fot. PAP/EPA

USA zapewnia państwa Zatoki Perskiej o swoim wsparciu

Podczas dwudniowego szczytu w Camp David prezydent Barack Obama zapewnił państwa Zatoki Perskiej o silnym zaangażowaniu USA na rzecz ich bezpieczeństwa. Jednocześnie usłyszał poparcie dla prowadzonych rozmów w sprawie irańskiego programu nuklearnego.

Zwołując szczyt, prezydent Barack Obama przekonywał państwa Zatoki Perskiej, że próba porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem dotyczy tylko kwestii programu nuklearnego.

Obama osiągnął sukces. Udało mu się podpisać wspólną deklarację, w której uczestnicy szczytu wyrazili poparcie dla wysiłków tzw. grupy 5+1. Docelowe porozumienie ma dać gwarancję, że Iran nie rozwinie programu budowy broni jądrowej. Amerykański prezydent zastrzegł, że negocjowane porozumienie z Iranem nie jest jeszcze gotowe, więc trudno mówić o jego akceptacji. Jednocześnie przyznał, że nawet jeśli uda się uporać z problemem irańskiego programu nuklearnego, to wciąż pozostaną inne kwestie destabilizującej działalności Iranu w regionie.

– Był niepokój, obawa. Mogę podzielić się z wami tym, że nawet jeśli robimy interesy w kwestii jądrowej, to wciąż będziemy mieć problem z jakąś destabilizującą działalnością Iranu. I tego nie zmienią dodatkowe zasoby, które będą płynąć ze zmniejszenia sankcji – powiedział Barack Obama.

Dlatego Barack Obama obiecał krajom  Zatoki Perskiej wzmocnienie współpracy obronnej ze Stanami Zjednoczonymi.

– Stany Zjednoczone są gotowe pracować wspólnie z państwami Zatoki Perskiej, by powstrzymać i stanąć twarzą w twarz z groźbą płynącą z zewnątrz i uderzającą w integralność terytorialną jakiegokolwiek państwa GCC. W razie takiej agresji albo niebezpieczeństwa Stany Zjednoczone są gotowe pracować z naszymi partnerami GCC, aby pilnie ustalać, jakie czyny w tej sytuacji mogą być odpowiednie, wykorzystując przy tym siły zbrojne dla obrony naszych partnerów z Zatoki Perskiej – dodał Barack Obama.

W skład Rady Współpracy Zatoki Perskiej wchodzą: Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Na szczycie zabrakło jednak królów Arabii Saudyjskiej i Bahrajnu. Oba kraje były reprezentowane na niższym szczeblu, co media interpretowały, jako pogorszenie relacji między światem arabskim a USA w związku z Iranem.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj