fot. twitter.com

Urzędy i ministerstwa przeszukają swoje archiwa w celu znalezienia informacji dot. reparacji wojennych

Czy uda się wyegzekwować reparacje wojenne od Niemiec? W ciągu najbliższych dwóch tygodni najważniejsze instytucje państwowe i niektóre ministerstwa przeprowadzą w swoich zasobach kwerendę dokumentów, które mogą być przydatne w pracach zespołu ds. reparacji wojennych.

Zgromadzone dokumenty będą potrzebne do przygotowania kolejnych rzetelnych, konkretnych analiz dotyczących na przykład oszacowania rozmiaru doznanych szkód. Biuro Analiz Sejmowych ma wykonać też ekspertyzę prawno-historyczną, której przedmiotem będzie legalność władz PRL w okresie, gdy powstało oświadczenie o zrzeczeniu się reparacji, na które powołuje się strona niemiecka.

– Nasze dalsze działania powinny pokazać cały kontekst i obraz sytuacji, w jakiej wówczas była Polska i dlaczego w tamtym czasie doszło do tego rzekomego zrzeczenia, na które powołuje się dzisiaj strona niemiecka, czy ono rzeczywiście było uzewnętrznieniem woli Polaków, czy też było zewnętrzną decyzją, którą Bierutowi narzucili wówczas Sowieci – tłumaczy poseł Arkadiusz Mularczyk.

Naukowcy z Bundestagu twierdzą, że polskie roszczenia są bezzasadne. Jednak jak podkreśla poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, zespół ds. reparacji szuka rozwiązań, które były już wykorzystywane przez inne państwa w celu uzyskania odszkodowań.

– Analizujemy różne koncepcje, różne formy, które były stosowane w różnych krajach. Jesteśmy na początkowym etapie. Chcemy znaleźć taką ścieżkę, która będzie najlepsza dla Polski i doprowadzić do tego, że strona niemiecka usiądzie z Polską do rozmów – mówi Arkadiusz Mularczyk.

Jak podkreśla poseł PiS, to jednak nie jest krótki proces i najprawdopodobniej szacowanie szkód potrwa od sześciu miesięcy do nawet roku.

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj