fot. PAP/EPA

USA: Senator Ted Cruz już nie blokuje nominacji szefa CIA

Senator Ted Cruz zakończył swoją blokadę procedury nominacji na nowego szefa CIA Williama Burnsa. Uczynił tak, gdyż – jak powiedział – usatysfakcjonowało go oświadczenie sekretarza stanu USA Antony’ego Blinkena dotyczące Nord Stream 2.

Ted Cruz, Republikanin z Teksasu, wstrzymał na początku marca procedurę nominacji Williama Burnsa. Deklarował, że wycofa swój sprzeciw, jeśli rząd USA opublikuje dodatkowy raport na temat podmiotów zaangażowanych w budowę gazociągu i ogłosi wobec nich sankcje.

W czwartek Anthony Blinken oświadczył, że każdy podmiot zaangażowany w budowę gazociągu Nord Stream 2 naraża się na amerykańskie sankcje. Szef amerykańskiej dyplomacji dodał, że Departament Stanu „poddaje ocenie informacje” o podmiotach, które pomagają w budowie gazociągu.

Oświadczenie to spowodowało, że Ted Cruz zrezygnował z blokady nominacji Williama Burnsa, który został już zatwierdzony na stanowisko szefa CIA.

„Z zadowoleniem przyjmuję dzisiejsze oświadczenie sekretarza Anthonego Blinkena, które zapewnia społeczność międzynarodową, że w Stanach Zjednoczonych istnieje ponadpartyjne i całkowite zaangażowanie władz w zatrzymanie Nord Stream 2, rurociągu (prezydenta Rosji Władimira) Putina. Podmioty zaangażowane obecnie w prace nad Nord Stream 2 rozumieją, że grożą im druzgocące sankcje o ile prace nie zostaną natychmiast przerwane” – stwierdził.

Jednocześnie Ted Cruz nie wycofał swojej blokady dla nominacji Wendy Sherman na stanowisko zastępcy sekretarza stanu. Zapowiedział, że nie zrezygnuje z niej dopóki „nie zostaną nałożone pełne nakazane przez Kongres sankcje na statki i firmy, które mają kluczowe znaczenie dla ukończenia rurociągu”.

W Waszyngtonie nieoficjalnie mówi się, że nowe sankcje są przygotowywane, a Departament Stanu zamierza o nich poinformować jeszcze przed połową maja, gdy administracja jest prawnie zobowiązana do przedłożenia Kongresowi raportu wymieniającego podmioty, które kwalifikują się do nałożenia sankcji. Nie jest jednak wiadomo, kiedy resort ogłosi sankcje i w jakim zakresie.

Administracja prezydenta Joe Bidena krytykowana jest na Kapitolu po lutowym raporcie Departamentu Stanu, w ramach którego nie objęto sankcjami firm europejskich zaangażowanych w gazociąg budowany po dnie Bałtyku z Rosji do Niemiec. Urzędnicy bronią się, że potrzebują więcej czasu, by zebrać dowody na udział tych firm w budowie i sugerują, że sankcje są kwestią czasu.

Na początku marca w kwestii Nord Stream 2 rzecznik Departamentu Stanu USA zapewnił, że resort „kontynuuje sprawdzanie podmiotów zaangażowanych w działalność potencjalnie podlegającą sankcjom”.

Republikanie obawiają się jednak, że administracja Joe Bidena może podjąć działania zbyt późno, by skutecznie zapobiec ukończeniu budowy gazociągu. Niepokoją się także doniesieniami mediów, że Waszyngton gotów jest zawrzeć z Berlinem polityczne porozumienie umożliwiające dokończenie rurociągu, przed czym grupa parlamentarzystów Partii Republikańskiej ostrzegła w liście do sekretarza stanu.

Do takiego potencjalnego kroku krytycznie odniósł się także reprezentujący Demokratów Bob Menendez, szef senackiej komisji spraw zagranicznych. Jego zdaniem wola naprawy stosunków z Niemcami, które były napięte za prezydentury Donalda Trumpa, nie powinna skutkować łagodniejszą polityką USA w kwestii rurociągu.

Parlamentarzyści Republikanów, a wraz z nimi część Demokratów, nalegają na natychmiastowe wprowadzenie dodatkowych sankcji na kilkanaście podmiotów zaangażowanych w budowę Nord Stream 2, w tym na statki i porty. Ich zdaniem Kongres USA wyposażył już do takich działań administrację w odpowiedni zestaw narzędzi prawnych.

PAP

drukuj