fot. TV Trwam

[TYLKO U NAS] Dr L. Pietrzak: Zamach na Jana Pawła II był operacją sowieckich służb, które postanowiły zgładzić polskiego Papieża. Jednak w przygotowaniu tego zamachu uczestniczyły również służby satelitów ZSRR

Śledząc raporty rezydentury wywiadu PRL w Rzymie trudno uznać za przypadkowe zbieranie przez nią informacji o systemach bezpieczeństwa Watykanu i ochrony samego św. Jana Pawła II – powiedział dr Leszek Pietrzak, historyk, w piątkowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

W czwartek obchodziliśmy 40. rocznicę zamachu na papieża Jana Pawła II. 13 maja o godz. 17.19, podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra w Rzymie, Ojciec Święty został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Ali Agce. O wydarzeniach z 1981 roku mówił dr Leszek Pietrzak.

– Papież od razu osunął się w ramiona siedzącego obok księdza Stanisława Dziwisza, a na jego białej sutannie pojawiła się krew. Świat wówczas wstrzymał oddech, ponieważ nikt nie wiedział czy Papież przeżył. Jednak Jan Paweł II cudem przeżył tamten zamach i przez następne 24 lata przewodził całemu Kościołowi – przypomniał autor felietonu.

Po dokonanym zamachu Mehmet Ali Agca został aresztowany, po czym włoski sąd skazał go na dożywocie. Kilka miesięcy później wszczęto nowe postępowanie w sprawie próby morderstwa Papieża Polaka.

– Ustalono w nim, że Mehmet Ali Agca miał wspólników. Byli nimi tureccy członkowie skrajnie prawicowej organizacji „Szare Wilki” – poinformował historyk.

Ustalono, że obok Turków w zamachu pomagali również Bułgarzy. Po pewnym czasie mężczyzna, który chciał zabić św. Jana Pawła II, poprosił o wzmożenie ochrony w obawie o swoje życie. Ponadto zaczęły się dziać dziwne wydarzenia.

– 7 maja 1983 roku doszło do porwania 15-letniej Mirelli Gregori, której zdjęcie z Papieżem obiegło włoskie magazyny. Półtora miesiąca później porwano 15-letnią Emanuelę Orlandi, córkę watykańskiego urzędnika. Porywacze domagali się uwolnienia Mehmeta Ali Agcy w zamian za uwolnienie Emanueli Orlandi – wyjaśnił dr Leszek Pietrzak.

Jak powiedział autor felietonu, w tym samym czasie do włoskiego sądu trafili fałszywi sędziowie z Bułgarii, którzy przesłuchiwali zamachowca.

– Efektem przesłuchań mężczyzny było to, że zmienił on swoje zeznania. Zaprzeczył m.in. że miał kontakty z Bułgarami. Drugi proces Mehmeta Ali Agcy rozpoczął się w maju w 1985 roku. Miał on wyjaśnić tzw. bułgarski trop zamachu na Papieża. Tak się jednak nie stało. W marcu w 1986 roku podejrzani Turcy oraz Bułgarzy zostali uniewinnieni – przypomniał.

Mimo wyroku sądu stwierdził on, że istniał spisek mający na celu zabójstwo Papieża Polaka. Jednak sąd nie wskazał, kto zorganizował zamach.

– W listopadzie 1987 roku rozpoczął się proces apelacyjny od wydanego wyroku. W jego trakcie został zgłoszony wniosek o zatwierdzenie w całości wyroku uniewinniającego oskarżonych Turków i Bułgarów. W grudniu tego samego roku wyrok ten został ostatecznie zatwierdzony – poinformował historyk.

Wyrok sądu nie zakończył sprawy szukania zleceniodawców zabójstwa św. Jana Pawła II. Szukanie odpowiedzi trwało kolejne 10 lat.

– Śledztwo zostało ostatecznie zakończone w marcu 1998 roku, nie przynosząc oczekiwanych przez opinię publiczną rezultatów. Sprawy porwanych dziewczynek, których porwania miały ścisły związek z zamachem na Papieża, również umorzono – wyjaśnił autor felietonu.

Zdaniem dr. Leszka Pietrzaka wersję wydarzeń dotyczących zamachu z 13 maja 1981 roku, którą ustalił włoski wymiar sprawiedliwości  „trudno jest uznać za prawdę z wielu powodów”.

– Jeden z nich jest szczególnie istotny. Mehmet Ali Agca nie działał sam i nie był tylko cynglem, którego wykorzystano do przeprowadzenia zamachu. Miał wielu pomocników, ale przede wszystkim Turków i Bułgarów (…). Zamach ten był operacją sowieckich służb, które postanowiły zgładzić polskiego Papieża. Jednak w przygotowaniu tego zamachu uczestniczyły również służby satelitów ZSRR. Śledząc raporty rezydentury wywiadu PRL  w Rzymie trudno uznać za przypadkowe zbieranie przez nią informacji o systemach bezpieczeństwa Watykanu i ochrony samego św. Jana Pawła II – zaznaczył historyk.

radiomaryja.pl

drukuj