fot. PAP/Tomasz Gzell

Uczczono pamięć o gen. Edwardzie Śmigłym-Rydzu w 75-lecie jego śmierci

Pamięć o marszałku Polski Edwardzie Śmigłym-Rydzu – żołnierzu Legionów Polskich, bohaterze wojny z bolszewikami, Naczelnym Wodzu Wojska Polskiego – w 75-lecie jego śmierci uczczono na Starych Powązkach w Warszawie.

„100 lat temu na frontach pierwszej wojny światowej w 1916 roku komendant Józef Piłsudski ustanowił niezwykłą odznakę, odznakę +Za wierną służbę+. Jednym z pierwszych, który tę odznakę otrzymał był Edward Śmigły-Rydz, wybitny dowódca legionowy, który na Wołyniu w czasie walk legionowych przyjmując tę odznakę zobowiązał się zawsze wiernie służyć Rzeczypospolitej, służyć Polsce niepodległej i czynił to, jak mógł, poświęcając swoje życie i swoje talenty dowódcze” – mówił podczas uroczystości Jan Józef Kasprzyk, p.o. szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, który zorganizował uroczystość.

Szef Urzędu ds. Kombatantów przypominając dokonania Śmigłego-Rydza, m.in. jego zasługi w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r., podkreślił, że służba niepodległej Polsce była dla niego związana z ogromnym poczuciem honoru.

„Polska – mówiąca +nie+ w 1939 roku, jako pierwszy kraj na świecie mówiąca +nie+ narodowemu socjalizmowi niemieckiemu i mówiąca +nie+ bolszewizmowi, który szedł ze Wschodu – zachowała się jak trzeba” – zaznaczył Kasprzyk.

„Marszałek Śmigły i jego armia w 1939 roku z punktu widzenia militarnego przegrała, bo zwyciężyć nie mogła, bo żaden ówczesny kraj europejski nie był w stanie oprzeć się nawale III Rzeszy i Związku Sowieckiego (…). Nie mogliśmy wygrać. Ale pozostało to przesłanie marszałka Józefa Piłsudskiego, że +być zwyciężonym i nie ulec, to zwycięstwo+” – dodał szef Urzędu ds. Kombatantów. Przypomniał też, że to z rozkazu Edwarda Śmigłego-Rydza powstało Polskie Państwo Podziemne.

Podsekretarz stanu w MON Wojciech Fałkowski mówił, że w wolnej Polsce, w przeciwieństwie do okresu PRL, Wojsko Polskie ma obowiązek pamiętać o swoich żołnierzach, w tym o takich dowódcach jak gen. Śmigły-Rydz. Zastrzegł jednak, że rocznica śmierci Naczelnego Wodza Wojska Polskiego z 1939 r. jest okazją do refleksji o konieczności sprostania nawet największym konsekwencjom wynikających z przyjętych na siebie obowiązków.

„Marszałek Śmigły-Rydz miał z tym problem. Marszałek Śmigły-Rydz był dzielnym żołnierzem, dobrym zarządcą wojska, ale w godzinie próby nie wiedział jak się zachować. I jego najpierw wyjście z Polski, nie ucieczka, ale wyjście, zostawienie żołnierzy – najpierw wychodząc z Warszawy, później opuszczając z rządem polskim terytorium Rzeczypospolitej – miało znamiona porzucenia służby. I dlatego wrócił. Wrócił w poczuciu obowiązku, ale przede wszystkim, żeby zademonstrować swoją gotowość dalszej służby” – powiedział Fałkowski.

Wiceszef MON podkreślił też, że obowiązkiem Śmigłego-Rydza było „trwać przy żołnierzach, przy armii, do ostatniego wystrzału”.

„Potrafił się znaleźć jako człowiek, potrafił się znaleźć jako żołnierz. Pytanie otwarte (…) jak się znaleźć w dobie próby, kiedy przyjmujemy na siebie rangę męża stanu i człowieka odpowiedzialnego za Rzeczypospolitą. To jest pytanie cały czas otwarte, które skłania i do refleksji i do myślenia w kategorii lekcji i nauki” – podsumował Fałkowski.

W uroczystości przy grobie gen. Śmigłego-Rydza na Starych Powązkach, która odbyła się w honorowej asyście Wojska Polskiego, wzięli udział weterani walk o niepodległość, żołnierze Armii Krajowej i osoby represjonowane w latach wojny. Obecni byli również m.in. przedstawiciele parlamentu, Wojska Polskiego, duchowieństwa, Instytutu Pamięci Narodowej i Związku Piłsudczyków. Po odczytaniu listu od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i przemówieniach, uczestnicy uroczystości złożyli przy grobie gen. Śmigłego-Rydza wieńce.

PAP/RIRM

 


GALERIA: Uroczystości z okazji 75. rocznicy śmierci Marszałka Polski Edwarda Śmigłego-Rydza fot. PAP/Tomasz Gzell

drukuj