fot. niedziela.pl

[TYLKO U NAS] Red. G. Górny o zasługach bł. ks. Michała Sopoćki z czasów II wojny światowej: Podkreślał, że o miłosierdziu nie wystarczy mówić, ale trzeba je czynnie praktykować

Bł. ks. Michał Sopoćko angażował się w pomoc Żydom na Litwie. Pomagał im wydostawać się z wileńskiego getta, zdobywać fałszywe aryjskie papiery i lokować ich w podwileńskich parafiach u znajomych proboszczów powiedział red. Grzegorz Górny, dziennikarz i publicysta, w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

Wspominamy  dziś bł. ks. Michała Sopoćkę, spowiednika i kierownika duchowego św. s. Faustyny Kowalskiej. Dużo wiadomo o jego działalności jako niestrudzonego misjonarza Bożego Miłosierdzia. Tymczasem nieznane są jego zasługi z czasów II wojny światowej.

Bł. ks. Michał Sopoćko angażował się w pomoc Żydom na Litwie. Pomagał im wydostawać się z wileńskiego getta, zdobywać fałszywe aryjskie papiery i lokować ich w podwileńskich parafiach u znajomych proboszczów. Uratował w ten sposób m.in.: rodzinę Steibergów, Erdmanów czy Genzelów. Z niektórymi utrzymywał kontakt nawet po wojnie, np. korespondował z doktorem medycyny, Julianem Genzelem, który wyjechał do Sydney. Choć wiedział, że za pomoc Żydom groziła kara śmierci z rąk Niemców, to ani przez chwilę nie miał wątpliwości, że mógłby postąpić inaczej – mówił red. Grzegorz Górny.

Bł. ks. Michał Sopoćko podkreślał, że o miłosierdziu nie wystarczy mówić, ale trzeba je czynnie praktykować – wskazywał publicysta.

Nie zrezygnował z tej misji nawet wtedy, gdy w styczniu 1942 r. gestapo (za ukrywanie Żydów) aresztowało jego bliskiego znajomego, proboszcza parafii św. Ducha w Wilnie, ks. Romualda Świrkowskiego. Został on rozstrzelany w Ponarach razem z Żydami, których ukrywał. Przed egzekucją zdołał jednak wysłać z więzienia gryps ostrzegający ks. Sopoćkę przed aresztowaniem. 3 marca 1942 r. Niemcy przyszli aresztować kapłana do jego mieszkania, lecz nie zastali go w domu. Przez cały dzień w Wilnie trwała obława, by dopaść ks. Sopoćkę, jednak kilka razy cudem udało mu się ujść z życiem. W końcu wyjechał do Wilna furmanką, siedząc obok woźnicy na koźle i udając zakonnicę przebrany w habit urszulanki s. Michaliny. Zaszył się w podwileńskim Czarnym Borze, gdzie ukrywał się przez kolejnych 30 miesięcy. Ponieważ gestapo wspólnie z tajną policją litewską poszukiwały go na Litwie, a nawet na Białorusi, postanowił zmienić tożsamość. Zapuścił brodę. Sprowadzono fotografa, który zrobił jemu zdjęcie z gęstym zarostem, zaś Armia Krajowa wyrobiła mu fałszywe dokumenty na nazwisko Wacława Rodziewicza, drwala z Podbrodzia. W ten sposób ks. Sopoćko dotrwał do końca niemieckiej okupacji – zauważył dziennikarz.

Spowiednik siostry Faustyny zmarł 15 lutego 1975 roku.

Nie został uhonorowany medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata podobnie jak wielu księży z Wileńszczyzny, którzy ratowali Żydów, przechowując ich w budynkach parafialnych: w Woronianach, Turgielach. Miejszagole, Mickunach, w Nowych Trokach, w Nowej Wilejce czy innych miejscowościach. Nie zostali odznaczeni tym medalem – także najbliżsi współpracownicy ks. Sopoćki – ani młody kleryk Bolesław Szostało, ani młoda kobieta Jadwiga Osińska, która w przyszłości stanie się współzałożycielką Sióstr Jezusa Miłosiernego – powiedział red. Grzegorz Górny.

Cały felieton red. Grzegorza Górnego z cyklu „Spróbuj pomyśleć” jest dostępny [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj