fot. PAP/EPA

USA: Zamieszki na ulicach miast po zabójstwie przez policję czarnoskórego mężczyzny w Minneapolis

Plądrowanie sklepów, podpalanie aut, walki z policją – tak od kilku dni i nocy wyglądają ulice wielu amerykańskich miast. Do zamieszek doszło po  zabójstwie przez policję czarnoskórego mężczyzny w Minneapolis. Protesty podgrzewa i radykalizuje skrajnie lewicowa organizacja Antifa – tak uważa cześć władz lokalnych. Prezydent Donald Trump nazywa ją organizacją terrorystyczną.

Do zajść dochodzi niemal we wszystkich amerykańskich metropoliach. Na ulicach Los Angeles trwa walka z policją, rabowanie sklepów. Dokonują tego głownie Afroamerykanie.

Niektórzy z nich są bardzo brutalni – zakatowano kobietę próbującą bronić swojego lokalu. Do groźnych zamieszek doszło także przed Białym Domem. Policja użyła gazu łzawiącego i broni gładkolufowej. Rozwścieczony tłum podpalał auta, wozy policyjne, kosze na śmieci. Zniszczono m.in. pomnik Tadeusza Kościuszki. Wielu protestujących nawet nie wiedziało, kogo upamiętnia ten monument.

O powstrzymanie się od przemocy  i  zakończenie protestów apelował burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio.

– Jeśli wyszedłeś, aby powiedzieć pokojowo o potrzebie zmiany, zostałeś usłyszany, a zmiana nadchodzi w tym mieście – nie mam co do tego wątpliwości. Czas wracać do domu, abyśmy wszyscy mogli iść do przodu – mówił Bill de Blasio.

Do domu na noc nie wróciła córka burmistrza, która została aresztowana za udział w zamieszkach. Do przywracania porządku na ulicach w 15 stanach zaangażowano Gwardię Narodową.

– Natychmiastowo mobilizuję wszystkie możliwe federalne, cywilne i wojskowe środki, by powstrzymać zamieszki i plądrowanie – oświadczył prezydent USA Donald Trump.

Część władz lokalnych informuje, że zamieszki są zaplanowane przez skrajnie lewicowe organizacje, w tym Antifę. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że uzna tę organizację za ugrupowanie terrorystyczne.

– Stany Zjednoczone Ameryki wyznaczą ANTIFĘ jako organizację terrorystyczną – napisał na Twitterze prezydent USA.

Jednak zdaniem ekspertów, zrealizowanie tego postulatu może być bardzo trudne. Politolog Marcin Chmielowski zauważył, że Antifa  nie jest organizacją, a pewnym ruchem, który nie ma struktur.

– Nie ma kogoś takiego jak prezes Antify, nie można być członkiem Antify, jest to pewien bardzo ogólny szyld czy wręcz uliczna franczyza, pod którą podpinają się bardzo różni ludzie. Owszem, niektórzy z nich są agresywnymi nie aktywistami, ale pseudoaktywistami, którzy demolują cudzą własność i niszczą cudze mienie – tłumaczył Marcin Chmielowski.

Do zamieszek na ulicach amerykańskich miast dochodzi w czasie toczącej się prezydenckiej kampanii wyborczej. Stąd też pod adresem prezydenta Trumpa padają mocne oskarżenia nie tylko uczestników manifestacji, ale też wielu przedstawicieli władz lokalnych związanych z Partią Demokratyczną.

TV Trwam News

drukuj