fot. PAP/Tomasz Waszczuk

UE przyjęła tzw. pakiet mobilności. Przedstawiciele Polski, ale także innych krajów, nie wykluczają złożenia w przyszłości skargi do TSUE przeciwko nowym przepisom

Kraje UE przyjęły w Brukseli tzw. pakiet mobilności. Sprzeciw 8 państw, w tym Polski, nie wystarczył, by zablokować kontrowersyjne przepisy dotyczące przewoźników drogowych.

Pakiet mobilności zakłada między innymi objęcie delegowaniem kierowców w transporcie międzynarodowym. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej zwracały uwagę na jego protekcjonistyczny charakter. Przyjęcie zmian forsowały głównie Francja i Niemcy.

Te kraje utrudniły funkcjonowanie na rynku europejskim nie tylko polskim przewoźnikom – wskazał na antenie Radia Maryja minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

– Polscy przedsiębiorcy bardzo ciężką pracą bez żadnej pomocy objęli bez mała 30 proc. rynku samochodowego transportu międzynarodowego. Cóż w tej sytuacji robią państwa takie jak Francja, Niemcy? Wprowadzają zapisy, które mają uderzyć w podwaliny ekonomiczne polskich firm. Ale nie tylko polskich, bo również estońskich, łotewskich, litewskich, węgierskich, rumuńskich czy bułgarskich – podkreślił.

Przepisy dotyczące przewoźników drogowych musi jeszcze formalnie zaakceptować Parlament Europejski w głosowaniu na posiedzeniu plenarnym.

Przedstawiciele Polski, a także innych krajów, nie wykluczają złożenia w przyszłości skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE przeciwko tzw. pakietowi mobilności.

RIRM

drukuj