(fot.PAP/EPA)

Ucieczka z piekła

Ostatnie wiadomości, które docierają do nas z terenów Syrii, napawają niepokojem. Bezradność i bezczynność organizacji międzynarodowych jest przerażająca, przez co rodzi się smutne pytanie: Czy tylko dlatego, że Syria nie ma bogatych złóż ropy naftowej (jak Irak i Libia), tempo działań dyplomatycznych jest aż tak powolne?!

 
O dramacie mieszkańców Syrii świadczy chociażby 300 ciał znalezionych na przedmieściach Damaszku. Ich bliscy nie wiedzą, kto do nich strzelał, mają przed sobą jedynie martwe ciała swoich dzieci, żon i mężów. Pomoc Kościołowi w Potrzebie poprzez biskupa Damaszku od kilku miesięcy udziela najpilniejszej pomocy materialnej ofiarom tego konfliktu. Współpraca z tym biskupem trwa już kilka lat, początkowo wspieraliśmy uchodźców z Iraku przebywających w Syrii, a obecnie pomoc udzielana jest także Syryjczykom. Smutne jest to, że wierni, którzy przez wiele lat z takim oddaniem i poświęceniem pomagali uchodźcom z Iraku, dzisiaj sami potrzebują naszego wsparcia. O dynamizmie tej sytuacji świadczy fakt, że aby ratować swoje życie, do ucieczki zmuszony został kolejny biskup z Aleppo.

Rośnie fala uchodźców
Podczas naszej wizyty w Libanie odwiedziliśmy miejsca, w których realizowane były projekty, od 2 lat finansowane przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Jest to niewielka przychodnia-szpital, w której dziennie pomoc udzielana jest blisko 100 osobom. Początkowo byli to jedynie uchodźcy z Iraku, jednak dzisiaj systematycznie wzrasta liczba zgłaszających się Syryjczyków (ok. 40 dziennie). Ludzie ci otrzymują wszelką potrzebną pomoc, nie tylko medyczną, ale także psychologiczną. Jak opowiadała nam siostra Hanan Youssef, kierująca ośrodkiem, są to ludzie, którzy przeżyli piekło na ziemi. Najbardziej poruszające było spotkanie z irackim chrześcijaninem, któremu zastrzelono całą rodzinę tylko dlatego, że wierzyła w Chrystusa. Dzisiaj ten człowiek z ogromnym smutkiem opowiada o tym zdarzeniu, mówiąc: „Wybaczyłem mordercom, ale ból rozrywa serce”. Kolejnym dramatycznym przypadkiem była historia 14-letniej dziewczynki zgwałconej przez pięciu mężczyzn tylko dlatego, że była chrześcijanką. Oprawcy sądzili, że nie żyje, dlatego pozostawili ją na ulicy, co uratowało jej życie. Po tym brutalnym gwałcie na kilka miesięcy przestała mówić. Dopiero warunki stworzone przez siostry powoli pozwalają jej wrócić do życia. Podobne dramatyczne przypadki możemy przytaczać w nieskończoność. Smutne jest to, że uchodźców wciąż przybywa, a przyjmujący ich ludzie często sami są wygnańcami. Nie dysponują wystarczającymi środkami, aby skutecznie pomagać. Kiedy w Homs pojawiają się napisy „Chrześcijanie do Bejrutu”, możemy spodziewać się, że fala chrześcijańskich uchodźców będzie się zwiększać. W tej chwili w Libanie przebywa 38 tys. oficjalnie zarejestrowanych uchodźców. Według dyrektora Caritas Libanu ks. Simona Faddoul i patriarchy maronickiego ks. abp. Mara Bishara Boutrosa Rai, w rzeczywistości jest ich czterokrotnie więcej. Tak mała liczba zarejestrowanych świadczy o tym, że ludzie ci boją się komukolwiek ujawnić swoją tożsamość. Jeden z biskupów, którego list nieopatrznie opublikowano w Libanie, za użycie w nim sformułowania „współczesna Apokalipsa” dostał pogróżkę, że gdyby nie zainteresowanie mediów, które może pojawiać się po zabiciu katolickiego biskupa, już dawno by nie żył.

