fot. Jakub Szymczuk/KPRP

[TYLKO U NAS] Dr Z. Kopociński o apelu do prezydenta i premiera ws. budowy Muzeum Wołyńskiego: Muzeum ma być czymś analogicznym jak Muzeum Katyńskie w stosunku do zbrodni popełnionej przez NKWD na polskich oficerach

Muzeum ma być czymś analogicznym jak Muzeum Katyńskie w stosunku do zbrodni popełnionej przez NKWD na polskich oficerach, czyli z jednej strony ma służyć upamiętnieniu ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach, ale nie tylko. Z drugiej strony ma być ośrodkiem edukacyjnym kształtującym świadomość zarówno Polaków, jak i osób przyjeżdżających z zagranicy(…). Naszym zdaniem ofiary tego okropnego ludobójstwa zasługują na taką placówkę – powiedział dr Zbigniew Kopociński, prezes żarskiego oddziału Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, w rozmowie z portalem Radia Maryja [czytaj więcej].

Dr Zbigniew Kopociński przedstawił pomysł zbudowania Muzeum Wołyńskiego, które uhonorowałoby wszystkie ofiary ukraińskiego ludobójstwa.

– Muzeum ma być czymś analogicznym jak Muzeum Katyńskie w stosunku do zbrodni popełnionej przez NKWD na polskich oficerach, czyli z jednej strony ma służyć upamiętnieniu ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach, ale nie tylko. Z drugiej strony ma być ośrodkiem edukacyjnym kształtującym świadomość zarówno Polaków, jak i osób przyjeżdżających z zagranicy. Temu ma służyć między innymi to umiejscowienie w Warszawie, ponieważ przyjeżdża tam bardzo wielu turystów, którzy powinni się dowiedzieć o zbrodni dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów, która nawet wśród Polaków nie jest dostatecznie znana, a cóż tu mówić o ludziach z zagranicy. Naszym zdaniem, ofiary tego okropnego ludobójstwa zasługują na taką placówkę – wskazał prezes żarskiego oddziału Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.

Wydaje się, że przez ostatnie lata polskie rządy przyjmują uległą postawę wobec ukraińskich władz.

– Moim zdaniem, przyjęto taką fałszywą tezę, iż za wszelką cenę, niezależnie od tego, jaka władza będzie sprawowała obowiązki kierownicze na Ukrainie, musimy ją za wszelką cenę popierać, nawet jeżeli to będzie władza gloryfikująca ludobójców narodu polskiego. W tej chwili mamy do czynienia z taką władzą na Ukrainie. Jeżeli polscy politycy mówią expressis verbis, że naszymi przyjaciółmi są władze Ukrainy, które stawiają pomniki mordercom naszych krewnych – Stefanowi Banderze, Romanowi Szuchewyczowi czy Dmytrowi Klaczkiwskiemu – trudno tu znaleźć jakiś próg porozumienia – mówił dr Zbigniew Kopociński.

Jeżeli dla władz Ukrainy tymi bohaterami są mordercy Polaków, to naszym władzom ciężko jest wywalczyć u swoich rzekomych przyjaciół zgodę na ekshumację i godny pochówek – wyjaśnił rozmówca Radia Maryja.

– Ja przypomnę, że 90 proc. ofiar ukraińskiego ludobójstwa do chwili obecnej spoczywa w dołach, jamach, bez grobu, krzyża, w miejscach codziennie narażonych na zbezczeszczenie, co powoduje, że Ukraina łamie w ten sposób podstawowe prawa człowieka. Wśród praw podstawowych w Karcie Praw Człowieka jest prawo do godnego pochówku. Dziesiątki tysięcy Polaków od wielu lat nie może doczekać godnego pochówku, a polska władza nie za wiele robi. To kolejne rządy, które mogłyby sprawić to, aby wobec Polaków to prawo było stosowane. Mamy do tego prawo, tak jak wszyscy ludzie na świecie – powiedział.

Upamiętnienie ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu w postaci Muzeum Wołyńskiego mogło zostać wybudowane już dawno.

– Po czynach ich poznacie. Puste obietnice mają to do siebie, że łatwo je składać, a trudno realizować. Rząd polski przyjął za dogmat, iż musi nawiązywać przyjazne stosunki z Ukrainą pomimo wszystko, w związku z tym czyni wszystko, żeby nie próbować zarysować jakiegokolwiek cienia konfliktu pomiędzy Polską a Ukrainą, tym samym godząc się na narrację ukraińską. Przypomnę, że ukraińscy nacjonaliści w jawny sposób negują zbrodnie dokonane przez OUN-UPA, a nawet oskarżają Polaków o zbrodnie dokonane na Ukraińcach – stwierdził działacz kresowy.

Władze polskie nie powinny w żaden sposób wspierać narracji ukraińskiej, tych gloryfikatorów ludobójców narodu polskiego – zaakcentował dr Zbigniew Kopociński.

– Jeżeli na Ukrainie w każdej mniejszej miejscowości jest tablica, pomnik czy skwer poświęcony honorowaniu banderowców i w szkole wychowuje się w narracji banderowskiej, w kulcie ideologii banderowskiej całe pokolenie, to my musimy przeciwstawić temu naszą narrację. Jeżeli nie zrobimy tego w odpowiednim czasie, to będziemy mieli dokładnie to samo, co stało się ze stosunkami polsko-żydowskimi. Przez dziesiątki lat polskie władze nie reagowały na to, że na Zachodzie wielokrotnie Polacy byli oskarżani o antysemityzm czy udział w holokauście, a to zaowocowało tym, że teraz niemal powszechnie o Polakach mówi się na Zachodzie jako antysemitach, współuczestnikach holokaustu. Dopiero teraz, jak mleko się wylało, próbujemy tę sprawę odkręcać – zauważył prezes żarskiego oddziału Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.

Ważną kwestią jest wznowienie prac ekshumacyjnych na terenie dzisiejszej Ukrainy, na które – z wiadomych przyczyn – zgody nie wyrażają ukraińskie władze.

– Ukraińcy wyrazili mikrozgodę na ekshumację, ale one dotyczyły tylko polskich żołnierzy poległych w 1920 i 1939 roku. W żadnych wypadku nie dotyczyło to ofiar ludobójstwa. Były prowadzone jedne duże ekshumacje przez dr. Leona Popka w Ostrówkach, ale kiedy Ukraińcy zobaczyli dzieło swoich rzekomych bohaterów, czyli kilkaset czaszek w jednym miejscu, to nagle sobie uświadomili, że jeżeli dokonamy takich ekshumacji, to całe łajdactwo narracji o rzekomym bohaterstwie tych, którzy przychodzili do polskich wsi i wyżynali wszystkich od dziecka do staruszka, rozwieje się jak każdy kłamliwy mit. Jako środowiska kresowe cały czas domagamy się od kolejnych polskich rządów podjęcia prac w tej sprawie – oznajmił rozmówca Radia Maryja.

Większość bezpośrednich krewnych, która znała ofiary ludobójstwa ukraińskiego już nie żyje – zwrócił uwagę działacz kresowy.

– Z mojej rodziny zamordowano kilkanaście osób i żyje jedna osoba, która bezpośrednio pamiętała tych wszystkich pomordowanych. Wszyscy bezpośredni świadkowie odchodzą i można mieć wrażenie, że naszym politykom jest to na rękę, bo być może liczą, że pokolenie pamiętające te zbrodnie, po cichu odejdzie do wieczności i będzie można sprawę pozamiatać. Mam nadzieję, że tak nie będzie – podsumował dr Zbigniew Kopociński.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj