczalnych osiągnięć wciąż brakuje zaufania i woli politycznej do prawdziwego przełomu.

Wasilij Niebienzia, ambasador Rosji przy ONZ, z którego inicjatywy zwołano posiedzenie, obwinił Ukrainę o prowadzenie wojny przeciwko ludności Donbasu. Zarzucał, że tamtejsi mieszkańcy są nazywani separatystami na ich własnej ziemi. Argumentował, że to nie jego kraj jest stroną konfliktu, lecz Ukraina oraz regiony Doniecka i Donbasu.

P.o. zastępcy stałego przedstawiciela USA przy ONZ Cherith Norman Chalet podkreśliła, że w 2014 roku Rosja zajęła Krym i podsyciła konflikt we wschodniej Ukrainie. W rezultacie zginęło ponad 13 tys. osób, miliony zostało wysiedlonych i doszło do alarmującego kryzysu humanitarnego.

Według amerykańskiej ambasador podczas gdy Ukraina poprzez swe działania wyraźnie zademonstrowała wole pokojowego rozwiązania konfliktu, nie wykazała tego Rosja. Moskwa, jej zdaniem, nie wypełnia zobowiązań wynikających z porozumień mińskich, nadal uzbraja, szkoli, przewodzi i walczy u boku swoich sił zastępczych we wschodniej Ukrainie.

W posiedzeniu RB wziął udział ukraiński wiceminister spraw zagranicznych Serhij Kysłycja. Nazwał on szczególnie cynicznym wtorkowy atak przeprowadzony w piątą rocznicę tragedii w Debalcewie, skąd wyparli wojsko ukraińskie donieccy separatyści.

„Oczywiste jest, że Kreml kontynuuje strategię eskalacji w Donbasie, rażąco naruszając zobowiązania Rosji, które podjęła jako strona porozumień mińskich” – oskarżał Kysłycja.

PAP

drukuj