W Polsce politykę wyłączono z dziedziny etyki
Z dr. hab. Mieczysławem Rybą, prof. KUL, kierownikiem Katedry Historii
Systemów Politycznych XIX i XX w., rozmawia Małgorzata Bochenek
Ład społeczny przede wszystkim zależy od sprawiedliwości. Jakie jeszcze
czynniki mają na niego wpływ?
– O ładzie społecznym stanowi sprawiedliwość, każdemu trzeba oddać to, co mu się
należy. Bez dostrzeżenia godności osobowej, naturalnych praw ludzkich, bez
Dekalogu trudno mówić o sprawiedliwości. Z niej wynika zachowanie właściwych
stosunków społecznych opartych na zasadach moralnych. Żaden naród, żadne państwo
nie powinno być budowane wbrew normom moralnym, wbrew dobru człowieka. Miejsce
człowieka, jego prawa osobowe dostrzeżono w cywilizacji łacińskiej, która – jak
pokazały przeprowadzone badania – jest jedyną cywilizacją personalistyczną.
Polska poprzez chrzest znalazła się w tym kręgu kulturowym. Przyczynił się do
tego również św. Stanisław BM, który poniósł śmierć, gdyż domagał się moralności
w życiu władcy, w polityce. W cywilizacjach gromadnościowych, gdzie osoba
traktowana jest jedynie jako dopełnienie społeczeństwa, przestrzeń życia
publicznego zostaje wyłączona z zasad moralnych, co prowadzi do różnego rodzaju
wynaturzeń. Natomiast w cywilizacji łacińskiej w życiu publicznym, w tym także w
polityce, prymat musi wieść etyka.
W których sferach w Polsce naruszany jest ład społeczny?
– Zdaje się, że w Polsce politykę wyłączono z dziedziny etyki. Politykę często
definiuje się jako grę interesów, grę partyjną. Zasada przejrzystości, ale i
prawdy w życiu publicznym zdaje się nie obowiązywać. Politycy nie zważają na
realne dobro społeczne, w centrum ich uwagi pozostają ich własne interesy.
Wyłączenie prawdy i moralności z życia politycznego przyczynia się do mnożenia
patologii, kończących się w wielu przypadkach konfliktami społecznymi i
alienacją władzy publicznej od społeczeństwa. W takiej sytuacji również
społeczeństwo nie czuje związku ze swoimi elitami. Rzeczywistość ta przekłada
się na poszczególne dziedziny życia, rzutuje na samorząd, na gospodarkę, cierpi
państwo.
Wspomina Pan Profesor o patologiach… Które z nich stają się największym
zagrożeniem dla Polski?
– Z jednej strony są to te postawy polityków, którzy dla władzy manipulują
społeczeństwem. Pod osłoną PR sztab ludzi pracuje nad wykreowaniem wizerunku
zyskującego przychylność opinii publicznej. Nie liczy się treść słów, ale to, w
jaki sposób są wypowiadane, nie zważa się na głoszone tezy, ale na wygląd osoby
je przekazujące.
Ogromne niebezpieczeństwo stanowią ustawy prawne uderzające w elementarne zasady
etyki w podstawowych kwestiach dotyczących człowieka. Dyskusja o in vitro,
propozycje zmiany ustawy aborcyjnej, ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w
rodzinie praktycznie uderzają w godność człowieka jako osoby, w jego prawa,
relacje międzyludzkie. W sferze zasad prawnych, rozwiązań instytucjonalnych
wprowadza się ideologie, na skutek których cierpi człowiek, często ten
najsłabszy.
Sytuacja, w której do fałszywej definicji polityki dołączymy ideologie i utopie,
zdecydowanie zagraża ładowi społecznemu, niszczy jego struktury, co objawia się
m.in. potężną zapaścią demograficzną. Zagrożenia pojawiają się wówczas, gdy nie
wsłuchujemy się w głos Kościoła i negujemy Dekalog.
Święty Stanisław BM, broniąc ładu moralnego, przeciwstawił się władcy. Jakie
winny być relacje państwa do Kościoła w katolickiej Polsce?
– Obowiązkiem pasterzy Kościoła jest wskazywanie i piętnowanie patologii w życiu
publicznym, a także promowanie moralności. Biskup Stanisław domagający się
moralności w życiu społecznym poniósł śmierć. Na kanwie właśnie tej śmierci
zaczęła obowiązywać zasada, że polityka jest dziedziną moralności. Zatem Kościół
jako stróż moralności ma prawo i obowiązek wypowiadać się w kwestiach, które ją
naruszają. Marginalizacja Kościoła, wyrzucanie go z przestrzeni publicznej
prowadzi do otwarcia drzwi bardzo niebezpiecznym prądom i tendencjom. Widzimy,
jak w wielu krajach, gdzie mówi się Kościołowi "nie", wprowadzane są utopijne
prawa, w tym np. legalizacja związków homoseksualnych z możliwością adopcji
dzieci.
Naszym zadaniem jest trwała troska o Ojczyznę. Jak należy pielęgnować
niepodległość?
– Musimy czcić pamięć tych, którzy walczyli o niepodległość Polski. Oderwanie od
przeszłości czyni naród ahistorycznym, zanikają również więzi, które go łączyły.
Konieczne jest promowanie łacińskiej cywilizacji, układanie stosunków
społecznych i politycznych według jej zasad. Zanegowanie ich automatycznie
prowadzi do degradacji życia społecznego. Biskup Stanisław jest męczennikiem,
stał się symbolem ważnego miejsca religii i Kościoła w życiu publicznym,
moralności w życiu politycznym. To wszystko trzeba zrozumieć, ukochać i
pomnożyć. Zaprzeczenie własnym korzeniom zaprowadzi Naród nad przepaść śmierci.
Trzeba także pamiętać, że dziedzictwo naszej kultury narodowej jest naturalnym
środowiskiem, w którym rodzą się postawy mające na uwadze dobro Ojczyzny, dla
których Bóg i honor stanowią najwyższe wartości, aż do przelania za nie krwi.
Wszystkie ideologie i systemy uderzające w Naród, w patriotyzm ostatecznie
uderzają w człowieka.
Dziękuję za rozmowę.
