fot. Wikipedia

Ukraina wciąż utrzymuje zakaz ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu 

Od kilku miesięcy rozmowy o ekshumacjach Polaków zamordowanych na Wołyniu stoją w miejscu – informuje prof. Tomasz Panfil z Instytutu Pamięci Narodowej. Strona ukraińska wciąż podważa prawdę historyczną i próbuje bagatelizować skalę ludobójstwa.

Od dawna w sprawie ekshumacji Polaków zamordowanych na Wołyniu nie zmieniło się praktycznie nic.

– Stan taki, jaki mamy od wiosny 2017 roku, czyli zakaz ekshumacji – wciąż trwa – podkreśla prof. Tomasz Panfil z Instytutu Pamięci Narodowej.

Przez ostatnie miesiące nie toczyły się nawet rozmowy – mówi prof. Tomasz Panfil. 

– Nowa administracja jeszcze tematu nie podjęła, a stara administracja owszem powiedziała, że ma przygotowany dokument z warunkami, który trzeba będzie podpisać, ale to były informacje ze stycznia, lutego 2019 roku – wskazuje prof. Tomasz Panfil. 

Ukraińcy zapowiedzieli ekshumacje w Hucie Pieniackiej. Twierdzą, że Polska zawyża liczbę ofiar. Teraz chcą to udowodnić. Skala zbrodni dokonanej przez skrajnych ukraińskich nacjonalistów była jednak ogromna. Na samym Wołyniu zamordowano 60 tys. osób.

– Doliczając ziemie położone bardziej na zachód, czyli Małopolskę wschodnią, doliczając Lubelszczyznę, możemy mówić o 100-110 tys. polskich ofiar ukraińskich nacjonalistycznych czystek etnicznych, ukraińskiego ludobójstwa po prostu – zaznacza prof. Tomasz Panfil.

Instytut Pamięci Narodowej wciąż prowadzi śledztwo o ludobójstwie na Wołyniu. W ciągu ostatniego roku zgłosiło się wielu świadków. O Wołyniu wiemy coraz więcej. Do tej pory przesłuchano 3,5 tys. osób. Ale obok prawdy IPN walczy też o godne pochówki dla zamordowanych.

– W tej chwili mamy udokumentowanych ok. 5 proc. ofiar. Od zbrodni, od ludobójstwa wołyńskiego, minęło 76 lat. Przez te 3/4 wieku poznaliśmy 5 proc. – akcentuje prof. Tomasz Panfil.

Śledztwo IPN najprawdopodobniej zakończy się umorzeniem. Umierają świadkowie, żyją już tylko nieliczni sprawcy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj