PAP/EPA.

[TYLKO U NAS] Red. S. Karczewski: Ks. kard. Georgowi Pellowi w sposób nieodwracalny zniszczono życie

Ks. kard. Georgowi Pellowi zniszczono życie. Zrobiono to w sposób nieodwracalny. Nie sądzę, by ktoś się upomniał o sprawiedliwość. Od początku procesu nie było żadnych dowodów winy, ale trzeba było go skazać, bo tego wymagała poprawność polityczna – podkreślił we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja redaktor „Naszego Dziennika” Sebastian Karczewski.

Sąd Najwyższy Australii uchylił wyrok skazujący ks. kard. George’a Pella na 6 lat więzienia za rzekome czyny pedofilskie. Tym samym przyjęto odwołanie złożone przez 78-letniego kardynała. Po ponad roku więzienia duchowny ma wyjść na wolność [więcej]

– Na portalach mediów australijskich nikt nie pisze o tym, że kardynał jest niewinny. Jeśli pisze się o tym wyroku, to ks. kard. George Pell jest przedstawiany jako przestępca. W niemalże każdej gazecie jest wyrażane zdumienie, dlaczego przestępca będzie przebywał na wolności. (…) Pytanie pozostaje nie o winę kardynała, bo nie ma żadnych dowodów jego winy, ale o to, co będzie się działo po wyroku Sądu Najwyższego zauważył red. Sebastian Karczewski.

Ks. kard. George Pell był doradcą Papieża Franciszka, watykańskim odpowiednikiem ministra finansów, a także zasiadał w Radzie Kardynałów przy Ojcu Świętym. Ze wszystkich funkcji został usunięty.

– Ks. kardynałowi Pellowi zniszczono życie. Zrobiono to w sposób nieodwracalny. Nie sądzę, by ktoś się upomniał o sprawiedliwość. (…) Sedno sprawy leży w całym procesie. Sprawa ta pokazuje jeden z najskuteczniejszych mechanizmów walki z katolickim duchowieństwem. Opiera się on na stalinowskiej zasadzie – daj mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Od początku procesu nie było żadnych dowodów winy, ale trzeba było go skazać, bo tego wymagała poprawność polityczna – zaznaczył dziennikarz.

Przebieg tej sprawy również przypomina procesy stalinowskie. Dowody nie miały tu żadnego znaczenia – akcentował red. Sebastian Karczewski.

– Zwrócił na to uwagę Sąd Najwyższy. Ważne, by wyrok był poprawny politycznie. Wydano go na podstawie zeznań domniemanej ofiary, natomiast zeznania wszystkich świadków obrony zakwestionowano, uznając, że nic nie mogą pamiętać. W trakcie procesu w ogóle nie wzięto pod uwagę możliwości, że przestępstwo nie zostało popełnione. (…) W ataku na duchowieństwo i jego rzekomego uzdrawiania stworzono taki klimat, że dziś żaden kapłan oskarżony o nadużycie seksualne nie może być pewien sprawiedliwego procesu – powiedział gość „Aktualności dnia”.

Jest to również skutek tchórzostwa niektórych biskupów, dla których uznanie ze strony antykatolickich mediów jest ważniejsze od troski o własnych kapłanów i wierność ósmemu przykazaniu – dodał.

Cała rozmowa z red. Sebastianem Karczewskim w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj]

radiomaryja.pl

drukuj