Eksterminacja chrześcijan
W trakcie naszej rozmowy z ks. abp. Marem Bisharem Boutrosem Rai otrzymał on telefon z miejscowości Rableh, w której od kilkunastu dni znajdowało się 12 tys. chrześcijan, z jednej strony otoczonych przez wojska rządowe, z drugiej przez oddziały powstańcze. Uwięzionym zaczynało brakować żywności i leków. W lokalnej piekarni brakowało mąki potrzebnej do upieczenia chleba. Próby dostarczenia żywności i leków motocyklami zakończyły się postrzeleniem przez snajperów. Szczęśliwie udało się znaleźć wystarczająco bezpieczny kanał, którym za pośrednictwem małych samochodów przewożone są mąka i leki.
Ksiądz abp Mar Bishara Boutros Rai zwrócił się za naszym pośrednictwem z prośbą do Polaków o zebranie środków na tę pomoc. Na najpilniejsze cele potrzebne jest ok. 50 tys. euro, których część ze względu na naglącą, dramatyczną sytuację udało się nam już przekazać.
Dramat chrześcijan na Bliskim Wschodzie podkreśla wielu biskupów i patriarchów, z którymi rozmawialiśmy. Jeden z biskupów obrządku syryjskiego w bardzo ostrych słowach skrytykował postawę niektórych muzułmanów wobec chrześcijan. Z kolei syryjski patriarcha Ignace Youssef III Younan zwrócił się do nas z gorącym apelem, aby Unia Europejska nie zapominała o podstawowych prawach człowieka, do których należy wolność religijna. Tłumaczył, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie nie żądają żadnych przywilejów, a pragną jedynie mieć takie same prawa jak inni mieszkańcy tego rejonu. Patriarcha powiedział, że w jego opinii „prawa chrześcijan często padają ofiarą interesów politycznych i gospodarczych”. Jako przykład podał sytuację panującą w Turcji, gdzie na przestrzeni 100 lat liczba chrześcijan w tym kraju spadła z 20 do 0,2 procent. Sytuacja nadal jest dramatyczna. Opowiadał o konfiskacie miejsc kultu i własności chrześcijan dokonywanych przez rząd turecki. W jego przekonaniu również my, jako Polacy, chrześcijanie, nie możemy pozostawać obojętni na sytuację naszych sióstr i braci w wierze. Zasadą naszego działania nie może być poprawność polityczna, tylko wzajemne poszanowanie i szacunek. Te same radykalne grupy muzułmańskie, które domagają się na terenie Europy coraz to nowych meczetów, w krajach takich jak Arabia Saudyjska, Iran oraz wielu innych nie dopuszczają do wyznawania religii innej niż islam i wkładają wiele wysiłku w to, aby wymazać istniejące jeszcze ślady życia chrześcijan na tych terenach.
Ufamy, że zbliżająca się wizyta Benedykta XVI w Libanie, podczas której ogłoszona ma zostać adhortacja Kościoła Bliskiego Wschodu, będzie dla tego rejonu i tych starożytnych Kościołów ogromnym, duchowym przeżyciem. Jak pisał Ojciec Święty, „Bliski Wschód zajmuje szczególne miejsce w sercach wszystkich chrześcijan, ponieważ właśnie tam Bóg pierwszy dał się poznać naszym ojcom w wierze”. Czyniono wiele, aby nie doszło do tej wizyty, między innymi planowany był zamach na patriarchę maronickiego Mara Bishara Boutrosa Rai, który na szczęście udaremniono. W czwartek, podczas mojego pobytu w Bejrucie, do stolicy Libanu dotarł papamobile, co dało tamtejszym chrześcijanom niemal pewność, że do tej pielgrzymki rzeczywiście dojdzie… Módlmy się o pokój dla tego rejonu świata, a ci, którzy mają taką potrzebę serca, mogą również za naszym pośrednictwem materialnie wesprzeć uchodźców.

Ks. dr Waldemar Cisło Pomoc Kościołowi w Potrzebie

Wsparcie można kierować na konto: Pomoc Kościołowi w Potrzebie, ING Bank Śląski o/Warszawa 31 1050 1025 1000 0022 8674 7759 z dopiskiem POMOC DLA SYRII.

drukuj