Apel w obozie dla polskich dzieci w Łodzi. Fot. NAC. Źródło: Wikimedia Commons

[TYLKO U NAS] Dr I. Maj: Naprawiamy lata zaniedbań w sprawie miejsc pochówków dzieci z niemieckiego obozu koncentracyjnego przy ul. Przemysłowej w Łodzi

W sprawie zlokalizowania i zabezpieczenia miejsc pochówków dzieci nic po wojnie nie zrobiły władze komunistyczne. Teraz przetrwały tylko dwa groby, a w pozostałych 75 miejscach zostały już pochowane inne osoby. Do zaniedbań doszło także po 1989 roku. Nic nie zrobiono w sprawie. Naprawiamy to, przywracamy pamięć o dzieciach. To dług, który musimy wobec nich spłacić. Te dzieci skrzywdzono nie tylko za życia, ale również po śmierci. Należy im się hołd i godne upamiętnienie – powiedział dr Ireneusz Maj, dyrektor Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W Łodzi odkryto nieznane dotąd miejsca spoczynku dzieci z niemieckiego obozu koncentracyjnego. Dokonali tego historycy Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu. Zamordowane polskie dzieci pochowano na terenie cmentarza rzymskokatolickiego św. Wojciecha. Naukowcy zlokalizowali na razie 77 miejsc ich pochówku. [czytaj więcej] 

– Z 77 miejsc pochówku zachowały się jedynie dwa groby. Jeden z nich to grób 9-letniego Jurka Rutkowskiego, który dotąd określany był jako jedyny znany. Zachował się tylko i wyłącznie dzięki zaangażowaniu pracowników cmentarza. Nie był opłacany, a mimo to zachowali go. Drugi odkryłem 3 listopada 2021 roku. To grób 12-letniego Zygmunta Olejniczaka. W księdze pochówków przy nazwisku dziecka znalazła się adnotacja, że był on więźniem obozu na Radogoszczu i tylko z tego powodu grób został zachowany – poinformował dr Ireneusz Maj.

Odkryliśmy dopiero 77 miejsc pochówku, a wiemy, że na terenie obozu w Łodzi zamordowano co najmniej kilkaset polskich dzieci. Badania w tej sprawie prowadzimy cały czas – dodał.

Dyrektor Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu podkreślił, że „w sprawie zlokalizowania i zabezpieczenia miejsc pochówków dzieci nic po wojnie nie zrobiły władze komunistyczne”.

– Wystarczyło wskazać miejsca, oznaczyć i pewnie zachowałyby się do dziś. Można byłoby godnie upamiętnić dzieci. Teraz przetrwały tylko dwa groby, a w pozostałych 75 miejscach zostały już pochowane inne osoby. Do zaniedbań doszło także po 1989 roku. Nic nie zrobiono w sprawie. Naprawiamy to, przywracamy pamięć o dzieciach. To dług, który musimy wobec nich spłacić. Te dzieci skrzywdzono nie tylko za życia, ale również po śmierci. Należy im się hołd i godne upamiętnienie – wskazał.

Dr Ireneusz Maj opowiedział także o niemieckim obozie koncentracyjnym przy ul. Przemysłowej.

– Powstał on 1 grudnia 1942 roku. Funkcjonował przez 25 miesięcy. Kiedy 18 stycznia 1945 r. do Łodzi wkroczyła Armia Czerwona, Niemcy opuścili obóz. To było straszne miejsce. Przywożono tam dzieci w wieku od kilku miesięcy do 16. roku życia. Na świecie chyba nie było takiego obozu. (…) Niektórzy więźniowie, którzy przybywali do tego obozu z Auschwitz, podkreślali po latach, że warunki w Auschwitz były lepsze niż w obozie przy ul. Przemysłowej. Dzieciom doskwierał głód, choroby, samotność. Były one bite, dręczone, zabijane przy próbach ucieczki. Umierały na skutek chorób. Sytuacja w obozie była straszna – powiedział gość „Aktualności dnia”.

Cała rozmowa z dr. Ireneuszem Majem dostępna jest [tutaj]. 

radiomaryja.pl

drukuj