W Afganistanie spełnia się czarny scenariusz przygotowany przez talibów

Kilka tygodni temu wojska USA opuściły Afganistan po wieloletnim przebywaniu w kraju. Władzę w Kabulu przejęli talibowie, którzy choć zapowiadali, że ich rządy będą pokojowe, w rzeczywistości stosują politykę represji i prześladowań.

Ks. prof. Waldemar Cisło w rozmowie z portalem wPolityce.pl wypowiedział się na temat sytuacji chrześcijan w Afganistanie – po przejęciu władzy przez talibów.

„Ostatnio były alarmujące wiadomości jezuitów – bo tam jest garstka – my ze względu na małą ilość tym tematem specjalnie się nie zajmujemy, bo wiadomo, że chrześcijanie byli zgromadzeni wokół kontyngentów, baz wojskowych czy wokół ambasad” – podkreślił dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Niemuzułmański kult mógł odbywać się w Afganistanie w obiektach koalicji wojskowej, na której czele stały Stany Zjednoczone. Msze św. były sprawowane jedynie w ambasadzie włoskiej w Kabulu. W publiczną służbę zdrowia angażowały się tutaj Małe Siostry Jezusa. Pięć Sióstr Misjonarek Miłosierdzia (zgromadzenie założone przez Matkę Teresę) służyło sierotom, niepełnosprawnym dzieciom i porzuconym dziewczętom. Niosły pomoc 240 ubogim rodzinom. Opiekę nad grupą 40 niepełnosprawnych dzieci podejmowały też trzy siostry ze wspólnoty zakonnej Pro Bambini di Kabul.

Atak z 25 marca 2020 r. na Gurdwar Sikh (świątyni) w Kabulu skupił uwagę świata na los rdzennych Sikhów i hinduskich mniejszości Afganistanu, którzy skarżyli się na bycie celem zarówno lokalnych grup przestępczych, jak i ekstremistów religijnych. Hindusi i Sikhowie otrzymali reprezentację w parlamencie Afganistanu w 2016 roku, by praktykować swoją wiarę w publicznych miejscach kultu, ale w obliczu ciągłej dyskryminacji i ataków wielu opuściło kraj. Ci, którzy nie wyjechali, skarżą się na utratę miejsc kultu.

Według Rady Sikhów i Hindusów w kraju pozostało 11 gurdwar i dwa mandiry (hinduskie świątynie), w porównaniu do 64 – łącznej liczby w przeszłości. Z kolei chrześcijaństwo jest postrzegane jako religia zachodnia i obca Afganistanowi. Dekada obecności wojskowej sił międzynarodowych zwiększyła ogólną nieufność wobec chrześcijan. Opinia publiczna dotycząca chrześcijan prozelitujących muzułmanów jest otwarcie wroga. Chrześcijanie afgańscy modlą się samotnie lub w małych grupach w domach prywatnych. Według chrześcijańskich organizacji misyjnych w całym kraju można znaleźć małe podziemne kościoły domowe. Pomimo konstytucyjnego przepisu gwarantującego tolerancję religijną, ci, którzy są otwarcie chrześcijanami lub przechodzą z islamu na chrześcijaństwo, są w wielkim niebezpieczeństwie. Kościół katolicki  w Afganistanie miał swoją siedzibę we włoskiej ambasadzie w Kabulu. Pierwszym przełożonym był włoski barnabita ks. Giuseppe Moretti. Jego następca, ks. Giovanni Scalese, został powołany w styczniu 2015 r. W 2019 roku ks. Giuseppe Moretti na krótko wrócił do stolicy Afganistanu i poinformował, że tylko kilka osób uczestniczyło we Mszy św. we włoskiej ambasadzie. Ataki na miejsca kultu, przywódców religijnych i wiernych nasilały się. W 2019 r. UNAMA udokumentowało 20 takich ataków w porównaniu z 22 z roku 2018, które spowodowały 236 ofiar cywilnych (80 zabitych i 156 rannych). Zamachy były kontynuowane w 2020 r. Dlatego też przemoc wobec mniejszości religijnych i przywódców religijnych, zwłaszcza ze strony sił antyrządowych takich jak talibowie i Islamskie Państwo Iraku i Lewantu – prowincja Chorasan (ISKP) – pozostaje powodem do niepokoju.

