fot. twitter.com

[TYLKO U NAS] Prof. Münnich: Sytuacja w Syrii nie powinna spowodować globalnego konfliktu

Obecna sytuacja w Syrii i oskarżenia pod adresem jej prezydenta o użycie broni chemicznej raczej nie spowodują szerszego, globalnego i rzeczywistego konfliktu – ocenia prof. Maciej Münnich, politolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Rosja powinna przygotować się na wystrzelenie przez USA pocisków w kierunku Syrii w odpowiedzi na atak chemiczny w Dumie – napisał na Twitterze amerykański prezydent Donald Trump. Według niego Kreml nie powinien też współpracować z Baszarem el-Asadem, który jest – jego zdaniem – ,,zwierzęciem” zabijającym swoich ludzi gazem. W innym tweecie prezydent Trump zaproponował Rosji pomoc gospodarczą oraz zakończenie wyścigu zbrojeń i dodał, że relacje USA z Rosją nigdy nie były tak złe, jak teraz.

Jak poinformowała rzecznik Białego Domu Sarah Sanders, nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja w sprawie Syrii. [czytaj więcej]

Z kolei rzecznik rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa – w odpowiedzi na wpis prezydenta USA – napisała m.in., że inteligentne pociski, o których mówi Donald Trump, powinny lecieć w kierunku terrorystów, a nie prawowitego rządu, który walczy z międzynarodowym terroryzmem na swym terytorium. Ponadto – według niej – amerykański atak rakietowy w Syrii mógłby być próbą zniszczenia dowodów na domniemany atak chemiczny w mieście Duma.

Sytuacja w Syrii i oskarżenia pod adresem jej prezydenta o użycie broni chemicznej raczej nie spowodują globalnego konfliktu – ocenia prof. Maciej Münnich.

Poprzednio, po tego typu oskarżeniach, prezydent Trump zdecydował się na ostrzelanie jednego z lotnisk. Tym niemniej nie przerodziło się to w żadne większe starcie i nie spowodowało większych strat po stronie syryjskiej. Nie wydaje się, żeby tym razem mogło to być diametralnie inaczej – tym bardziej, że Rosjanie współpracujący z Asadem zapowiedzieli, że będą go bronić i zestrzeliwać ewentualne rakiety. Z kolei sojusznicy Stanów Zjednoczonych, czyli Wielka Brytania i Francja, mimo początkowego zadeklarowania wsparcia, teraz wypowiadają się nieco łagodniej. Prezydent (Emmanuel – red.) Macron powiedział, że Francja może wziąć udział w bombardowaniach, ale dotyczy to składów broni chemicznej. Syria formalnie nie ma broni chemicznej, więc jest pytanie, gdzie te składy miały by być – mówi politolog.

Rosja zawetowała wczoraj w Radzie Bezpieczeństwa ONZ amerykańską rezolucję przewidującą wszczęcie nowego dochodzenia ws. ataków chemicznych w Syrii. Rosyjski ambasador w Libanie oświadczył też, że każdy pocisk odpalony przez USA w stronę Syrii zostanie zestrzelony, a miejsca wystrzału będą wzięte na cel.

RIRM

drukuj