fot. PAP/EPA

Tysiące Nigeryjczyków ucieka przed Boko Haram

Ponad 11 tysięcy Nigeryjczyków w obawie o swoje życie uciekło z kraju do sąsiedniego Czadu. Wszystko przez nasilające się zamachy terrorystyczne, organizowane przez islamistycznych ekstremistów z ugrupowania Boko Haram.

W samych sobotnich oraz niedzielnych zamachach dokonanych przez trzy około dziesięcioletnie dziewczynki zginęło blisko 20 osób.

Tysiące mieszkańców Nigerii szuka bezpiecznego miejsca, w którym nie będą musieli obawiać się ataków ze strony terrorystów. Na granicy z Czadem ukrywa się około dwóch tysięcy osób, a ponad 11 tysięcy Nigeryjczyków przekroczyło już granicę.

Szczególnie wstrząsające były ataki z soboty i niedzieli. Boko Haram, czyli ugrupowanie islamskich ekstremistów, wykorzystało dziesięcioletnie dziewczynki, by wysadzić ładunki wybuchowe. Zginęło około dwudziestu osób, kolejnych 50 zostało rannych.

Czynnikiem, który spowodował nasilenie się ataków, mogą być zbliżające się wybory parlamentarne, datowane na czternasty dzień lutego. Władze kraju liczą, że w końcu uda się przezwyciężyć terrorystów.

– Chcemy spokoju, chcemy stabilności; chcemy, aby ludzie byli w stanie wykonywać swoje codzienne czynności w sprzyjającej temu atmosferze – powiedział Mike Omeri, rzecznik rządu Nigerii.

Jednak aby osiągnąć spokój, potrzebne jest działanie. Współpraca międzynarodowa ogranicza się jedynie do doradztwa, co nie przynosi dotąd oczekiwanych rezultatów.

– Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania, Chiny, a także inne kraje oferują wsparcie. Jednak większość z tych propozycji ogranicza się do nadzoru, rozmów taktycznych lub doradztwa. My musimy iść o krok dalej. Dlatego nigeryjski rząd nadal kupuje broń i sprzęt wojskowy z całego świata – dodał Mike Omeri.

Islamiści z Boko Haram od 2009 roku prowadzą krwawą walkę o przekształcenie Nigerii w muzułmańskie państwo wyznaniowe. Chcą wprowadzenia prawa szariatu. Terror doprowadził do śmierci tysięcy niewinnych ludzi.

 

 

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj