fot. PAP/EPA

Ukraina: dwa projekty umowy koalicyjnej

Czy na Ukrainie rozpoczyna się otwarta rywalizacja zwycięzców niedzielnych wyborów? Liderzy obu ugrupowań: premier Arsenij Jaceniuk i prezydent Petro Poroszenko ogłosili własne projekty umowy koalicyjnej. Gra toczy się o to, który ośrodek nada ton polityce nowego rządu.

Według wciąż nieostatecznych danych, w niedzielnych wyborach Front Ludowy premiera Jaceniuka zdobył 22,16 proc. Głosów, a prezydencki Blok Poroszenki pół procent mniej. Minimalna różnica już stała się źródłem tarć. „Otrzymaliśmy w tych wyborach pierwsze miejsce” – oświadczył na konferencji prasowej Jaceniuk. To sygnał, że chce pozostać na stanowisku premiera.

– Oferujemy jasny, zrozumiały, prosty i skuteczny tekst umowy koalicyjnej, który składa się z dwóch i pół strony. Nazwa koalicji to Europejska Ukraina – powiedział Arsenij Jaceniuk,  premier Ukrainy.

Znacznie obszerniejszy projekt umowy koalicyjnej – liczący 48 stron przedstawił nieco wcześniej prezydent Poroszenko. Zdaniem komentatorów to znak rozpoczynającej się rywalizacji obu ugrupowań. Dla Moskwy i separatystów na wschodzie byłby to wymarzony scenariusz. Z pewnością będzie użyty w trwającej kampanii wyborczej do samozwańczych władz Doniecka i Ługańska. Separatyści nie szczędzą hojnych obietnic.

– Chciałbym, by nasi emeryci mogli co najmniej raz w roku pojechać do Australii i zastrzelić z piętnaście kangurów. Chcę, by moi rodacy pracowali, aby żyć, a nie żyli, aby pracować. To jest to, czego chcę. Średnie wynagrodzenie będzie wyższe niż w Polsce, a w Polsce jest to 1.370 dolarów – powiedział Aleksandr Zacharczenko, lider donieckich separatystów.

Wybory do parlamentów i władz samozwańczych republik odbędą się w niedzielę. Moskwa już zapowiedziała, że uzna ich wyniki. To pseudowybory – podkreśla Poroszenko.

– Sprawiedliwe społeczeństwo może być zbudowane tylko tam, gdzie są rządy prawa, gdzie są sprawiedliwe wybory, w odróżnieniu od pseudowyborów, które terroryści i bandyci planują przeprowadzić na terenach okupowanych – powiedział Petro Poroszenko, prezydent Ukrainy.

Tereny te powoli zaczynają żyć własnym życiem i stają się wewnętrznym detonatorem konfliktów na całej Ukrainie – wskazuje politolog Piotr Grochmalski.

– Ta sytuacja bardzo źle wróży przyszłości Ukrainy, bo będzie wpływała na niestabilność państwa. Mamy już do czynienia z sytuacja utrwalonego podziału – przejęciem części tego państwa przez Rosję bez skutecznej reakcji opinii międzynarodowej i instytucji międzynarodowych – powiedział prof. Piotr Grochmalski, politolog (UMK).

Rada Bezpieczeństwa Ukrainy informuje, że Rosjanie wciąż przerzucają swe wojska na opanowany przez separatystów teren Donbasu. Rada ostrzega przed możliwymi atakami buntowników na ludność cywilną podczas wyborów zaplanowanych na 2 listopada.

 

 

TV Trwam News

drukuj