Jak poinformowała s. Shahnaz Bhatti z Pakistanu, która mieszkała w Afganistanie do 25 sierpnia tego roku i pracowała z dziećmi w ramach programu Pro Bambini di Kabul, sytuacja dzieci i kobiet chrześcijańskich jest bardzo niebezpieczna.

„Osobiście byłam w Kabulu przez dwa lata razem z dwiema innymi siostrami, s. Teresią Crasta i s. Ireną ze Zgromadzenia Sióstr Pocieszycielek. W rzeczywistości wspólnota zakonna w Kabulu była różnorodna. Prowadziłyśmy szkołę dla dzieci z upośledzeniem umysłowym i zespołem Downa w wieku od 6 do 10 lat, oraz przygotowywałyśmy je do szkoły publicznej. Współpracowali z nami miejscowi nauczyciele, opiekunowie i kucharze. Z pomocą władz włoskich udało się  sprowadzić ich jako naszych współpracowników i ich 15 rodzin do Włoch. Byli przyjmowani przez zgromadzenia zakonne, które były naprawdę bardzo hojne i serdeczne” – wskazała siostra zakonna.

Siostra Shahnaz Bhatti z Pakistanu zakonna opisała też codzienne trudności, z którymi musiała zmagać się w Afganistanie.

„Pierwszą trudnością była nauka lokalnego języka, ponieważ w Afganistanie nie uczą się angielskiego, i nawet nie można się go nauczyć. Kolejną trudnością było wejście w ich świat, ich nawyki, ich mentalność, aby móc rozmawiać i być blisko. Największym wysiłkiem była niemożność swobodnego poruszania się, ponieważ zawsze musiał mi towarzyszyć miejscowy mężczyzna, aby np. załatwić sprawę w banku czy urzędzie. Dwie kobiety nic nie znaczą. Jednak cierpieniem, które najbardziej mnie naznaczyło, było postrzeganie kobiet jako rzeczy. Nieopisanym bólem był widok młodych kobiet, które musiały poślubić osobę wybraną przez głowę rodziny wbrew woli młodej kobiety” – oświadczyła.

ISKP przyjęło odpowiedzialności za atak 17 sierpnia 2019 roku podczas ceremonii ślubnej w Kabulu. Co najmniej 92 osoby zginęły, a ponad 140 zostało rannych. W oświadczeniu grupa dżihadystyczna poinformowała, że jeden z jej bojowników przeniknął do recepcji i zdetonował bombę wśród „niewiernych”. 12 maja 2020 odbył się kolejny atak; tym razem celem był oddział położniczy szpitala Dashte Barchi. Napastnik zabił 15 osób, w tym kilka pielęgniarek, matek i dwoje noworodków. Ze swojej strony talibowie wciąż mordują przywódców religijnych, czy grożą im śmiercią za głoszenie przesłań sprzecznych z talibską interpretacją islamu lub jego politycznym programem. Szczególnym zagrożeniem, obok talibów, jest obecność ISKP – ugrupowania tzw. Państwa Islamskiego, które nadal rośnie, zwłaszcza po klęsce w Syrii i Iraku. W przeciwieństwie do talibów, ISKP ma w swoich szeregach coraz większą liczbę młodych Afgańczyków z klasy średniej. Rozwija się również z powodu przybywających z Syrii dżihadystów i nowej fali dezercji z talibańskich szeregów oraz grup dżihadystycznych powiązanych z Al-Kaidą. Te dezercje są ważne, ponieważ wprowadzają do ISKP setki doświadczonych wojowników. Biorąc pod uwagę powyższe informacje oraz diametralnie niski poziom bezpieczeństwa wewnętrznego, nie ma obecnie nadziei, że sytuacja praw człowieka w Afganistanie ulegnie poprawie  – w tym prawa do wolności religijnej. Skrajnie fundamentalistyczne podejście do religii talibów sprawia, że zamiast budować braterstwo i sprawiedliwość, religia stała się narzędziem śmierci w Imię Boga.

ks. dr Andrzej Paś/PKWP/radiomaryja.pl

drukuj