PAP/EPA

USA dąży do pokoju na linii Ukraina-Rosja

To być może początek najważniejszego okresu dla Ukrainy, która od trzech lat odpiera pełnoskalową agresję ze strony Rosji. Prezydent USA, Donald Trump, chce doprowadzić do szybkiego pokoju. Moskwa bierze to za dobry znak, a na Zachodzie pojawiają się obawy, czy pokój będzie sprawiedliwy.

Ostatniej doby prezydent USA, Donald Trump, przeprowadził długie rozmowy telefoniczne z prezydentami Rosji i Ukrainy. Tematem miało być znalezienie jak najszybszej drogi do zawieszenia broni i ustanowienia pokoju.

– Myślę, że jesteśmy na drodze do osiągnięcia pokoju. Myślę, że zarówno prezydent Władimir Putin chce pokoju, tak samo, jak prezydent Wołodymyr Zełenski i ja też go chcę – oznajmił Donald Trump.

Rozmowa Donald Trump–Władimir Putin miała trwać półtorej godziny. Była to pierwsza wymiana zdań z rosyjskim prezydentem od momentu przejęcia władzy przez Donalda Trumpa. Kreml zaprasza prezydenta USA i jego administrację do Moskwy. Szef rosyjskiej dyplomacji, Siergiej Ławrow, liczy na nowe otwarcie w relacjach z USA.

– Prawdopodobnie wielu na Zachodzie, w tym liderzy Unii Europejskiej, zdrętwiało, gdy doszło do normalnej rozmowy dwóch wykształconych i uprzejmych ludzi. Ludzi, którzy doskonale rozumieją, że polityka polega na tym, by usiąść, porozmawiać i znaleźć wspólny grunt- mówił Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji.

Chwilę po rozmowie z Władimirem Putinem, Donald Trump zadzwonił do prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełeńskiego.

– Miałem dobrą, merytoryczną rozmowę z prezydentem Donaldem Trumpem. Doceniam jego zainteresowanie tym, jak możemy zbliżyć się do pokoju. To była długa dyskusja. Omówiliśmy kwestie dyplomatyczne, wojskowe i gospodarcze. Prezydent Donald Trump poinformował mnie o tym, co powiedział mu Władimir Putin – wskazał Wołodymyr Zełeński.

Administracja Białego Domu przekazała, iż powrót ukraińskich granic do stanu sprzed 2014 roku i wejście Ukrainy do NATO to nierealistyczne oczekiwania. Były doradca Donalda Trumpa, John Bolton, z którym obecny prezydent jest w konflikcie, uznał, że amerykański przywódca poddał się Władimirowi Putinowi. We francuskiej prasie czytamy zaś oskarżenia, iż Donald Trump zrywa z zasadą nic o Ukrainie bez Ukrainy.

Pojawia się porównanie do Monachium z 1938 roku, to znaczy, iż za cenę jak najszybszego rozejmu i uspokojenia sytuacji na Ukrainie będzie ona zmuszona poświęcić swoje ziemie. Natomiast czy Władimir Putin będzie się czuł po tym wygrany? Pytanie, jaki będzie ostateczny status Ukrainy – analizował Wojciech Kozioł, redaktor portalu Defence24.

Donald Trump zapowiedział dalsze wsparcie dla Ukrainy, ale pod nowymi warunkami. Prezydent USA w zamian za pomoc chce dostępu do ukraińskich złóż metali rzadkich. Jednocześnie sekretarz generalny NATO, Mark Rutte, wskazał, że Sojusz Północnoatlantycki będzie walczył o równą pozycję negocjacyjną dla Kijowa.

– Oczywiście kluczowe jest, by Ukraina była zaangażowana we wszystko, co jej dotyczy – stwierdził Mark Rutte.

Z doniesień medialnych wynika, że Donald Trump nie poinformował przywódców państw Unii Europejskiej o startujących pertraktacjach i chce prowadzić negocjacje na własną rękę. Z zarzutami kierowanymi w stronę amerykańskiej administracji mierzył się sekretarz obrony USA, Pete Hegseth.

– Nie ma zdrady. Jest uznanie, że cały świat i USA są zaangażowane i zainteresowane pokojem wynegocjowanym – jak powiedział prezydent Donald Trump – powstrzymującym zabijanie. To będzie wymagało od obu stron uznania rzeczy, których nie chcą – wyjaśnił Pete Hegseth.

Jeszcze nie wiemy, kto będzie reprezentował stronę ukraińską i rosyjską w rokowaniach. Jak dotąd do amerykańskiego zespołu negocjacyjnego weszli m.in. sekretarz stanu, Marco Rubio, i dyrektor CIA, John Ratcliffe.

– To jest bardzo wstępny etap, właściwie przygotowań do negocjacji. Propozycje Donalda Trumpa zmieniają się z dnia na dzień. Prezydent USA chciałby zakończenia wojny w sposób permanentny, a czy to się mu uda, to jeszcze zobaczymy – akcentował Tomasz Synowiec z Klubu Jagiellońskiego.

Kolejnych kroków w negocjacjach pokojowych możemy spodziewać się na rozpoczynającej się w piątek Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, w której weźmie udział wiceprezydent USA, James David Vance.

 

TV Trwam News

drukuj