fot. twitter.com/zbigniewkuzmiuk

[TYLKO U NAS] Dr Z. Kuźmiuk ws. Brexitu: Skoro wypracowywano porozumienie ok. 2 lata, to trudno sobie wyobrazić, by w 2 miesiące można było wynegocjować nowe

Obecnie Brytyjczycy odrzucają porozumienie wynegocjowane z Unią Europejską, ale jednocześnie nie chcą przewrócenia się rządu premier May i liczą na to, że warunki wyjścia pozostaną zmienione. Czasu na to nie ma wiele, bo 2 miesiące. Skoro wypracowywano porozumienie ok. 2 lata, to trudno sobie wyobrazić, by w 2 miesiące można było wynegocjować nowe – powiedział, odnosząc się do obecnej sytuacji dot. Brexitu, w programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Spekulacje w sprawie Brexitu są bardzo różne. 29 marca mijają 2 lata od momentu złożenia przez Wielką Brytanię wniosku o wyjście z Unii Europejskiej. W traktacie lizbońskim jest zapisana możliwość, że jeżeli kraj wychodzący zwróci się do pozostałych członków UE o przedłużenie tego okresu, to jeżeli kraje się jednomyślnie na to zgodzą, to istnieje taka możliwość. Mówiąc wprost, furtka pozostaje – powiedział dr Zbigniew Kuźmiuk.

Przez te dwa lata Wielka Brytania i UE negocjowały porozumienie o sposobie wyjścia, jak będą wyglądały poszczególne dziedziny życia zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i na terenie Wspólnoty po wyjściu Brytyjczyków. To wyjście jest bardzo skomplikowane i trudne. Liczy ok. 600 stron. Do tego dołączono kilkustronicową deklarację polityczną. To porozumienie razem z deklaracją zostało odrzucone przez parlament brytyjski i to miażdżącą ilością głosów. Wszyscy się więc spodziewali, że Theresa May, która stoi na czele brytyjskiego rządu i firmowała te negocjacje, za chwile przestanie być premierem. Głosowano nad wotum nieufności, ale okazuje się, że premier wygrała to głosowane. To oznacza, że Brytyjczycy odrzucają porozumienie wynegocjowane z Unią Europejską, ale jednocześnie nie chcą przewrócenia się rządu premier May i liczą na to, że warunki wyjścia pozostaną zmienione. Czasu na to nie ma wiele, bo 2 miesiące. Skoro jednak wypracowywano porozumienie ok. 2 lata, to trudno sobie wyobrazić, by w 2 miesiące można było wynegocjować nowe – zwrócił uwagę poseł do Parlamentu Europejskiego.

Gość „Aktualności dnia” wskazał, co Theresa May próbuje uzyskać w powstałym pacie.

Premier May próbuje uzyskać, co będzie prezentować w najbliższym tygodniu w Parlamencie Europejskim, modyfikacje porozumienia politycznego wyjścia z UE. Premier liczy na to, że UE zobowiąże się do wyznaczenia dat, w jakich podejmie określone decyzje – mówił europoseł.

Największym problemem – z punktu widzenia parlamentarzystów brytyjskich i pewnie sporej części brytyjskiej opinii publicznej – jest sprawa tzw. Backstopu, czyli granicy pomiędzy Republiką Irlandii i Irlandią Północną – dodał.

Irlandia Północna jest częścią Zjednoczonego Królestwa, czyli Wielkiej Brytanii. Natomiast jest też odrębnym krajem, jest członkiem Unii Europejskiej, co więcej, członkiem strefy euro. I teraz, jeżeli Zjednoczone Królestwo wychodzi z UE, to próbuje wyjść całym swoim terytorium, z Irlandią Północną także. Natomiast Irlandia Północna, jako członek UE, absolutnie obstaje przy tym, żeby Zjednoczone Królestwo, jeżeli chce, to niech sobie wychodzi, ale nie może być granicy między Republiką Irlandii i Irlandią Północną. W porozumieniu wymyślono elastyczny mechanizm kontroli, niefaktyczną granicę, tylko, jednocześnie nie wyznaczając terminu, do kiedy on będzie obowiązywał. W praktyce oznaczają one, że Irlandia Północna – według dotychczasowych zapisów – pozostaje we wspólnym obszarze celnym Unii Europejskiej, a więc także jurysdykcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Czyli zdecydowana część terytorium Wielkiej Brytanii będzie poza Unią, a Irlandia Północna będzie w dalszym ciągu w unii celnej. Wychodzi na to, że Zjednoczone Królestwo pozbyło się części swojego terytorium – zaznaczył dr Kuźmiuk.

Brytyjczycy zgodzili się na takie rozwiązanie, ale chcieli, by w porozumieniu politycznym była data – ile najdłużej taki stan rzeczy będzie trwał, powiedzmy, że najdłużej 5 lat. Później jednak ta granica się pojawi. Właśnie dlatego, że nie było tego terminu, Brytyjczycy odrzucili to porozumienie – dodał.

Theresa May będzie próbowała teraz w porozumieniu politycznym taki termin wymusić na UE. Nie wiemy jednak, czy to się jej uda. Jeżeli się to nie uda, to trzeba pamiętać, że czas płynie – 29 marca jest bardzo blisko. Jeżeli nie będzie tego porozumienia, to mamy do czynienia z tzw. twardym Brexitem i wszystkimi negatywnymi tego konsekwencjami – podkreślił poseł do Parlamentu Europejskiego.

Całość rozmowy z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj