fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. P. Jaroszyński: Celem konwencji stambulskiej jest rozbicie tradycyjnej rodziny

Pod pretekstem troski o rodzinę wprowadza się prawo, które w imię ochrony rodziny przed przemocą tak naprawdę umożliwia jej rozbicie – zaznaczył prof. Piotr Jaroszyński w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja.

Konwencja stambulska to dokument, który ma stwarzać ramy dla prawnego przeciwdziałania wszelkim formom przemocy wobec kobiet na poziomie europejskim. Jednak prof. Piotr Jaroszyński zaznacza, że „tak naprawdę chodzi o to, żeby zrealizować pewną ideologię polegającą na tym, że prowokuje się członków rodziny do tego, żeby w stosunku do siebie byli agresywni albo nieufni”.

– Pod pretekstem troski o rodzinę wprowadza się prawo, które w imię ochrony rodziny przed przemocą tak naprawdę umożliwia rozbijanie rodziny, która ma na celu odpowiedzialne wychowanie dzieci, wzajemny do siebie szacunek oraz miłość – wskazuje.

„Przemoc w rodzinie” – to jest takie sformułowanie, które daje otwartą rękę do tego, żeby państwo ingerowało w życie rodzinne nie z powodu, ale pod pretekstem przemocy w rodzinie – podkreśla filozof.

– Trzeba uważać na takie prawo, które daje możliwość państwu albo organizacjom międzynarodowym ingerencję w życie rodziny pod jakimkolwiek pretekstem – akcentuje.

Rozmówca Radia Maryja zaznacza także, iż „rodzina w tradycji polskiej i chrześcijańskiej posiada specjalny status środowiska, w którym człowiek dojrzewa do rozumności, miłości oraz wolności, ponieważ to są ludzie, którzy są ze sobą najmocniej spokrewnieni i którzy z największą miłością w perspektywie całego życia są nastawieni na to, żeby wzajemnie się wspierać i rozwijać”.

– Natomiast liberalny socjalizm polega na tym, żeby rodzinę rozbić, ponieważ wtedy państwo i jego instytucje mogą ingerować nie tylko w życie rodzinne, ale mogą poszczególnych członków rodziny urabiać pod kątem własnej ideologii, a więc odbierać to, co stanowi istotę sensu rodziny, mianowicie wychowanie do pewnych wartości, zarówno narodowych jak i religijnych – mówi.

Pewnych operacji ideologicznych nie można przeprowadzić wprost nazywając je po imieniu.

– Przede wszystkim próbuje się kobietę ustawić przeciwko własnemu mężowi, jak również dalekosiężnie przeciwko własnym dzieciom po to, żeby ona się jak najszybciej usamodzielniła – nazywają to wyzwoleniem, a prowadzi to do utraty najbliższych osób. Jest to strategia bardzo przewrotna, która uderza w najczulszy punkt, który łączy rodzinę i bez którego nie będzie rodziny, i zamiast tę kobietę chronić, to daje się jej okazję do tego, żeby ona zaatakowała osoby sobie najbliższe – akcentuje prof. Piotr Jaroszyński.

RIRM

 

drukuj